Ogłoszenia blogowe!

Dodano 10 listopada 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

cats

 

Kochany pamiętniczku – podsumujmy wrzesień…

Dodano 1 października 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Początek października niesie za sobą podsumowanie minionego miesiąca. Może zacznijmy od podsumowania mojego blogowania. Oczywiście jak to u mnie bywa, miałam czasami rzucić tego bloga, nic nie dodawać, bo wydawało mi się, że nie mam o czym pisać i tak nikt tego nie czyta, więc po co się wysilać. Jednak za każdym razem okazywało się, że ktoś czyta moje wypociny. Nawet jakby to była jedna osoba. To powiem Wam warto. Nawet dla tej jednej osoby. Ogólnie nie było tak źle jakby mogło mi się wydawać. Liczby mówią zresztą same za siebie.

cats

Przez ten jeden miesiąc oglądalność, a raczej odwiedziny podskoczyły do ponad 3 tys. Więc można założyć, że ktoś tutaj zagląda, z czego ogromnie się cieszę. Komentarze również są na plusie, z czego równie mocno się cieszę. Moje głupie myślenie, że piszę dla siebie było oczywiście wielkim błędem, ale każdemu się zdarza. Zdaję sobie również sprawę z tego, że przez ostatni miesiąc zasypywałam Was prawie samymi recenzjami. Robiłam to nie tylko dlatego, że musiałam, ale również dla Was, żebyście mogli poczytać o różnych produktach i możliwe, że w przyszłości zechcecie je wypróbować. To tyle myślę o blogu.

MOJE DĄŻENIE DO CELU…

Kolejną kwestią były moje zmagania dotyczące diety i siłowni. Jak wiecie jak do osób wytrwałych nie należę. Jestem w gorącej wodzie kąpana i powiedziałabym nawet, że dosłownie. Ale nad tym nie będę się rozpisywać. Chciałabym, żeby efekty moich ćwiczeń, jakiejś tam diety lub tego lepszego odżywiania było widać już, teraz, najlepiej po miesiącu. Ostatnio zostałam właśnie sprowadzona na ziemię. Zaczęłam się mierzyć i albo mam zły metr, albo przybrało mi się tu i ówdzie, albo źle się zmierzyłam na początku. Mój kochany S, wytłumaczył mi, że na efekty muszę poczekać ok 3 miesięcy. Oczywiście regularnie ćwicząc. Więc moje ADHD troszkę się uspokoiło i na nowo zobaczyłam promyczek nadziei :) Muszę przyznać się również do małych grzeszków. Przez jakiś czas, dokładnie jakiś tydzień, nie uczęszczałam na siłownie ze względu na pracę, a obecnie uczelnię. Ale nie ma czym się załamywać. I tak znajdę czas by zadbać o siebie :)

OSTATNI ROK STUDIOWANIA…

Tak. Od poniedziałku można mnie spotkać w Krakowie. Czas studiowania nadszedł. Nawet nie wiem kiedy… Przecież dopiero były wakacje. Ale cóż. Życie właśnie tak szybko mija. Ja jednak żyję dalej i przede mną ostatni rok tych studiów. Czy mam jakieś plany? Tak mam, ale na pewno nie jest to robienie magistra. Może nie, że nigdy nie zrobię, ale na chwilę obecną mam inne plany :) Jakie? Moja słodka tajemnica :D Obecnie najbardziej przeszkadza mi plan zajęć. Jednak nawet do tego idzie się przyzwyczaić. Najważniejsze, by zaliczyć wszystko najlepiej jak potrafię, i żeby zdobyć licencjata :) Wiem, że to końca jeszcze troszkę. Wiem również jak szybko to zleci. Dlatego cieszę się ostatnimi miesiącami studenckiego życia jak i tymi z którymi mogę go spędzić. Nikt nie wiem jak potoczą się nasze losy później. Czy będziemy utrzymywać kontakty itp.

To by było na tyle z podsumowania tego jednego miesiąca. Nie pojawią się tutaj posty odnośnie kosmetycznych ulubieńców ze względu na tą dużą ilość recenzji, ale również dlatego, że nie mam za dużo do pokazania :)

Trzymajcie się cieplutko :*

Panna Kontrolna.

 

Recenzja: Pomadka COLOUR CELEBRITIES firmy Eveline Cosmetics

Dodano 28 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

W to niedzielny, jakże spokojny, a zarazem chłodny dość wieczór przychodzę do Was z ostatnią już recenzją na temat kosmetyków marki Eveline. I tak jak pisałam w ostatnim poście, będzie to recenzja kolejnej pomadki. Tym razem COLOUR CELEBRITIES. Co to oznacza? Zostańcie ze mną do końca to wszystko Wam wyjaśnię :)

CO PISZE PRODUCENT?

COLOUR CELEBRITIES Luksusowa szminka 3-w-1

Zastosowanie nowoczesnych technologii pozwoliło stworzyć w laboratorium Eveline Cosmetics nowatorską, niezwykle trwałą, a przy tym lekką w noszeniu i nakładaniu pomadkę do ust, która łączy właściwości szminki, błyszczyka i serum nawilżająco -wygładzającego. Zawarty w kosmetyku kompleks Ever Shine TM nadaje ustom wibrujący blask, natomiast naturalne pigmenty mineralne wzmacniają wyrazistość i trwałość koloru. Lekka, żelowa konsystencja pozostawia na ustach uczucie świeżości, komfortu i głębokiego nawilżenia.

Szminkę dodatkowo wzbogacono serum pielęgnacyjnym, bogatym w składniki o właściwościach nawilżająco – wygładzających:
– kwas hialuronowy – intensywnie nawilża skórę ust. Przyczynia się do zachowania maksymalnej jędrności i elastyczności. Wypełnia zmarszczki, sprawiając, że skóra staje się idealnie wygładzona.
– masło shea – stanowi bogate źródło substancji tłuszczowych, witaminy E i F, dzięki którym skóra szybciej się regeneruje.
– filtry ochronne UVA/UVB – chronią delikatne usta przed szkodliwych działaniem promieni słonecznych i negatywnym wpływem środowiska.

Efekty:

  • Długotrwały, głęboki kolor
  • Bardzo dobrze nawilżona, miękka i delikatna skóra ust
  • Bardziej lśniące, kusząco pełne, jędrne i gładkie usta
  • Delikatna tekstura gwarantuje komfort aplikacji

DSC_0128

DSC_0129

MOJA OPINIA: ( a w zasadzie mojej mamy :* )

Muszę Wam się przyznać, że ja tej szminki nie używałam ze względu na kolor i zawarte w niej złote drobinki. Nie przypadła mi do gustu pod tym kątem. Dlatego też podarowałam go mojej mamie. Ona skrupulatnie opisała mi ten produkt, dzięki czemu mogę Wam zrecenzować ten produkt. Jak się dowiedziałam od mamy , a zarazem żeby potwierdzić zapewnienia producenta, szminka faktycznie trzyma się długo i faktycznie jest to pomadka nawilżająca. Kolor delikatnie czerwony ze złotymi drobinkami, które nadają lekkiego błysku ustom. Mama stwierdziła, że jest to jej ulubiona szminka i faktycznie, praktycznie codziennie widuję tą pomadkę na jej ustach, jak i w torebce. Dodatkowym atutem jest wykonanie zewnętrzne tego produktu. Bardzo eleganckie opakowanie. Tak więc MAMA POLECA :)

To tyle na dzisiaj. Przebrnęliśmy przez fale postów z recenzjami. Teraz przyszedł czas na nieco lżejszą tematykę :) Ale póki co żegnam się z Wami i do następnego postu :*

Panna Kontrolna.

 

RECENZJA: POMADKA AQUA PLATINUM firmy Eveline Cosmetics

Dodano 26 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Czas mnie goni, dlatego przychodzę do Was z kolejną recenzją. Tym razem pomadki do ust. Nawet nie wiecie jaka byłam zachwycona kiedy otwierając pudełko od tej firmy zobaczyłam dwie pomadki. Jedną zaprezentuję i zrecenzuje dzisiaj specjalnie dla Was :)

CO PISZE PRODUCENT?

  • Kryjąca pomadka do ust
  • Głębia koloru, moc nawilżenia
  • Nadaje piękny i głęboki kolor, a
    witaminy C i E odżywiają i regenerują usta

    • Zawiera filtry UV
  • Innowacyjna receptura pomadki Platinum pozwala uzyskać głębie koloru już po pierwszej aplikacji. Kremowa konsystencja podkreśla kształt ust pozostawiając je nawilżone przez wiele godzin. Lekka i ultra delikatna formuła pielęgnuje usta, wygładza je i sprawia, że stają się rozkosznie ponętne. Piękny, soczysty kolor wykończony delikatnym połyskiem utrzymuje się około 6 godzin

DSC_0123

DSC_0124

MOJA OPINIA:

Pomadka super :) Matowa, w kolorze nude. Dobrze kryjąca. Nie testowałam jej wytrzymałości na ustach, ale chyba trzyma się dosyć długo. Nie narzekałam na nią więc musiało być ok. Opakowanie ma bardzo stylowe. Ładnie pachnie. Niektóre szminki mają tendencje to przemieszczania się. Mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli. Ta ładnie pozostaje na swoim miejscu. Nie jestem pewna tylko co do nawilżenia. Powiedziałabym raczej, że średnio nawilża. Jednak i tak polecam Wam tę oto pomadkę. Zapewne jak większość kosmetyków firmy Eveline Cosmetics nie jest to drogi produkt, a jaki dobry :)

Przede mną jeszcze tylko jedna recenzja. I dam Wam spokój na jakiś czas z tego typu postami. Mam nadzieję, że w jakiś sposób są one dla Was przydatne. 

Trzymajcie się cieplutko i do następnego wpisu :*Buziaczki :*

Panna Kontrolna

 

Recenzja: Multifunkcyjne serum do rzęs 5w1 SOS Lash Booster

Dodano 24 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Kolejny dzień, kolejny post to i musi być kolejna recenzja. Tym razem produktu, nad którym bardzo długo się zastanawiam, czy w ogóle zacząć go używać. Dlaczego? Przedstawiam Wam Multifunkcyjne serum do rzęs 5w1 SOS Lash Booster. Nie mam problemu ze swoimi rzęsami, ani z ich długością ani również z ich gęstością czy kolorem. Powiedziałabym, że nawet jest to mój największy atut. Postanowiłam jednak spróbować. Przecież mi to nie zaszkodzi, a może nawet w jakiś sposób poprawi kondycje rzęs. Zostańcie ze mną do końca wpisu to przekonacie się jaka jest moja opinia na temat tego produktu, bo przecież wiemy dobrze, że na rynku jest wiele tego typu produktów zaczynając od najtańszego REGENERUM a kończąc na REVITALASH który kosztuje majątek.

CO PISZE PRODUCENT?

Multifunkcyjne serum do rzęs 5w1 SOS Lash Booster to innowacyjny produkt, który łączy w sobie właściwości serum odbudowującego, aktywatora wzrostu rzęs oraz bazy pod tusz. LUXURY OF YOUTH COMPLEX bogaty w drogocenny olejek arganowy działając w synergii z kwasem hialuronowym wnika w strukturę rzęs i stymuluje ich wzrost, podwajając objętość. Skutecznie regeneruje, odżywia i zagęszcza rzęsy. D-panthenol wzmacnia rzęsy od nasady aż po same końce. Regularne stosowanie serum sprawia, że rzęsy stają się wyraźnie gęstsze, dłuższe, mocniejsze i mniej podatne na wypadanie.

PRODUKT TESTOWANY DERMATOLOGICZNIE!

DSC_0119

DSC_0120

MOJA OPINIA:

Produkt zachwycił mnie w 100%. Nie powiem Wam niestety jak sprawdziłby się u  mnie przy regularnym stosowaniu, ponieważ czasami zapominałam go nałożyć. Nakładałam go jedynie pod tusz do rzęs i czasami na noc jak sobie przypomniałam. Zauważyłam, że rzęsy praktycznie przestał mi wypadać. Jako baza pod tusz fajnie trzyma go, dzięki czemu się nie osypuje. Zauważyłam również, że tak jakby lekko mi je wydłużyło. Plusem ogromnym jest to w jaki sposób nakładamy ten produkt. A więc jest on w formie tuszu do rzęs, białego co prawda, ale nie przeszkadza to w nakładaniu innego koloru. Nie podrażniał oczu, co może zdarzać czy bardzo delikatnych oczach. Produkt wypróbowałam i na pewno przy nim zostanę.
Polecam Wam ten produkt, który zdecydowanie jest tańszy do REVITALASH a równie skuteczny.

Buziaczki :*

 Panna Kontrolna :*

 

Dawno żadnej recenzji nie było, więc wypadało by coś ocenić, skomentować, polecić albo nie. Pewnie nie zdziwi Was fakt, że będzie to kosmetyk z firmy Eveline Cosmetics… Do zrecenzowania zostały mi jeszcze 4 produkty a do końca września tak niewiele czasu. Przedstawiam, więc Wam BALSAM-KOMPRES PO DEPILACJI ARGAN OIL 9w1.

 

CO PISZE PRODUCENT?

Balsam-Kompleks po delacji intensywnie odżywia skórę po depilacji i chroni jej naturalną równowagę. Zawiera unikalny kompleks najcenniejszych składników regenerujących, nawilżających i wygładzających skórę : olejek arganowy, proteiny jedwabiu, ekstrakt z liści oliwki, kwas hialuronowy, mocznik, glukozę, kompleks witamin A+E+F, D-panthenol i alantoinę.

BŁYSKAWICZNE DZIAŁANIE:

1. Nadaje efekt aksamitnie gładkiej skóry.
2. Koi i łagodzi podrażnienia.
3. Skutecznie wygładza.
4. Zapewnia ultra nawilżenie do 24h
5. Zmiękcza i uelastycznia naskórek.
6. Aktywnie regeneruje.
7. Chroni skórę przed starzeniem się.
8. Zatrzymuje wodę w komórkach.
9. Przywraca zdrowy koloryt.

Wyjątkowe połączenie składników aktywnych zapewnia skórze idealną pielęgnację i regenerację. Balsam łatwo się wchłania i natychmiast przywraca skórze elastyczność i jedwabistą gładkość.

Regularne stosowanie balsamu spowalnia odrastanie włosków, co znacznie wydłuża czas między kolejnymi zabiegami depilacji.

DSC_0115

DSC_0116

DSC_0118

MOJA OPINIA:

Balsam ma bardzo przyjemny zapach, lekką konsystencję. Faktycznie ładnie nawilża nóżki i tu wielki plus, ponieważ moje nogi często są przesuszone i zarazem podrażnione. Nie ważne czy to po goleniu czy po peelingu. Balsam ten ładnie i szybko nawilża, szybko się wchłania. Co do opóźniania wyrastania włosków, to akurat nie zauważyłam, żeby w jakiś sposób opóźnił ich wzrost. Wszystko fajnie, ale właśnie przy tym jednym punkcie, do którego przekonuje nas producent się niestety nie mogę zgodzić. Ogólnie bardzo chętnie kupię kolejne opakowanie, ze względu na jego wydajność i dobre działanie nawilżające.

Mam nadzieję, że kolejna opinia, na kolejny produkt tej firmy będzie dla Was przydatna. Dajcie znać, czy używacie tego typu balsamów, może macie jakiś swój ulubiony? Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi produktami. Ja się z Wami żegnam już i do napisania :)

Panna Kontrolna.

 

Kochany pamiętniczku – jakoś brak mi czasu…

Dodano 19 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Czas jest wszędzie. Każdego dnia, najzwyczajniej nam go brakuje. Kiedy robi się milion rzeczy na raz, a chciało by się zrobić przynajmniej dwa miliony, wtedy prosimy Boga o wydłużenie doby. Cieszy mnie jednak to, że akurat w tek kwestii nas nie słucha. Bo kto by chciał dodatkowych kilku godzin pracować. Ja na pewno nie. Umiem sobie wszystko tak poukładać, że pomimo, mojego narzekania na brak czasu, on zawsze się znajduje. Sam. Ale przecież nie o tym dzisiaj :)

„Jeśli nie stajesz się lepszy, stajesz się gorszy.”

– Pat Riley

Trzeci tydzień mojego dążenia do sukcesu uważam za nie udany. Nie dlatego, że przesadzałam z jedzeniem, ani, że nadchodzi jesień. To zupełnie nie ta bajka. Tak jak to ostatnio mam w zwyczaju, moje treningi odbywają się poniedziałek, środa, piątek ( czasami sobota ). Od jakiegoś czasu, zauważyłam, że chodzę na siłownię, nie dlatego, bo chce ładnie wyglądać, tylko dlatego, że żal mi wydanych pieniędzy. Postanowiłam jakoś urozmaicić sobie te tygodnie ćwiczeń czymś innym. Wiecie rowerki i bieganie, czasami faktycznie jest monotonne. Nawet jak się biega przy dźwiękach jakieś super energicznej muzyki. Ja postanowiłam, że w środy będę chodzić na zajęcia fitness ” UDA, PUPA, BRZUCH „. Już raz byłam. Pot lał się strumieniami, myślałam, że nie dam rady. Mięśnie bolały. Ale do wytrwania motywowała Pani instruktor. To była taka odskocznia od tej monotonii. Ktoś potrafił sprawić, że wytrwałam do końca. Coś innego się zadziało i od razu na nowo wróciła mi ochota na ćwiczenia.

Co do jedzenia no to troszkę nagrzeszyłam. Przyznaje się. Nie miałam czasu jeść regularnie, czasami pozwoliłam sobie na coś bardziej kalorycznego. Do tego przyszedł stres przed nadchodzącym egzaminem. Nie objadam się w momencie kiedy się stresuje. Wtedy akurat mam tendencję do unikania jedzenia, bo wszystko momentalnie staje mi w gardle. Tak już mam. To po mamie. Jak nie jem to też nie piję. A jeśli już to litry kawy i napojów energetycznych. Wieeeeeeeeeeem. Sam cukier, samo zło. Ale cóż ja na to poradzę. Taki czas. Mam jednak nadzieję, że od jutra będę mogła odetchnąć z ulgą i na nowo wrócić do walki o lepszą siebie :)

Tyle na dzisiaj. Nic szczególnego, a jednak coś. Moje spostrzeżenia, moje grzeszki, mój wstyd. Obiecuję zdecydowaną poprawę. Nie od jutra. Od dzisiaj. Jak widzicie znalazłam odrobinę czasu by podzielić się z Wami moim kawałkiem wyjętego z życiorysu.

Trzymajcie się cieplutko i walczcie!

Nie możemy się poddać.

Nie teraz !

Panna Kontrolna.

 

Kochany pamiętniczku – już prawie 2 tygodnie…

Dodano 14 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

…walczę o wymarzoną sylwetkę. Nie powiem, bo miałam parę upadków słodyczowych. Tylko raz przesadziłam i wynik kcal wynosił ponad 1700 zamiast 1500. Reszta nawet nie dochodziła do 1500. Wiem. Wiem… Źle. Jednak na nie umiem więcej jeść. Znaczy umiem, ale nie chce. Za długo walczyłam o to co już mam. Wielką szkodą by było jakbym to teraz zaprzepaściła.

„Sukces jest sumą małych wysiłków

powtarzanych dzień po dniu.”

-Collier

Ten jakże motywujący cytat chodzi za mną od wczoraj. Już zdążyłam się Wam pochwalić nim na fb.  Ale właśnie szukam czegoś co mnie będzie coraz to dalej popychać… oczywiście w stronę sukcesu. Dzień mija za dniem. Doba w tym momencie ma zdecydowanie za mało godzin. O tym już też wspominałam. Ten tydzień będzie bardzo, ale to bardzo ciężki. Nie tylko ze względu na treningi, ale również dlatego, że zbliża się egzamin, którego muszę zaliczyć, bo jak nie to czeka mnie ustny, a tego nie przeżyje. Wróćmy jednak do treningu. Co w nim będzie takiego ciężkiego?
A więc staram się robić ćwiczenia areobowe. Nie lubię biegać na polu. Czemu? Sama nie wiem. Na bieżni jakoś lepiej jest mi się skupić, mam przed sobą licznik i wiek ile spalam kalorii i poza tym na siłowni każdy sobie jest równy. Nikt się nie patrzy na Ciebie jak na jakiegoś dziwoląga, który właśnie zaczyna swoją walkę o lepszą sylwetkę. Może właśnie, dlatego zaczęłam chodzić na siłownie. Nie mówię, że nie będę nigdy biegać na dworze. Wolę pomału się do tego zabierać. Jak pomału? A więc jak wyczytałam na pewnej stronie
http://www.treningaerobowy.pl
/
żeby zacząć spalać tkankę tłuszczową potrzebny jest właśnie taki trening. A że wymarzyłam sobie, bieganie to mam. Jednak to całkowitego biegu przez 40 minut jeszcze dużo mi brakuje. Przy pomocy tej strony mam nadzieję osiągnąć sukces i doprowadzić do tych 40 minut ciągłego biegu.

Bez tytułu

 ( www.treningareobowy.pl)Bez tytułu1 ( www.treningareobowy.pl)

Strona o której wam wspomniałam, jest świetna. Wszystko jest szczegółowo opisane, jakie są zalety biegania, jak w ogóle zacząć i itp. Naprawdę Wam polecam. Ja już swoje pierwsze trzy dni mam za sobą. I czuje się świetnie :) Tak naprawdę to nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek będę chodziła na siłownie. Aż do czasu. Jak to się mówi? Nigdy nie mówi nigdy… Więc już nigdy nie powiem :)
Kochane walczę z całych sił. Udowodnię, że dam radę!

Postanowienia na WRZESIEŃ :

1. Mniej jeść słodkiego

2. Pić zdecydowanie więcej wody

3. Zgubić 2-3 cm

4. Zrzucić jakieś 2kg.

Małe ale jakie ważne postanowienia. Miejmy nadzieję, że te wszystkie słodycze w końcu odrzucę. I będę walczyć z tym pragnieniem sięgnięcia po jakąś słodką przekąskę. :) A woda stanie się moim ulubionym napojem, a nie wrogiem. To tyle na dzisiaj.

Żegnam Was cieplutko:*

Panna Kontrolna.

 

Recenzja KOREKTORA DO BRWI firmy Eveline Cosmetics ART SCENIC

Dodano 12 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Kochane i Kochani tak jak zapowiadałam, recenzji odnośnie produktów firmy Eveline będzie tutaj pełno. Mam nadzieję, że jednak się nie zrazicie i nadal będziecie mnie odwiedzać. Przyznam Wam się, że czasami nawet zapominam dodać jakiś post odnośnie tych produktów. Skleroza nie boli, tylko później trzeba szybko nadrobić. Wszystkie recenzje muszą ukazać się do 30 września. Zostało ich jeszcze 4. Mam nadzieję, że podołam. Ale my tu gadu, gadu, a produkt sam się nie zaprezentuje.

Tak więc przedstawiam Wam KOREKTORA DO BRWI firmy Eveline Cosmetics ART SCENIC.

CO PISZE PRODUCENT?

Unikalny produkt przeznaczony do korekty brwi, jako jedyny zapewnia jednocześnie przyciemnienie, nabłyszczenie i optyczną regulację brwi. Żelowa konsystencja oraz specjalna opatentowana szczoteczka sprawia, że korektor jest wyjątkowo wygodny, szybki i łatwy w użyciu.

DSC_0113

DSC_0114

MOJA OPINIA

Producent opisał ten produkt bardzo zwięźle i na temat. Na zdjęciu poniżej możecie zauważyć różnicę między jedną a drugą brwią.  Od zawsze miałam nierówne brwi i chociaż je regulowałam, cudowałam to zawsze będą one nie równe. Taka moja uroda :) ( Nie zwracajcie uwagi na koloryt mojej cery, bo akurat dodałam filtr, który znacznie poszarzał moją cerę )Powiem Wam, że jak dla mnie ten produkt jest genialny. Nigdy nie chciałam jakoś super podkreślać moich brwi. Chciałam jedynie, żeby wyglądały schludnie, nie wywijały się w każdą stronę, a to zdarza im się często. Faktycznie produkt ma konsystencję żelową, dlatego fajnie ujarzmia niesforne włoski. Lekki kolor brązowy ładnie podkreśla brwi, koryguje jakieś braki, ale bez przesady. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Znalazłam w końcu produkt idealny do moich brwi i do moich potrzeb :) Polecam wypróbować.

DSC_0109

To tyle na dzisiaj. Krótki, zwięzły i na temat post. Pozdrawiam Was Wszystkich bardzo gorąco i do następnego razu :*

PAAAAAA :*

Panna Kontrolna.

 

Kochany pamiętniczku – Sport to zdrowie cz. 1

Dodano 10 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Nowy cykl postów odnośnie jakiejś części mojego życia prywatnego.  Oczywiście nie będę Wam się zwierzać z moich problemów osobistych, albo z kim właśnie piszę na fb. Będą to bardziej relacje z moich dni na siłowni. Bo jeśli jeszcze nie wiecie, ale już trzy razy byłam na siłowni po 2 godziny. Dlaczego? A właśnie. Ale wszystko od początku.

561092_256375004481208_625801216_n

O PRZESZŁOŚCI SŁÓW KILKA….

 Zawsze uważałam się za osobę grubą i niezbyt atrakcyjną. W gimnazjum przy wzroście 170 cm ważyłam 75 kg i było bardzo widocznie.  Wszystko zaczęło się zmieniać wraz z momentem, kiedy pojawiała się moja druga połowa. Ale nie tylko wtedy. Zaczęłam chudnąć zaraz po skończeniu liceum i wtedy zrzuciłam w ciągu dwóch lat 10 kg. Mało? Dla mnie to był sukces. Nie robiąc w zasadzie nic waga leciała w dół. Jakiś czas temu dodawałam swoje tygodniowe poczynania jeśli chodzi o ćwiczenia i posiłki. Kiedy jednak zrobiłam przerwę, trudno było do tego wrócić. Teraz chcę spełnić swoje marzenie. Chcę mieć ciało jakie zawsze chciałam mieć. Jestem zmotywowana do granic możliwości ( swoich oczywiście). Dodatkowo chcę poprawić swoją wydolność. Chcę by mój chłopak w przyszłości miał piękną żonę. Wiecie jak to jest. Faceci mówią, że podobamy się im takimi jakimi jesteśmy. Ja nie robię to tylko dla niego. Robię to też dla siebie, żeby w końcu czuć się dobrze we własnym ciele. 

CO ZAMIERZAM TERAZ…..?

Tak jak powiedziałam. Trzy razy na siłowni byłam i pokochałam wysiłek całym sercem. 4 kilometry na bieżni. 1 godzina rowerek w zmiennych pozycjach. 20 minut ćwiczeń siłowych. Jakie to cudowne uczucie kiedy kończąc trening możesz powiedzieć sobie: ” JESTEM Z SIEBIE DUMNA”. I tak po każdym w pełni odbytym treningu. Oczywiście do tego motywujemy się razem. Nie chodzę sama ćwiczyć. Chodzi ze mną moja siostra i jej koleżanka. W trójkę motywujemy się razem do tego by przetrwać każde, nawet najbardziej wysiłkowe ćwiczenie. Coś cudownego. Do tego motywuje mnie też fakt, że w końcu wydałam pieniądze na karnet na tą siłownię, więc trudno by było na marne wydać pieniądze i nie chodzić. Ta myśl ciągnie mnie jeszcze bardziej. Wiem również to, że po miesiącu ćwiczeń na siłowni, na pewno kupię kolejny karnet.!!!

A MOŻE COŚ BYĆ ZJADŁA….?

A co z posiłkami? Prowadzę swój własny, prywatny dziennik posiłków. Nie liczę kalorii. Na pewno nie zjadam więcej niż 1500 kcal dziennie. Czasami nawet mniej. Staram się pić te 1,5-2 l dziennie wody. Najlepiej mi to wychodzi w dniu treningu. Jakoś wtedy mnie bardziej do niej ciągnie :) Staram się ograniczać słodycze, aczkolwiek jest to bardzo trudne, bo ja uwielbiam słodkości. *.* Staram się jak mogę żeby osiągnąć ten cel. Najbardziej jednak obawiam się tych napadów głodu w momencie zbliżającego się okresu. Macie jakieś sposoby na to? Dajcie mi znać. Koniecznie! :)

Dlatego postanowiłam, że na nowo wprowadzę takie wpisy odnośnie moich postępów. Wiadomo. Czasem będą te gorsze dni, każdy przecież je miewa. Póki co pozytywnie patrze w przyszłość :)

motywacja-wiara-cierpliwosc-determi

Teraz uciekam troszkę odpocząć. Jutro mam dzień regeneracji. Będę odpoczywać, ale bez przesady. Nauka i stos notatek na mnie czekają. NIESTETY…

Do następnego postu.Panna Kontrolna.

 

me>
  • Twitter
  • Facebook