Jedno słowo !

Dodano 31 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Znalazłam na jednym z blogów wpis odnośnie jednego słowa. Są pytania, na które można odpowiedzieć tylko jednym słowem. Stwierdziłam, że jeszcze czegoś takiego u mnie nie było, więc z chęcią podejmę się napisania takiego wpisu. Mam nadzieję, że Wam również się on spodoba. Mam nadzieję, że Wy również zrobicie taki wpis, jeśli jeszcze nie robiłyście. A wiec nie przedłużając wstępu zaczynajmy.

 

1. Co lubisz jeść? – makaron

2. Co lubisz do picia?- woda

3. Gdzie masz telefon? – obok

4. Masz chłopaka? – Mam

5. Wiosna, Lato, Jesień czy Zima? – Lato

6. Twój kolor oczu? – Niebieski

7. Masz rodzeństwo? – Mam

8. W jakim miesiącu się urodziłaś? -Maj

9. Co masz na sobie teraz? – Dres

10. Ulubiony kosmetyk? – Antyperspirant

11. Ulubione miasto? – Wrocław

12. Gdzie studiujesz? – Kraków

13. Ulubiony kolor? – Czarny

14. Co jadłaś na śniadanie? – Pączka

15. O czym pomyślałaś rano? – o Imieninach

16. Ulubiony dodatek? – Kolczyki

17. Jaka nie jesteś? – Mściwa

18. Twój komputer? – Laptop

19. Ulubiona książka? – Fantasy

20. Ulubiona przekąska? – Lody

21. Twój chłopak jest..? – Kochany

22. Twoi przyjaciele są? – Niezastąpieni

23. Czego nie lubisz? – Chamstwa

24. Twoja mama? – Nerwus

25. Najbardziej potrzeba rzecz w tym momencie? – Notatki

26. Jedna rzecz/ osobę/zwierzę, którą byś zabrała na bezludną wyspę? -  Chłopak

27. Ulubiony środek transportu? – Samochód

28. Ulubiony sport? – Koszykówka

29. Gdzie byłaś dzisiaj po raz pierwszy? – w łazience

30. Twoja zaleta – Ambicja

Tak oto prezentują się moje pytania i odpowiedzi. Zachęcam Was do zrobienia również podobnego postu. Nawet możecie odpowiedzieć na ten sam zestaw pytań lub dołożyć swoje.

Panna Kontrolna.

 

Panna Kontrolna Testuje – Antyperspiranty #1

Dodano 28 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Bardzo dawno nie było na moim blogu postu odnośnie właśnie testowania różnych kosmetyków. Dlaczego nie było? Już się tłumaczę. Postanowiłam, że takie posty będą się pojawiać dopiero, gdy przetestuje więcej niż 2 produkty danego typu. Tak jak dzisiaj. Nie będę opisywać jednego czy też dwóch antyperspirantów, ale aż cztery. Piąty był, ale gdzieś się zapodział i go tutaj nie ma. Tak więc nie przeciągając przechodzimy do rzeczy.

Cztery różne antyperspiranty. Każdy z inną ilością godzin, innym zapachem, działaniem. jak się sprawdziły w codziennym użytku? Bardzo różnie. Z jednego byłam bardziej zadowolona, z drugiego mniej. Ale jednak pojawi się taki, który jest ewidentnie numerem jeden. A więc przejdźmy do antyperspirantów.

Lady Speed Stick – pH Acitive – 24h protection

Co pisze producent? : Lady Speed Stick ph Acitive żel; jego unikalna formuła pomaga Twojej skórze dostosować się do odpowiedniego poziomu pH, po to aby zapewnić skuteczniejszą ochronę przed poceniem i nieprzyjemnym zapachem.

Moja opinia : Do pewnego czasu był to jeden z moich ukochanych antyperspirantów. Ładnie usuwał nieprzyjemny zapach,w zasadzie to przez cały dzień czułam się świeżo. Co do ochrony przed poceniem się, to chyba nie ma takiego antyperspirantu, który by zatrzymał pocenie się. Używałam już tylu różnych preparatów i żaden nie zdołał zniwelować mokre plamy na ubraniach pod pachami. Jednak dla mnie najważniejsza była ochrona przed nieprzyjemnym zapachem i tutaj ma zdecydowanego plusa.

Zapach. Jak dla mnie pachnie bananami. Nie wiem czemu, ale tak kojarzy mi się ten zapach. Dla niektórych może być od troszkę duszący, jednak idzie się do niego przyzwyczaić.

Jest to produkt bardzo wydajny. Żelowy. I tutaj wydawać by się mogło, że nie zostawi białych śladów, ponieważ żel jest przeźroczysty. Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie, kiedy na ubraniach pozostawiał białe smugi. Dodatkowo zostawał na skórze w postacie takiego zaschniętego pudru. Bardzo brzydko to wyglądało.Więcej do niego nie wrócę, chyba, że producenci dodadzą jakąś formułę, która nie będzie powodowała plamienia. Cena, na promocji to ok 7 zł. Tak więć bardzo korzystna.

Blocker ( regulator pocenia ) – Ziaja

Co pisze producent?: Działanie blokujące: Skutecznie redukuje nadmierne pocenie. Ogranicza wydzielanie potu i przykrego zapachu. Zapewnia długotrwałe uczucie świeżości. Nie zawiera parabenów, alkoholu i barwników. Bez zapachu.

Moja opinia: Największy bubel kosmetyczny roku 2013. Dlaczego? Wcale, ale to wcale nie redukował wydzielania potu. Dodatkowo jak producent pisz, jest bezzapachowy. No mój akurat śmierdzi. Nie wiem czym to jest związane. Na pewno nie jest przeterminowane. Dodatkowo strasznie, ale to strasznie mnie po nim swędziała skóra pod pachami i ją wysuszał. Po zastosowaniu tego produktu jakieś trzy razy, moja skóra wyglądała jak skóra jakiejś babci. Dawałam mu szansce jeszcze później wiele razy. Jednak on się u mnie nie sprawdził i zapewne już więcej go nie kupię. Cena ok. 5 zł

Nivea – Stress Protect

Przy tym produkcie nie napiszę o producent pisał na opakowaniu, ponieważ ta strona, gdzie było napisane zastosowanie, nadzwyczajnie w świecie gdzieś przepadła.

Moja opinia: Antyperspirant ten, powinien chronić nas w stresowych. Powinien niwelować przykry zapach jak i redukować nadmiernie wydzielany pot. Aaaa. Powinien. Ale wcale nie musi. Już od jakiegoś czasu chciałam przetestować ten produkt. Jakoś nigdy nie było okazji. Sesja jednak jest doskonałym czasem, kiedy można ten produkt poddać testowaniu. Jak się sprawdził? Pot jak był tak jest. Przykry zapach jednak gdzieś ucieka i zastępuje go dość lekki zapach tego antyperspirantu. Więc tak działa na żywo. Zapach ma delikatny. Nie brudzi ubrań pomimo, że ma lekko białawy kolor. Cena ok 8 zł. na przecenie.

Muszę Wam jednak powiedzieć, że póki co właśnie on podbił moje serducho i na razie jestem mu wierna. Zobaczymy jak się będzie sprawdzał w lecie.

Fa – Sport Double Power

Producent nic nie napisał ciekawego na temat tego produktu. Tak więc pozwolę sobie go ocenić.

Moja opinia: Ładnie pachnie. Nic poza tym. Podobno ten antyperspirant powinien trzymać 72h. Obawiam się, że przy wysiłku fizycznym nawet godziny by nie przetrwał. Ani nie zapobiega poceniu się, ani też nie niweluje przykrego zapachu. Bardzo się zawiodłam na tym produkcie. Teraz wykorzystuje go w domu, kiedy nie mam do czynienia z wysiłkiem fizycznym, ani stresem. Wtedy daje radę. Nic więcej. Cena ok. 8 zł

Myślę, że co do przydzielenia miejsc poszczególnym produktom nie było wątpliwości. Tak prezentuje się opinia na temat antyperspirantów. Dajcie znać, czy używaliście któregoś z powyższych i czy się wam sprawdziły.

Z mojej strony to tyle. Uciekam do sterty notatek. Pierwszy egzamin niezaliczony. Totalna klapa. Trzymajcie kciuki.

Buziaczki

Panna Kontrolna.

 

Styczniowy Haul Zakupowy

Dodano 25 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Dzisiaj jest ten dzień, kiedy od nauki ważniejsze są porządki. Nie no, oczywiście żartuje. Poranek poświęciłam na tą czynność, a teraz między jedną a drugą kartką notatek piszę dla Was post odnośnie moich niewielkich zakupów kosmetycznych. Jeśli znajdę jeszcze troszkę czasu, to również pojawi się haul ubraniowy. Póki co przejdźmy do zakupów.

Jakoś ostatnio przeglądając szafkę z kosmetykami stwierdziłam, że już mam tyle tych kosmetyków, że kupować będę tylko te, które mi się pokończyły. Tak jest w tym wypadku. Zakupiłam parę kosmetyków i jeden lek. Ale wszystko po kolei.

Revalid

A cóż to takiego? A więc są to kapsułki z tajemniczym proszkiem wspomagające wzrost włosów i paznokci. Cena kosmiczna : 48. 90 za 90 kapsułek. Zapytacie pewnie po cóż mi takie drogie cudo jak można znaleźć coś zdecydowanie tańszego? Już się tłumaczę. Jak zapewne Wam wiadomo mam ogromne problemy z włosami. Przez jakiś czas był spokój, ale to było wtedy kiedy stosowałam leki od dermatologa. Teraz już mi się pokończył, a wizyta dopiero w kwietniu. Taaaaak, ta nasza służba zdrowia. No cóż. Od jakiegoś czasu znowu wszędzie jest pełno moich włosów. Moja mama zakupiła ten produkt z polecenia koleżanki. Podobno po 3 miesiącach stosowania wyrastają nowe włosy. Zobaczymy. A jeśli nie wiecie co tak naprawdę się dzieje z włosami to odsyłam Was do wpisu  odnośnie właśnie tego problemu ( Łysienie Androgenowe ). Dodatkowo mam nadzieję, że ten produkt odżywi moje paznokcie, które zostały zmasakrowane przez odżywkę z Eveline. Kiedyś byłam jej wierną fanką, dzisiaj jej nienawidzę i nie polecam nikomu.

Krem nawilżający 25+

Odkąd przyszła do nas zima, taka mroźna i nieprzyjemna moja cera się zbuntowała. Powiedziała ” nie ” mojemu ulubionemu produktowi do twarzy jakim jest Nartural Herbal +20 firmy Avon. Poszukiwałam więc czegoś co będzie jednocześnie nawilżać i matować moją skórę. Od jakiegoś czasu słyszałam dużo dobrego na temat właśnie tego kremu z Ziaji. Postanowiłam, że go wypróbuje, pomimo, że nie mam 25+. Tym się jednak nie należy martwić. Nałożyłam go dzisiaj po raz pierwszy. Bałam się na początku, że będzie zostawiać nieprzyjemny film na mojej skórze. Moje obawy były niesłuszne. Jak na pierwszy raz jestem bardzo zadowolona.

Tak wygląda skład tego produktu. Pomimo, że mam obecnie recepturę kosmetyków na swojej uczelni to nie chciało mi się zaglądać no notatek. Wiem, wiem jestem typem leniwca. A co do konsystencji to jest bardzo fajna, lekka i zapach również jest przyjemny. Taki delikatny, nie dusi. Póki co same pozytywy. Cena : 9,60 w salonie Ziaja.

Nail Tek II – odżywka do paznokci cienkich, miękkich lub rozdwajających się

Nie wiem czy wiecie, ale ten produkt jeszcze jakiś czas temu nie był dostępny dla wszystkich. Bowiem był to produkt, którego można było znaleźć w gabinetach kosmetyczny i był przeznaczony do profesjonalnej pielęgnacji paznokci. Dzisiaj już każdy możne go wypróbować. Dlaczego akurat zdecydowałam się na ten produkt. Po tym jak odżywka Eveline ( każda z możliwych ) zrujnowała moje paznokcie, postanowiłam wypróbować coś, co jest profesjonalne, polecane, a za razem wiem, że jest naprawdę dobre. Cena tej odżywki to 32 zł w sklepie z kosmetykami profesjonalnymi na mojej uczelni. Stosuje go kilka dni. Zobaczymy czy moje paznokcie odżyją.

(1) Krem zmiękczający do stóp – Fuss Wohl

(2) Regenerująco – odżywczy krem do rąk – sucha skóra

Zacznijmy do produktu pierwszego. Krem do stóp. Postanowiłam, że w tym roku będę bardziej dbała o soje ciało. Nie lubię swoich stóp. Zazwyczaj miałam popękane i szorstkie pięty. Postanowiłam zakupić produkt pielęgnujący. Póki co używam jakiego starego balsamu do ciała, którego nie zużyje do ciała, ponieważ ma nieprzyjemny zapach. Dlatego ładuje go ile tylko mogę na stopy po czym zakładam skarpetki. Do stóp sprawdza się idealnie. Jednak, że to nie jest produkt przeznaczony do stóp. Krem zmiękczający do stóp ma mi pomóż w pielęgnacji ich. Zobaczymy ile zdziała. Cena to ok 6 zł.

Drugi produkt to krem do rąk. Już miałam tyle różnych produktów nawilżających do rąk. Jestem załamana, że jeszcze nie trafiłam na ten idealny. Mam co prawda swojego ulubieńca w nawilżeniu rąk, jednak to też jeszcze nie jest to. Krem, który obecnie zakupiłam, był tak naprawdę moim wymysłem. Ale jednocześnie chciałam go przetestować i zobaczyć czy faktycznie będzie działał tak odżywczo. Ma bardzo ładny zapach, kakaowy. Nie taki sztuczny jak w maśle co ciała z Perfekty ( kokos i czekolada ). Ten pachnie typowym kakaem. I tutaj plus. Stosowałam go raz i tutaj kolejny plus za szybkie wchłanianie. Co do odżywiania to jeszcze nic nie powiem, bo nic nie zauważyłam.

Oliwka do masażu  – relaksująca

Oliwka, potrzebna nie tyle co do pielęgnacji skóry co do ćwiczeń. Za kilka dni mam zaliczenie z masażu kończyny kolnej. Najlepiej właśnie tą partię ciała opracowuje się za pomocą oliwki. Wtedy jest lepsze tarcie. Oczywiście posłuży mi do ćwiczeń w późniejszym okresie kiedy już zakupie fotel kosmetyczny. Tak więc nic się nie zmarnuje. Póki co mogę powiedzieć, że ma bardzo ładny zapach. Tak ogólnie to na uczelni korzystamy właśnie z oliwki firmy Ziaja. Jest bardzo wydajna.

Kochane i kochani. To tyle z moich zakupów. Mam do Was prośbę. Poszukuje dobrego kremu pod oczy. Napiszcie co byście mi poleciły. Póki co nie chcę wydawać 50 zł na profesjonalny krem więc szukam jakiegoś tańszego. Proszę Was o pomoc :)

Panna Kontrolna

 

Dzisiaj na blogu pojawi się troszkę zdjęć. Postanowiłam zebrać do kupy wszystkie jakie udało mi się zrobić w ostatnim czasie i zrobić taką relację z kilku tygodni. Zamierzałam również zrobić post odnośnie całego tygodnia. Robić zdjęcia śniadania, przygotowania do szkoły, później jak jest u mnie na uczelni itp. ale zawsze przypominam sobie o tym za późno. Pewnego dnia jednak się zbiorę w sobie i takie posty powstaną. Myślę, że to będzie niebawem. Po wszystkich egzaminach. Czyli miejmy nadzieję, że za 2 tygodnie będzie po wszystkim.

Tyle mam na głowie, że w weekend, nawet nie mam ochoty wyskakiwać z piżamy. Poniekąd uwielbiam gonić po domu w piżamie, z fryzurą godną Chopina, bez makijażu. To sprawia, że czuję się w pełni sobą :) Jestem ogólnie typem leniwca, ale ambitnego i bardzo dobrze zorganizowanego. Kalendarzy do mam chyba ze 3. Jeden wisi koło biurka, zapisany, kolorowy, a drugi spoczywa w obok, troszkę mniejszy, czerwony, aby w drodze do szkoły , czy w szkole móc szybko zapisać coś ważnego, lub żeby móc zaplanować cały tydzień. Trzeci „studencki” spoczywa w szafce, gdzie czeka na kolejne zaliczone egzaminy. Jednak w tym okresie również nie zapominam żeby o pielęgnacji. Tym razem wypróbowałam płatki hialuronowe z drobinkami złota. Moja opinia? Nie zauważyłam jakiejś poprawy w okolicach pod oczami. Dodatkowo po jakimś czasie zaczęła mnie bardzo swędzieć skóra. Nie wiem, może tak musiało być? No nic. Pamiętam również o odpowiednim nawodnieniu. Herbatka musi być, kawusia również, ale taka z dużą ilością mleka i cynamonem – mniam. Nie zapominam również o dodatkowych zajęciach, pracy, nasz zespół rozwija się błyskawicznie. Gramy i śpiewamy, ale również śmiejemy i żartujemy. Żeby troszkę się rozerwać udałam się z moim ukochanym na imieniny. Pośmiałam się, odprężyłam.Teraz mam naładowane akumulatory  i mogę działać dalej.

W ostatnim czasie, miałam okazję opiekować się małym Wojtusiem. Nadal uważam, że jest on kochany, pomimo, że dał mi troszkę popalić. Zrobiłam również małe zakupy. Dwa pędzelki Hakuro już mam u siebie i na pewno nie wymienię ich na żadne inne. Pomimo, że Święta za nami ja ciągle na tapecie swojego laptopa mam świąteczną tapetę z jakże uroczym kociaczkiem. Po świętach pamiętałam jednak o „  zdrowym ” odżywianiu. Jogurcik, pierwsza klasa, kurczaczki z KFC niczego sobie, ciacho robione przez mamę, cud miód i malina. W zasadzie od końca grudnia, siedzę i się uczę. Czasem zamiast się uczyć to wezmę coś posprzątam, ugotuje. Nie wiem skąd to się bierze, ale chyba większość studentów ma coś takiego, że jak przychodzi sesja, to można robić wszystko, byle się nie uczyć. To już jest chyba norma. Oczywiście mi tą naukę umila kubeczek kawusi, która na mojej uczelni jest całkiem, całkiem i do tego na miarę studenckiej kieszeni :)

O blogu jednak nie zapominałam. I nie zapomnę. Pomimo, że czasem robię dłuższe przerwy w pisaniu, to nie dlatego, że mi się nie chcę, ale dlatego, że na mojej głowie już nie ma na nic miejsca. Ciągle gdzieś mnie nosi. To tu, to tam. Dla mnie doba ma za mało godzin, a w tygodniu potrzebuję jeszcze jednego dnia, między sobotą, a niedzielą, żeby wszystko super było poukładane, wszystko ogarnięte. Ale nic. Kiedyś wszystko nadrobię.

Dajcie znać czy takie posty Wam się podobają. Nie będzie one się pojawiać zbyt często, ponieważ zbyt dużo tych zdjęć to ja nie robię. Ale przynajmniej raz w miesiącu taki mirsz – marsz będzie.

Na koniec, piosenka, moje uzależnienie ostatniego czasu.

Wkręceni – Nie ufaj mi




Panna Kontrolna.

 

Czy mamy takie samo zdanie kochanie?

Dodano 20 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Dzisiaj dość nietypowy post. W sumie zawsze moje posty są dość nietypowe. Poprosiłam mojego ukochanego, żeby troszkę mi pomógł przy dzisiejszym poście. Miałam przed sobą kilkanaście pytań związane z nami. Odpowiadaliśmy tylko Sebastian albo Monika. Chcecie zobaczyć na ile się zgadzamy ze sobą? No to zaczynajmy. Zaznaczę, od razu, że odpowiedzi Sebastiana są po lewej stronie, a moje po prawej.

1. Kto pierwszy powiedział kocham?

2. Kto jest większym śpiochem?

3. Kto jest większym leniem?

4. Kto ma więcej znajomych?

5. Kto jest lepszym kucharzem?

6. Kto jest bardziej oszczędny?

7. Kto ma lepsze poczucie humoru?

8. Kto ma mocniejszą głowę do alkoholu?

9. Kto lepiej prowadzi?

10. Kto lepiej tańczy?

11. Kto ma większe powodzenie u płci przeciwnej?

12. Kto podejmuje ostateczną decyzję?

13. Kto lepiej ukazuje uczucia?

14. Kto częściej prowokuje do kłótni?

15. Kto jest ambitniejszy?

16. Kto lepiej całuje?

17. Kto jest większym bałaganiarzem?

18. Kto jest większym czyściochem?

19. Kto jest mądrzejszy?

20. Kto jest uparty?

Tak wyglądają wyniki przedstawione graficznie. Ale teraz czego jest więcej? Już piszę. A więc wychodzi na to, że jednak większości jesteśmy tego samego zdania, bo aż na 11 pytań odpowiedzieliśmy zgodnie, a tylko na 9 mieliśmy odmienne zdania. Ale to nic. Popracujemy nad tym.

Ja się już z Wami żegnam i zapraszam na kolejne posty.

Panna Kontrolna.

 

Moje zakupowe plany na ten rok!

Dodano 16 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Dzisiaj troszkę luźniejsza notka o wszystkim, a zarazem o niczym. Każdy na ten Nowy Rok robi sobie jakieś postanowienia. Też zrobiłam. Jednak nie będę się ich tak mocno trzymać, bo nie chcę, żeby stał się one obowiązkiem. Dlatego za cel taki najważniejszy obstawiłam sobie kupno paru rzeczy. Będę potrzebować nie nie lada motywacji, żeby nie wydawać pieniędzy na jakieś głupoty.

A więc nie przeciągając już wstępu zaczynajmy.

Tak się prezentuje moja lista tegorocznych zakupów. Najbardziej zależy mi na (3) fotelu kosmetycznym. Dlaczego? Strasznie niewygodnie jest ćwiczyć masaż, czy też jakieś zabiegi kosmetyczne na łóżku. Kręgosłup daje wtedy o sobie poznać. Postanowiłam więc więcej go nie męczyć i zakupić najtańszy fotel. Już zrobiłam rozeznanie i muszę zaoszczędzić jakieś 600 zł na takiego olbrzyma + krzesełko specjalne go tego. Pędzle też powinny wylądować na pierwszej liście. Kiedy rozpoczynałam 3 semestr studiów dostawaliśmy komplet pędzli. Oczywiście ja nie mogłam się oprzeć pokusie i zaczęłam ich używać nieco wcześniej. Okazało się, że są beznadziejne. Włoski wypadają, szczególnie przy pędzlach do pudru i różu. Tak więc za kolejny cel obstawiłam sobie zakup (4) pędzli Hakuro, Maestro lub innych, ale z tej wyższej półki. Pragnę również co miesiąc kupować jakieś cienie. Też nie byle jakie. Mam zamiar stworzyć sobie własną (1) paletkę z Inglota, zakupić 4 rodzaje paletek Sleeka i inne. Dajcie znać czy miałyście do czynienia z paletkami Sleeka i jak Wam się sprawują i czy są warte zakupu. (5) iPhone najnowszy jest moim skrytym największym marzeniem. Wątpię, że uda mi się go w tym roku zakupić, jednak nie rezygnuję z marzeń. Na ostatni rzut idzie (2) organizer na kosmetyki. Cienie, pudry i inne kosmetyki poniewierają mi się wszędzie. Dlatego postanowiłam zakupić organizer, żeby wszystko było schludnie poukładane.

Taka moja małą lista. Teraz uciekam szykować się na uczelnie, bo przede mną najgorszy dzień i najgorszy egzamin.

Trzymajcie się cieplutko.

Panna Kontrolna.

 

Pierre Rene – cienie do powiek.

Dodano 13 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Kochane. Jakąś chwilkę temu kurier przyniósł mi długo oczekiwaną przesyłkę. Zamówiłam cienie do powiem firmy Pierre Rene. Bardzo dużo dobrego słyszałam na ich temat więc osobiście postanowiłam sprawdzić ich użyteczność. Większa recenzja tych produktów pojawi się w późniejszym czasie, bo dzisiaj chciałabym tylko pochwalić się Wam moimi małymi zdobyczami. A więc zaczynajmy.

A więc zacznijmy od cieni w srebrnym opakowaniu :) Nie mają jakiejś specjalnej nazwy. Jedne są Matt drugie Pearl.

 Od lewej strony :                                                        Od prawej strony:

Cień Pearl – Deep Ocean No 09                                      Cień Matt – Pastel Fuchsia No 53

Cień Stars – Pinkish Beige No 82                                    Cień Pearl -Redish Gold No 46

Cień Stars -Soldier Green No 87                                     Cień Pearl – Deep Olive No 04

Cień Pearl- Chocolate Cake No 42

                                                                                                  
                                                                                               
                                                                               CIENIE DO POWIEK CHIC SHADOW :
                                                                                                 No 69 – Paradise
                                                                                                 No 70 – Laurel Green
                                                                                                 No 145 -  Coral
 
 

                                                               Cień Matt – Diva Red No 75

                                                                Cień 2 efekty No 23

Kochane tak się prezentują moje maleństwa. Mam nadzieję, że będę z nich zadowolona tak samo jak inne użytkowniczki tej marki. Dajcie znać czy miałyście do czynienia z produktami tej marki.

Ja uciekam do książek. Sesja to nie przelewki. Ale nie poddaje się.

Buziaczki :*

Panna Kontrolna.

 

Darsonwalizacja – a cóż to takiego?

Dodano 9 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Witajcie. Dzisiaj opowiem Wam o pewnym zabiegu, który miałam okazję wypróbować na zajęciach. Darsonwalizacja. Dziwna nazwa, w zasadzie nic nie mówiąca. Kosmetologom na pewno nie jest ona obca. Powiem Wam jedynie, że dla mnie nie jest to przyjemny zabieg, pomimo, że się nic szczególnego nie odczuwa. Ale wszystko po kolei.

Co to takiego jest ta darsonwalizacja?

Jest zabieg, w którym wykorzystujemy prądy o wielkiej częstotliwości, dokładniej jest to zabieg elektroleczniczy.

Co taki zabieg daje klientom?

istnieją dwa rodzaje darsonwalizacji. Miejscowa i ogólna. Ta ogólna ma za zadanie nas uspokoić, zrelaksować, czyli ma działanie uspokajające. Stosowana jest również przy bezsenności, która może być spowodowana różnymi zaburzeniami, szczególnie w układzie wegetatywnym. Dodatkowo taki zabieg, który trwa 7- 10 minut ( cera wrażliwa, naczyniowa do 3 minut) pozwala na poburzenie ukrwienia w naszej skórze. Co z kolei działa pozytywnie na zabiegi, które nastąpią po darsonwalizacji. Kiedy nałożymy np. jakieś serum, czy też maseczkę odżywczą, składniki aktywne zawarte w tych kosmetykach będą miały szanse lepiej zadziałać na skórę, a co za tym idzie szybciej będą widoczne efekty.

Miejscowa natomiast stosowana jest przy różnego rodzaju problemach skórnych tj. łojotok skóry, opryszczka( ale w tym pierwszym stadium, kiedy dopiero daje o sobie znać, zapobiega dalszemu rozwojowi), pobudza ukrwienie skóry, przy skórze, która jest ziemista lub nawet szara czy też przy występowaniu trądziku pospolitego. Przy wypadaniu włosów jak masaż pobudzający cebulki do dalszej pracy. Jako masaż twarzy.

Jakie partie ciała mogą być poddawane temu zabiegowi?

Wszystkie. Urządzenie do darsonwalizacji posiada ok 4 wymiennych końcówek. Przystosowane jest do zabiegów na plecy, twarz, dekolt, nawet na skórę włosów, co powoduje pobudzenie cebulek włosa do wzrostu. Tutaj jest dedykowane to osobą np. po ciąży, kiedy to hormony powodują często nagłe i spore wypadanie włosów. Ten zabieg zastosowany kilkakrotnie daje super rezultaty. Jednak dla osób, które borykają się z różnego rodzaju chrobami, które powodują wypadanie włosów jak choćby łysienie androgenowe, to nic nie da. Przyczyna w tej chorobie leży gdzieś głębiej dlatego pobudzaj cebulek nic nie da.

Jakie są przeciwwskazania do wykonywania tego zabiegu?

I tutaj również musimy podzielić przeciwwskazania na dwa rodzaje.

Miejscowa : tutaj zaliczymy różnego rodzaju pojawiające się stany alergiczne, stany zapalne jak i zakaźne. Darsonwalizacja może tylko pogorszyć stan naszej skóry, dodatkowo może to być bardzo nieprzyjemny zabieg dla pacjenta. A przecież nie oto chodzi. dodatkowo trądzik różowaty jak i teleangiektazje również zaliczamy do schorzeń, które nie nadają się do tego zabiegu.

Ogólna: Na pierwszym miejscu w tym rodzaju na pewno będzie ciąża. Ten zabieg może uszkodzić płód, a w najgorszym wypadku doprowadzić do poronienia. Uszkodzenia i rany na skórze, wysoka gorączka , różnego rodzaju metalowe implanty znajdujące się w ciele pacjenta, jakieś stany zapalne, zaburzenia czucia w różnych częściach ciała, a nawet niezrównoważenie psychiczne.

Jak wygląda przyrząd to tego zabiegu?

(ukrainashop.com)

Moja opinia o tym zabiegu : Zabieg sam w sobie jest bezbolesny. Czuj jedynie lekkie mrowienie, w zależności od intensywności. Czuć nieprzyjemny zapach, ponieważ podczas wykonywanego zabiegu wydziela się ozon. Dodatkowo nieprzyjemny jest dźwięk. Ja osobiście miałam wrażenia jakby zaraz miał mnie kopnąć prąd :) Całę szczęście przeżyła i jestem cała i zdrowa. Fajnie pobudza skórę na przyjęcie innego produktu – pielęgnującego, czy tez odżywczego.  Osobiście polecam. Ten zabieg jest szczególnie polecany i stosowany po oczyszczaniu twarzy.

To tyle z mojego gadania. Nowy rok. Nic się nie zmieniło. Ciągle tu jestem. NA razie nadchodzą zaliczenia. Kujemy ostro i nie poddajemy się. Ale gdzie tam do końca stycznia ?:P

Żegnam się z Wami i do następnego wpisu. Buziaczki!

Panna Kontrolna

P.S Możecie mnie znaleźć na instagramie @mzabcia

 

Ulubieńcy roku 2013 + mini haul zakupowy!

Dodano 3 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Moja skleroza nie ma granic. Zamiast napisać tego posta przed Sylwestrem to ja się dopiero teraz za niego zabieram. Ale co tam. Rok się dopiero zaczął więc myślę, że nie straci na ważności. Tak więc zabieramy się za ulubieńców kosmetycznych ubiegłego roku.

Kategoria 1 : Ulubione kosmetyki do pielęgnacji włosów.

(1) Agran Oli – serum do końcówek włosów firmy Joanna. Nie pierwszy raz się tutaj pojawia ten produkt. Cóż mogę o nim powiedzieć. Dla mnie jest to idealny produkt, który doskonale dba o moje końcówki. Dodatkowo jest bardzo wydajny. Stosuję go od ponad pół roku i jeszcze zostało mi go troszkę. Ma ładny zapach i nie obciąża włosów ( czasem używam go do całych włosów) i oczywiście jest niedrogi. Nie wiem jak się sprawdzi przy długich włosach, jednak przy krótkich lub średnich sprawdza się rewelacyjnie. (2) Odżywka Codzienna pielęgnacja, do każdego rodzaju włosów, firmy Ziaja. Odżywka lekka, w sprayu, o delikatnym zapachu. Ja są stosuje kiedy widzę, że moje włosy zaczynają się lekko elektryzować, czyli zastępuje mi lakier. Jest tania, bo kosztuje 9,50, a przy tym jest bardzo wydajna. (3) Heat Protection Spray – Hair Styling up to 220 – Spray do stylizacji , chroniący przed wysoką temperaturą do 220 stopni. Produkt genialny. Prostuje włosy odkąd je obcięłam na dosyć krótko, czyli już jakieś 4 miesiące. I co drugi dzień lub nawet codziennie miały styczność z wysoką temperaturą. Oczywiście nie była to temperatura 220 stopni tylko jakieś 140-160 jednak i w tej temperaturze bardzo dobrze się spisuje. Włosy pozostają miękkie, a końcówki się nie rozdwajają. Ceny niestety nie pamiętam.

Kategoria 2 : Pielęgnacja ciała i twarzy

(4) Kojący bezalkoholowy tonik to twarzy z organicznymi ekstraktami z aloesu i arniki firmy Oriflame. Odkrycie roku. Wcześniej towarzyszył mi płyn micelarny z biedronki i stosowałam go jako tonik. Jednak kiedy odkryłam ten produkt, płyn micelarny z Biedronki zostawiłam tylko do demakijażu oczu, a tonik do pielęgnacji twarzy. W końcu do tego jest on przeznaczony. Nie podrażnia, ładnie pachnie i jest bardzo wydajny. Polecam. (5) Dwufazowy olejek nawilżający do ciała „Satynowa Miękkość” firmy Avon. Jak już zapewne wiecie nie cierpię balsamować ciała. Ten olejek ułatwia mi zadanie dodatkowo pielęgnując moją skórę w sposób błyskawiczny. Ślicznie pachnie. Z wydajnością bym się kłóciła, jednak zawsze kupuje go, kiedy tylko jest na niego promocja. (6) Nawilżająco matujący krem do twarzy Dzika Różą i Aloes +20 firmy Avon. Znalazłam dla mnie najlepszy krem do twarzy. Nawilża i matuje jednocześnie. Dodatkowo ładnie pachnie i spełnia swoje zadanie, dodatkowo jest bardzo wydajny. Przetestowałam wiele kremów, ale uważam, że ten zasługuje na uwagę.

Kategoria 3: Ulubiony zapach.

Zarówno (7) Little Gold Dress jak i (8) Little Black Dress stał się moimi ukochanymi zapachami w tym roku. Oczywiście nadal jestem wierna wodzie toaletowej Spotlihgt, jednak postanowiłam, że w tym roku te dwie wody są zdecydowanie górą. Zapachy bardzo kobiece, na każdą okazję.

Kategoria 4: Ulubiony kosmetyk do makijażu.

(9) Paletka magnetyczna firmy Inglot. Pierwszy cień to nr 330 bardo naturalny kolor, matowy, idealny jako kolor bazowy. Drugi kolorek to nr 327 odcień również matowy, idealny do smoky eyes. Obydwa cienie bardzo dobrze się rozcierają. Mają bardzo dobrą pigmentację. Do kompleciku dokupiłam sobie tą paletkę magnetyczną z lusterkiem, żebym mogła włożyć ją sobie do torebki. Kiedy moja skóra potrzebuję większego zmatowienia niż zazwyczaj używam pudru (10) Stay Matte firmy Rimmel w odcieniu 004 Standstorm. Delikatnie matowi skórę, szczególnie strefę T. Dla mnie jest wystarczający. Oczy podkreślałam tuszem (11) RocketVolume Express firmy Maybelline.

Tak prezentują się moi ulubieńcy z ubiegłego roku. Dajcie znać jeśli używałyście jakiś kosmetyki i czy Wam się sprawdził.

Teraz przechodzimy do mini haulu zakupowego, którego zrobiłam parę dni temu. Nie jest on wielki. Zakupiłam tylko 3 produkty kosmetyczne.

(1) Hydrożelowe płatki pod oczy z drobinkami złota firmy Prestige Cosmetics. Mają one za zadanie działać przeciwzmarszczkowo i regenerująco dzięki zawartym w nich składnikom aktywnym. Te składniki mają przenikać do głębszych warstw naszej skóry, poprawić jej napięcie, nawilżenie oraz spłycają zmarszczki i opóźniając proces starzenia się skóry. Pomyślicie sobie zapewne, że jestem głupia, że w wieku 20 lat kupuje produkt na zmarszczki. Owszem kupuje. Kwas hialuronowy ma za zadanie nie tylko „usuwać” zmarszczki ale i nawilżać, a okolice oczu jak wszystkim wiadomo jest bardzo delikatnym, a zarazem narażonym na zmarszczki. Dlatego ja będę zapobiegać. Zobaczymy jak się sprawdzą. (2) Ultra Doux Odżywka pielęgnacyjna z olejkiem z awokado i masłem karite firmy Garnier. Potrzebowałam jakieś odżywki do włosów, bardziej do pielęgnacji i ochrony przed zniszczeniem. Nie wierze za bardzo w tą formułę naprawczą. Zobaczymy. (3) Nivea stress protect – antyperspirant. Obecny , który używam sprawdzał się do czasu. Teraz zaczęłam zauważać że pozostawia białe ślady itp. Nadal dobrze chroni, ale potrzebuje jakiejś zmiany i padło na firmę Nivea. Czy się sprawdzi? Zobaczymy, gdy przyjdzie czas na ulubieńców stycznia.

Kochani. Tyle z mojego pisania. W tym roku mam zamiar wtrącić troszeczkę wpisów bardziej lifestyle. Czy mi się to uda, a co najważniejsze , czy Was to zaciekawi? Zobaczymy w niedalekiej przyszłości. Teraz muszę się skupić na nadchodzących egzaminach, a uwierzcie mi to jest istna masakra. Styczeń – miesiąc stresów. Uhhh… No nic. Życzę Wam spokojnego weekendu!

Całuje Was gorąco!

Panna Kontrolna.

 

me>
  • Twitter
  • Facebook