O rodzajach cery i jej pielęgnacji – cera sucha

Dodano 29 sierpnia 2013, w Cera, przez Panna Kontrolna

Przychodzę do Was z kolejnym wpisem odnośnie rodzaju i pielęgnacji skóry. Mam nadzieję, że poprzednia notka przypadła Wam do gustu i ta również zostanie dobrze odebrana. W tej notce postanowiłam troszkę opisać skórę suchą. Coraz więcej kobiet boryka się z problemem jakim jest ten właśnie rodzaj cery.

 

Skóra sucha

( zdjęcie : agataklecha.blog.pl )

Ten typ skóry jest chyba jednym z najbardziej problematycznych rodzajów skóry. Jej suchość może być z wiązana z nieprawidłowym nawodnieniem, a co za tym idzie, szybką ucieczką wody z organizmu. Drugim problemem może być starzenie się skóry. Do innych przyczyn należą skłonności do wyprysku atopowego,  choroby skóry, predyspozycje genetyczne, czynniki środowiskowe tj. wiatr, nadmierne ogrzewanie, zimno.Cera sucha może być nabyta, jednak zdarza się że występuje ona przez niewłaściwą pielęgnacje ale również przez używanie zanieczyszczonej wody, która niestety nie ma właściwości upiększających. Problemem tutaj może być uczycie pieczenia oraz napięcia. Nie wszystkim może odpowiadać ten stan.

Ten rodzaj skóry charakteryzuje dobre jej napięcie, jest szorstka oraz chropowata i bardzo cienka, brak widocznych otwartych porów, występuje dosyć obficie łuszczący się naskórek, brak widocznych oznak wilgoci.

Teraz trochę o pielęgnacji. Jak już wcześniej wspomniałam osoby posiadające ten tym skóry muszą pamiętać o starannej pielęgnacji zarówno rano jak i wieczorem. Tak więc wieczorem niezależnie od tego czy mamy na twarzy makijaż, czy też nie należy zmyć skórę najlepiej produktem, który w swej konsystencji jest tłusty lub użyć śmietanki kosmetycznej. Z racji tego, że w kranach często woda ma odczyn twardy, najlepiej jest spłukiwać buzię woda przegotowaną, a następnie użyć tonika. Oczywiście trzeba pamiętać, żeby nałożyć krem odżywczy, który pomoże zregenerować skórę. Poranna pielęgnacja jest bardzo podobna. Myjemy twarz odpowiednim preparatem, następnie przemywamy tonikiem, najlepiej nawilżającym ( oczywiste jest, że toniki o właściwościach matujących nie są tutaj wskazane).

Mam cichą nadzieję, że ten post zostanie przez Was doceniony tak jak poprzednie z tej serii. Jeśli chciałybyście więcej podobnych serii to dajcie znać. Dodatkowo możecie poddać mi jakiś pomysł na temat tych wpisów.

Pozdrawiam Was gorąco.

Panna Kontrolna

 

Panna Kontrolna testuje – odżywka SYOOS

Dodano 25 sierpnia 2013, w Testomania, przez Panna Kontrolna

Jakiś czas temu, napisałam do jednego z portali zajmującego się testowaniem kosmetyków z zapytaniem o możliwość współpracy. Ten portal to prekursorki.pl. Nie wiem, czy jest on jakoś bardzo powszechnie znany, jednak wiem, że dużo dziewczyn, wysyła tam swoje recenzje kosmetyków. Jest to strona bardzo przydatna. Znajduje się na niej pełno różnych produktów, nie tylko kosmetycznych razem z opiniami. Lubię tego typu strony, ponieważ w momencie, kiedy chcę kupić jaki produkt, czy to droższy, czy też tańczy, chcę poczytać opinię na jego temat. Ta strona internetowa właśnie to umożliwia i uważam że jest bardzo przydatnym źródłem wszelkich opinii.

W ramach zawarcia współpracy otrzymałam do przetestowania pewien pełnowymiarowy produkt. Całkowicie za darmo.

Jak widać na załączonym obrazku jest to odżywka firmy SYOSS ułatwiająca rozczesywanie i mająca przywrócić blask matowym włosom. Mam ją dwa tygodnie czyli stosowałam ja już jakieś 10 razy i muszę powiedzieć, że jak dla mnie jest rewelacyjna. A dlaczego? Już mówię? Jak sam producent napisał ma ona ułatwiać rozczesywanie i przywrócić włosom blask. Całkowicie się zgadzam. Po umyciu nałożyłam niewielką ilość produktu na włosy, po czym spłukałam. Następnego dnia, kiedy te włosy wyschły były one bardzo mięciutkie, miały ładny połysk ( nie wyglądały jak przetłuszczone ) oraz dobrze się układały. Dodatkowo ten produkt ma bardzo przyjemny zapach i już teraz mogę powiedzieć, że jest bardzo wydajny.

A co jeśli chodzi o składniki zawarte w tym produkcie. W swoim składzie , z tego co się doczytałam zawiera olej z pestek moreli. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z produktem, który by coś podobnego zawierał. Co więc powoduje ten olej? Jego funkcją jest nawilżanie. Myślę, że właśnie ten olej, powoduje, że włosy są przyjemne w dotyku.

Cena tego produktu to 9,99 w Rossmanie. Więc nie jest droga a naprawdę jest świetna. Polecam.

Nie zapomnijcie zajrzeć na stronę www.prekursorki.pl , znajdziecie tam mnóstwo recenzji odnośnie różnych kosmetyków ale i  nie tylko. Zapraszam Was gorąco :)

Panna Kontrolna.

 

Po wakacyjny haul zakupowy

Dodano 22 sierpnia 2013, w Haul zakupowy, przez Panna Kontrolna

Ostatnio udało mi się uporządkować moją szafkę z kosmetykami. A co za tym idzie miałam okazję przekonać się na własne oczy, ile  z użyłam , ile jest w połowie, a ile jeszcze mam nietkniętych produktów. Postanowiłam, że nic nie będę już kupować, tylko zacznę pomału wykorzystywać moje zapasy . Jednak jak sam tytuł wskazuje, dzisiaj będzie o moich zakupach kosmetycznych, które przywiozłam z wakacji, oraz które zostały mi doręczone go domu w ostatnim czasie. Myślę, że dzisiejszy wpis z tej serii będzie ostatnim na pewien okres czasu. Nie przeciągając już dłużej, zaczynamy.

Jak można zauważyć nie jest tego dużo. Większość rzeczy pochodzi z Avonu, bo tak się złożyło, że przed wyjazdem złożyłam zamówienie na parę produktów.

Na pierwszy ogień idzie żel pod prysznic o zapachu białej czekolady z firmy Stara Mydlarnia. Na pewno wiele z Was słyszało o tej firmie jak również wiele z Was miało okazję używać tych cudownych kosmetyków. Tak się złożyło, że w Gdańsku natknęłam się na sklep z tymi produktami. Kiedy tylko poczułam zapach tego żelu od razu się w nim zakochałam. Postanowiłam, że będzie on dobry na zimowe wieczory, kiedy to złe samopoczucie dotyka chyba każdego. Ten produkt nie był tani, bo kosztował 14.90 za 250 ml. Ale jak się sprawdzi u mnie i czy wart był swojej ceny? O tym następnym razem.

Kolejny zakup to antyperspirant o zapachu cytrusów  z firmy Avon. Kupiłam go, ponieważ spodobał mi się jego zapach. Uwielbiam kosmetyki o zapachach cytrusowych. Dodatkowo muszę zmienić swój antyperspirant, gdyż moja skóra ma tendencję do przyzwyczajania się do różnych kosmetyków, które później nie działają. Więc ten produkt będzie na zapasie. Koszt to ok. 6 zł.

Trzeci, nowy produkt to nawilżający olejek do ciała z kwiatem frangipani i trawą cytrynową również a Avonu. Jak już wiecie nie jestem zwolenniczką kremów, maseł i balsamów. Nie lubię czekać aż się to wszystko wchłonie. Dlatego moim rozwiązaniem, żeby nawilżyć skórę są olejki. Dodatkowo chciałam zaznaczyć, że olejki z firmy Avon są moimi ulubieńcami. Mam nadzieję, że ten również dołączy do tych ulubieńców. Koszt to 6 zł.

Czwarty produkt to nawilżająca maseczka do twarzy ze śródziemnomorska oliwą z oliwek firmy Avon. Odświeża i przywraca odpowiedni poziom nawilżenia skóry. Czy to prawdą? W najbliższym czasie się przekonamy. Ma śliczny zapach. Koszt to ok. 7 zł.

Nowy zapach do kolekcji firmy Avon. Nie będę Wam opisywać, jak on pięknie pachnie. Pasuje on na lato, ponieważ ma  zapach cytrusowy. Koszt 19.99 zł

Ostatni produkt , który trafił z moje ręce to żel pod prysznic o zapachu mango z firmy Yves Rocher. Zapach idealny na lato, odświeżający. Nie jest to pełny produkt tylko próbka, ale kupiłam go tylko dlatego, żeby go wypróbować. Szkoda tylko, że lato pomału dobiega końca,  a ja muszę jeszcze dokończyć żele z  firmy Nivea. Myślę więc że ten żel poczeka do następnych wakacji. Koszt to 6.90 zł.

Moi drodzy. To by było na tyle. Zakupy niewielkie, ale czy przydatne? Zobaczymy. Na pewno pojawią się recenzję poszczególnych produktów. Ja teraz się z wami żegnam i życzę  miłego wieczoru.

Panna Kontrolna

 

Podróże małe i duże – Gdańsk

Dodano 20 sierpnia 2013, w Lato, Podróże małe i duże, przez Panna Kontrolna

Przyszedł czas na wpis odnośnie moich wakacji, a co za tym idzie na kolejną notkę z serii ” Podróże małe i duże”. Tym razem nadszedł czas na Gdańsk. Tak się stało, że były to moje drugie wakacje z rzędu w tym mieście i pewnie ostatnie. Myślę, że po pewnym czasie by mi się już znudziło ciągłe zwiedzanie tych samych miejsc. Tak więc dzisiaj mogę powiedzieć, że żegnam się z Gdańskiem na kilka dobrych lat : )

Przejdźmy więc teraz do sedna sprawy. Zarówno w poprzednim roku jak i w tym miałam okazję natrafić na bardzo sławne Targi Dominikańskie. Jestem pewna, że każdy o nich słyszał, a niektórzy nawet byli i mogli podziwiać te wszystkie cudne rzeczy wystawiane na straganach. Gdańsk w tych dniach był wręcz przepełniony turystami, małymi kramikami oraz ulicznymi artystami. Można było poczuć zapach grillowanych serków górskich, skosztować pajdę ze smalcem lub najeść się do syta próbując golonki czy też kiełbasek. Aż ślinka ciekła od tych wszystkich smakołyków.

Na targach Gdańskich znajdzie się wszystko, zaczynając od całkiem nowych rzeczy, kosmetyków „nowej generacji”, po przez rękodzieła, a kończąc na starych, czasem nawet zabytkowych rzeczach. Urok tego miejsca sprawia, że chcę się tam wracać choćby właśnie po to, by przejść się tymi uliczkami, gdzie pełno jest tej różnorodności.

Jednak Gdańsk to nie tylko Targi Dominikańskie. Nad morze jadę w celu odpoczynku, które daje mi szum morza. Uwielbiam czuć piasek pod stopami. Leżenie lub spacerowanie po plaży odpręża mnie i ładuje akumulatory na kolejny ciężki rok nauki oraz pracy nad samą sobą. Plaża w Gdańsku nie jest jakaś specjalnie zaludniona. Ludzie przychodzą, to znowu odchodzą i tak na okrągło. Fale tam są rzadkim widokiem. Meduzy za to w ostatnich dniach błyskawicznie wyganiały mnie  z wody. Woda jest czyściutka. Od czasu do czasu pojawi się jakiś wodorost, ale nie odstrasza on tak bardzo jak te meduzy.

Sopot, Gdynia i Hel to chyba najbliższe miasta, które warto zobaczyć. Do Malborka czy Łeby też da się dojechać, jednak to są już troszkę dłuższe wycieczki. Ja miałam w tym roku okazję zawitać tylko do Sopotu. Ale nic traconego. Kiedyś nadrobię pozostałe miejsca. Ostatnią atrakcją tego wyjazdu było Zoo w Oliwie- Gdańsk. Zajmuje ono bardzo duże obszary i na dodatek położony w lesie, co sprawia, że atmosfera zwiedzania jest przyjemniejsza szczególnie w gorące dni. Można tam chodzić w nieskończoność oglądając różne gatunki zwierząt. Zaczynając od słoni, żyraf, fok, wilków, tygrysów, zebr, geparda, po różnego rodzaju małpy, kończąc na różnych pięknych ptakach. Kiedy jest się zmęczonym, można usiąść i coś przekąsić. Na terenie tego Zoo jest dużo miejsc, gdzie można zjeść naprawdę dobre jedzenie za małe pieniądze. Sam wstęp kosztuje tutaj 9 zł ( oczywiście ulgowy ).

A co z pogodą? Pogoda była bardzo zmienna. Ja nie nastawiałam się na deszcz i chłodniejsze dni, więc nie brałam ani kurtki ani cieplejszych ubrań. Los tak chciał, lub przypadek, że podsumowując 5 dni mieliśmy słoneczne, plażowe a reszta pochmurna, chłodna i deszczowa. Jednak i to nie przestraszyło nas w miłym spędzaniu wakacji.

Czy wróciłam opalona? Częściowo tak. Nie jest to opalenizna typu brązowej skórki, jednak widać różnice. Osobiście nie za bardzo lubię się opalać. Wiadomo słońca nie da się uniknąć, chyba, że ciągle się siedzi w domu. Lubię opalanie, ale tylko wtedy, kiedy nie opalam się „świadomie”, czyli kiedy idę na zakupy, albo na spacer.

A teraz moja fotorelacja z Gdańskich wakacji.

 

Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę udało mi się przybliżyć atmosferę, jaka towarzyszyła mi przez ostatnie 2 tygodnie. Ciekawa jestem czy kiedykolwiek byłyście lub byliście w Gdańsku właśnie na tych targach. Piszcie w komentarzach. Chętnie poczytam.

Pozdrawiam.

Panna Kontrolna.

 

Usta – moje nawilżacze.

Dodano 19 sierpnia 2013, w Testomania, przez Panna Kontrolna

Wróciła z 2 tygodniowych wakacji i już szykuje dla Was nowe wpisy. Póki co dzisiaj chciałam trochę powiedzieć Wam o produktach do ust, które obecnie stosuje. Nie ma ich wiele. Dwie firmy. Nivea i Oriflame. Stosowałam również krem bambino jednak dawno już przestałam stosować ten produkt, ponieważ był za duży i jak dla mnie nie za fajnie pachniał. Dodatkowo miałam wrażenie, że mi wysusza usta a nie nawilża. Ale dzisiaj skupmy się na obecnym moich kosmetykach do ust.

W ten sposób prezentują się moje maleństwa. Chciałam tu dodać, że używam ich wszystkich namiętnie, na zmianę. Czasem je gubię, a później znowu odnajduję. Chyba tak już jest z nimi :)  Nie umie wyjść z domu, bez któregoś z nich. Zawsze muszę mieć pod ręką coś co nawilży moje usta kiedy będę. tego potrzebować. POLECAM WSZYSTKIE już na samym początku.

Ja mówię na nie miodziki. Do nabycia z katalogu Oriflame. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia. Mają cudowne zapachy oraz dobrze smakują na ustach : ) Mam manię zjadania takich produktów. Wiem, że jest to złe ale jakoś tak wychodzi. Od lewej : zapach migdałowy, zapach wiśniowy, zapach kokosowy. Trzy cudowne zapachy/smaki. Idealnie nawilżają usta ale nie tylko. Stosować je można na różne suche miejsca na ciele. Na pewno będziecie z nich zadowoleni. Minusem może dla Niektórych być zbyt mały otworek. Przy dłuższych paznokciach jest problem z wydostaniem tego produktu , ponieważ wchodzi on pod paznokcie. Cena tez nie jest zbyt wysoka a produkt jest bardzo wydajny i zajmuje niewiele miejsca. Cena zależy od katalogu, z którym się znajduje.

Błyszczyk z Nivea. Widzicie, że ja się z ta firmą również nie rozstaje. Jak nie żel do mycia ciała to szminka to jeszcze gdzieś w mojej szafie jest krem nawilżający. Cudowna jest! Jej smak jeszcze lepszy : ) Na nawilżenie również nie można narzekać.

Kolejny błyszczyk  z Nivea, tym razem o smaku zielonej oliwki i cytryny. Mniammmm. Wszystko inne można by przypisać poprzedniemu błyszczykowi z tej firmy. Mam tendencję do niewykorzystywania takich produktów a kupowaniu nowych : ) Cóż. Jestem tylko kobietą. A kobiety tak mają.

Dajcie znać czy u Was takie produkty się sprawdzają, albo czy macie może jakieś swoje ulubione.

Pozdrawiam

Panna Kontrolna

 

Podróże małe i duże – Sandomierz

Dodano 13 sierpnia 2013, w Podróże małe i duże, przez Panna Kontrolna

Dzisiaj notka będąca odskocznią od tematu związanego z kosmetykami. Podróże. Nie mam tendencji do częstych wyjazdów nawet w jakieś pobliskie miejsca. Sporadycznie zdarzają się większe. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z fotorelacją związaną z niewielkim, ale jakże urokliwym Sandomierzem. Na pewno wiele z Was kojarzy to miasto z popularnym serialem jakim jest ” Ojciec Mateusz „. Musze Wam tu powiedzieć, że dosłyszałam się informacji takich, że większość tego filmu nie była kręcona w Sandomierzu. Jedynie sceny, kiedy ksiądz jeździł na rowerze, były jedynymi kręconymi właśnie w tym mieście.

Chodziliśmy po różnych zabytkach, jednak nazw nie zapamiętałam. Byliśmy w podziemiach miast, co chyba było jedną z najlepszych atrakcji. Te stare mury, specyficzny zapach, który przypominał o odległych czasach. To było coś interesującego. Byliśmy również na wieży, ale co to była za wieża nie wiem. Prawdopodobnie należała do jednej z bram wjazdowych do miasta. U samego szczytu można było zobaczyć całą panoramę. Dodatkowo trzeba tu zaznaczyć, że rynek znajduję się na wzniesieniu.

Sam rynek jest niesamowity. Malutki. ale sprawia wrażenie tak przytulnego, tak spokojnego, że człowiek siedząc na ławce, czy w pobliskiej knajpce, może chociaż na chwilę odetchnąć pełna piersią, odpocząć od tego całego zgiełku.

Nie mam za dużo zdjęć typowo z różnymi miejscami. Na większość jest moja rodzinka więc musiałam wybrać te najlepsze bez rodzinki. Mam jednak nadzieję że pomimo tego drobnego szczegółu spodoba się Wam mój wpis. Więc lecimy ze zdjęciami.

To by było na tyle z tej podróży. Kolejna będzie już z mojego ukochanego Gdańska, którą oczywiście już dzisiaj Wam zapowiadam : ) Póki co trzymajcie się cieplutko!

Panna Kontrolna

 

A w wolnym czasie…

Dodano 10 sierpnia 2013, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

W wolnym czasie nie zajmuje się kosmetykami. Chociaż teraz piszę ciągle dla Was notki, żeby mieć na zapasie jakieś. Ale to nie jest moja jedyna” rozrywka”. W wolnym czasie lubię czytać książki. Swoich książek, osobiście kupionych mam niewiele. Zresztą zobaczycie je na zdjęciach. Uprzedzam jednak, że to nie wszystkie. Niektóre zostały wypożyczone przyjaciółce.  Jako mała dziewczynka nie lubiłam czytać książek. Zawsze mi mówili, że jak będę starsza to polubię. Tak też się stało. Teraz nagminnie bym kupowała książki. Moja druga fobia po kupowaniu kosmetyków. Dlaczego jednak nie lubiłam czytać jak byłam dzieckiem? Może dlatego, że to był przymus szkoły. Trzeba było czytać lektury, gdzie nie wszystkie były ciekawe, lub proste. Szczególnie ciężkie były lektury z okresu gimnazjum i liceum. Zgroza. Całe szczęście to przeminęło. Teraz mogę czytać to, co uważam będzie ciekawe, książki, które dla mnie są ” normalne”. Nie mam jakiś określonych ulubionych gatunków. Mam  w swoim zbiorze całe 4 tomy Sagi ” Zmierz”, książki o miłości, nawet znajdą się takie z różnymi sentencjami życiowymi. Fantasy też nie są mi obce, wręcz przeciwnie, bardzo je lubię a szczególnie opowieści o aniołach, diabłach itp. oparte na motywie miłości oczywiście. 

A oto mała cząstka moich zbiorów :

Tymi zdjęciami zakończę kolejną luźna notkę. Ciekawa jestem jakie wy lubicie czytać książki lub czy w ogóle lubicie to robić? Piszcie komentarze, chętnie poczytam.

Przepraszam, że nie odwiedzam Waszych blogów. Jednak obiecuję, że po powrocie nadrobię zaległości.

Panna Kontrolna

 

Moja codzienna pielęgnacja twarzy

Dodano 7 sierpnia 2013, w Zdrowie, przez Panna Kontrolna

Dzisiaj troszeczkę o mojej indywidualnej pielęgnacji twarzy zarówno poranna jak i wieczorna. Pokażę Wam jakich kosmetyków używam. Nie będziecie zaskoczeni ponieważ praktycznie ciągle używam tego samego co pokazywało się w różnych poprzednich notkach. Tak więc nie tracąc czasu przystępuje do prezentacji.

Oczywiście jak to mam w zwyczaju na pierwszy rzut idzie dobre oczyszczenie twarzy. Do tego celu używam, szczególnie rano, delikatnie myjącej pianki firmy. Jest ona idealna. Nie podrażnia skóry, nie powoduje, żadnych uczuleń, za to bardzo przyjemnie zmywa ten bród z całej nocy.

Kolejnym krokiem jest tonizowanie. Zarówno rano jak i wieczorem używam toniku z firmy Oriflame . Już kiedyś ten produkt był przeze mnie opisywany. Szkoda, że już go zostało mało. Za niedługo będę musiała zaopatrzyć się w kolejna buteleczkę lub wypróbuję jakiś inny.

Dodatkowo na wieczór, żeby pozbyć się makijażu z oczu stosuje popularny , zarówno u mnie, ja i u innych blogerek, płyn micelarny do demakijażu oczu z Biedronki.

Nawilżenie jest również bardzo ważnym aspektem w pielęgnacji mojej skóry. Często jest ona przesuszona, szczególnie na czole i w okolicy nosa. Dlatego w codziennej pielęgnacji nie może zabraknąć dwóch kremów.

Na dzień krem z firmy Avon Naturals Herbal 20+. Stosuje go tylko na dzień ponieważ ma właściwości matujące. Dlatego rano lubię kiedy moja buzia jest naturalnie zmatowiona. Od razu muszę dodać, że nie stosuję żadnych fluidów, ani pudrów. Po prostu uważam że naturalne piękno jest najlepsze :)

Na noc stosuje krem również z firmy Avon tylko tym razem z kolekcji Solutions. Jak możecie zobaczyć na zdjęciu ma on bardzo fają, żelową formułę. Lubię chować ten krem do lodówki, a później taki chłodny nakładać go na twarz. Daje efekt ukojenia po całym dniu. Dodatkowo świetnie regeneruje skórę, a rano jest ona ładnie rozświetlona i pełna życia.

Na koniec dodam, że od czasu do czasu, lubię zrobić peeling. W moim wypadku używam produktu firmy Nivea. Delikatnie on złuszcza naskórek, pozostawiając skórę czystą, gładką. Dodatkowo usuwa zaskórniki. Mnie on bardzo mocno przypadł do gustu. Używam go raz lub dwa razy w tygodniu, w zależności kiedy sobie przypomnę.

Kończąc mam nadzieję, że będzie Wam się podobać notka. Zresztą jak każda poprzednia : ) Ja pozdrawiam Was z gorącego i bardzo słonecznego Gdańska. Jeśli mi się uda to troszeczkę zdjęć pojawi się na fan page-u.

Buziaczki!

Panna Kontrolna

 

Przed wyjazdowy haul kosmetyczny.

Dodano 3 sierpnia 2013, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Do wakacyjnego wyjazdu pozostały tylko 2 dni, więc dzisiejsza notka związana będzie z haulem kosmetycznym, w którym pojawią się produkty zakupione specjalnie na wyjazd. Znajdą się tu też produkty takie, których ze sobą nie zabiorę, jednak zebrałam je w jedną całość : ) Jeśli chodzi o szczegóły to dokładnie 5 sierpnia razem z moim chłopakiem i siostrą wyjeżdżamy na wakacje do Gdańska, dlatego tych kosmetyków troszkę się pojawi. Zaczynajmy więc.

 

(1) Watermelon Bod Balm jak i Scrub firmy Bielenda z kolekcji Professional – czyli balsam jak i peeling o pięknym arbuzowym zapachu, cena ok. 100 zł za oba produkty. (2) Perfumetka , Woda toaletowa Kenzo r i Hugo Boss ale jaki to zapach to kompletnie się nie orientuje, bo to jakieś tanie podróbki. ale pachną ładnie, cena jedna ok. 15 zł. (3) Gillette – Satin Care z dodatkiem Olay cena: 12.99 na promocji w Rossmanie. (4) Próbka szaponu  JOHNSON’S® Baby 3w1 cena: darmowa próbka. (5) Issana, plastry z woskiem do depilacja ciała cena ok. 12 zł Rossman. 

 

(6) Issana- suchy szampon, Rossman, cena: ok 11zł. (7) JOHNSON’S® Baby szampon kojący i myjący, Tesco, cena: 17.99 (8) Sun Ozone wodoodporny olejek do opalania z UVA i UVB SPF 20 , Rossman, cena: 14.99 (9) Nivea żel po prysznic Powerfruit relax o zapachu acai oraz z przeciwutleniaczami z czarnych jagód, Rossman, cena: 9.45. (10) Ziaja Blocker, Rossman , cena: 4.99 (11) Listerin Zero- płyn do płukania jamy ustnej o łagodnym smaku mięty.

(12)Woda termalna firmy URIAGE, kupione na allegro.pl, cena: ok 25 zł. Kupiłam, żeby przetestować a zarazem sprawdzić czy faktycznie tak dobrze sprawdza się przy tak wysokiej temperaturze. Więcej o tym kosmetyku zaraz po moim powrocie z wakacji.

A tak prezentuje się nasza wspólna, duża kosmetyczka. 2 tygodnie to dużo czy mało? Zabieramy tak naprawę same najpotrzebniejsze kosmetyki. A już ledwo co się kosmetyczka domyka.

To by było na tyle z dzisiejszej notki. Zapraszam Was do polubienia mojego Fan Page na Facebooku. Ja uciekam pomału się pakować, bo kiedyś to trzeba zrobić. Wam życzę miłego dnia.

Buziaki !

Panna Kontrolna


 

me>
  • Twitter
  • Facebook