Podjęłam wyzwanie! – Ćwiczę z Ewą Chodakowską.

Dodano 26 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Witajcie. Nigdy bym mnie powiedziała, że kiedykolwiek zacznę zadbać o własne zdrowie i ciało. Nie, żebym przedtem jakoś o nie nie bała, jednak wiem, że do doskonałości mi dużo brakowało. Co prawda od kilku lat moja rodzinka gotuje znacznie zdrowiej niż kiedyś, jednak to nie wystarczyło. Ale wszystko po kolei.

Mam 21 lat. Od szkoły podstawowej byłam bardzo aktywnym dzieckiem. Wf był moim ulubionym przedmiotem w szkole. Ale na tym się nie skończyło. Dodatkowe zajęcia taneczne również dawały mi tą większą sprawność fizyczną. Jednak nadszedł czas matury, więcej nauki. Jeszcze 2-3 lata temu ważyłam 75 kg przy wzroście 172 cm. Byłam jak to wszyscy mówili „dobrze zbudowana”. Ale ja nie czułam się w moim ciele dobrze. Wstydziłam się swojego ciała. I tutaj nastąpił przełom, właśnie w tym roku, kiedy to miałam zdawać maturę. Pomału coś w moim ciele zaczynało się zmieniać. Pomału, ale to bardzo pomału traciłam na wadzę, przy normalnym jedzeniu, bez rezygnacji ze słodyczy i fast foodów. Nie był to problem neurologiczny czy psychiczny. Żadnej tarczycy nie wykryto. Do dziś tak naprawdę nie wiadomo jak to się stało, że zaczęłam chudnąć przy minimalnym wysiłku. Tak więc w ciągu 2 lat moja waga spadła do 65 kg. Jednak co mi z tego jak tłuszczyk i zwisająca skóra została? Ciągle czuję się źle w swoim ciele, chociaż już lepiej niż kiedyś.

Tydzień temu byłam u ortopedy, ze względu na moje problemy z kręgosłupem. Siedząc w poczekalni, zorientowałam się, że nie ma tam nikogo w moim wieku lub młodszego. Przychodzili tam najczęściej ludzie po 50 roku życia. Skarżyli się na kolana, na bóle kręgosłupa, na tą ograniczoną sprawność fizyczną. Przeraziłam się. Powiedziałam sobie wtedy, że ja nie chcę tak narzekać w wieku 21 lat. Dlatego postanowiłam zabrać się za siebie. Nie chodzi mi o zrzucenie kilogramów, ale o pozbycie się zbędnego tłuszczu i uelastycznienie ciała, żeby było jędrne i piękne, jak na 20-latkę przystało. Postawiłam na ćwiczenia z Ewą Chodakowską. Do tego wyzwania zmotywowałam również moją siostrę. A oto nasz plan na najbliższy miesiąc:

Tak prezentuje się mój plan na najbliższy miesiąc. Oczywiście może się on zmienić, z racji tego, że marzec to miesiąc u mnie bardzo intensywny pod względem różnych imprez rodzinnych. A to babcia ma urodziny, ciocia, siostra, itp. Tak więc weekendy, jeśli chodzi o treningi pewnie często ulegną małym modyfikacją. A czemu akurat środa jest dniem wolnym od ćwiczeń? A więc dlatego, że w środy zaczynam zajęcia na uczelni o 14: 15, a kończę o 20:15. Zapewne nie miałabym ani ochoty, ani siły na ćwiczenie.

A co z dietą?

Nie zamierzam stosować jakiejś szczególnej diety. Oczywiście obowiązkowo 5 posiłków dziennie, dużo wody + herbatka zielona, do której pomału zaczynam się przyzwyczajać, z kawy nie mam zamiaru zrezygnować. Odnośnie posiłków to oczywiście ciemny chleb, który nie jest tutaj niczym nowym, ponieważ od dawna taki jadam. Mam zamiar wprowadzić więcej produktów zawierających białko, na mięśnie. Słodycze okazyjnie się pojawią, ponieważ nie umiem się im oprzeć, zwłaszcza, że zbliża się tłusty czwartek :) W tym dniu na pewno pozwolę sobie na odrobinę szaleństwa .

A motywacja?

Wzajemnie motywujemy się z siostrą. Nie ćwiczę sama, bo wiem, że bym nie wytrwała. Jednak  we dwie jest raźniej. Razem siebie pilnujemy, razem ćwiczymy. Kiedy jedna nie daje rady i chce przestać, wtedy wspieramy się dobrym słowem albo nie. To zależy czy akurat ćwiczenie jest tak ciężkie, że mamy ochotę komuś przywalić, czy też jest jakieś lekkie, gdzie łagodnie się traktujemy. Ponad to oczywiście różnego rodzaju muzyka, dająca powera do działania. Zdjęcia również, filmy osób, które opowiadają o swojej przygodzie z dietą i którym się udało osiągnąć wymarzone efekty. My również do nich dążymy!

Kochani. Dajcie znać, czy ćwiczyłyście z Ewą Chodakowską, czy widziałyście efekty, czy stosowałyście jakąś specjalną dietę. Jestem bardzo ciekawa.

Teraz uciekam na uczelnie. Pełna entuzjazmu, z pełnym brzuszkiem, z wodą w torebce i drugim śniadaniem oraz książką i słuchawkami. Tego nie może zabraknąć w pociągu. Życzę Wam miłego dnia. :)

Panna Kontrolna.

 

„Nie zrobię kroku w tył… nie spojrzę nigdy wstecz!”

Dodano 23 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Dzisiejszy post to jeden z tych, w których pokazuję troszkę życia prywatnego. Będą to zdjęcia z kilku tygodni, które robiłam i których nigdzie nie wykorzystałam. Ostatnie półtora miesiąca kręciło się wokół sesji. Studia to nic zdrowego. Stres towarzyszył mi do samego końca sesji. Dopiero później odetchnęłam z ulgą, że wszystko mam już za sobą. Ten tydzień przerwy od spraw studenckich pozwolił mi zregenerować siły ,na obecny już u mnie semestr letni. Zapowiada się równie pracowity co poprzedni. Ale zaczynajmy po kolei. Mam nadzieję, że za bardzo Was tutaj nie zanudzę, ponieważ w większości zdjęcia ukazują moją jakże pilną naukę :)

Jak widać na załączonym obrazku wszędzie burdel. Książki, notatki, kalendarze. Kawa towarzyszyła mi przez większość czasu. Nie mogę powiedzieć, że wszystkie zaliczenia czy egzaminy były ciężkie, jednak były takie, nad którymi przez tydzień nie wychodziłam z pokoju, ucząc się 24h. Bo tygodniu byłam zombi. Nie wiedziałam czy w ogóle dam rady. Jednak dałam. Czasami ciężka praca się opłaca. Oczywiście podczas tej nauki nie zapomniałam o jedzeniu, o nie! Uwielbiam jeść. Oczywiście staram się to robić w rozsądnych ilościach. Jednak w przerwach między jednym a drugim wykładem fajnie było sobie umilić czas czymś słodkim. Żelki czy też czekolada idealnie się do tego sprawdziły. Odkryłam również zadziwiające rezultaty nauki we dwoje. Jest miło, wzajemnie się motywujemy do nauki, jak już mamy dość to można się przytulić. Od razu świat staje się piękniejszy.

Razem z zespołem mieliśmy okazję umilać imprezę karnawałową. Oczywiście było świetnie. Coś się działo. Nie cierpię siedzieć w domu i obijać się. Dlatego cieszę się, że mam okazję uczestniczyć w takich imprezach. Codziennie więc staram się chociaż chwilę poświęcić na ćwiczenie piosenek z naszego repertuaru. A żeby ładnie wyglądać i nie straszyć ludzi zmęczoną i zestresowaną twarzą maseczka z Ziaji i jak najbardziej jest na TAK!. Uwielbiam ją. Może nie tyle za działanie co za zapach, który pozwala się zrelaksować. Ponadto szykuję dla Was projekt denko, bo już troszkę się tych pustych opakowań uzbierało.

Często jak wstaje do szkoły, a mój kot smacznie sobie śpi to mu aż zazdroszczę tego, że nie musi wstawać na uczelnie, użerać się z ludźmi, nie przejmuje się niczym, ma wszystko w nosi. Czasem coś sobie zje, pójdzie na pole, wróci i idzie spać i tak w kółko. Troszkę monotonne, ale jakie bezstresowe ma to życie. Jakbym kiedyś miała się narodzić ponownie, to chciałabym być kotem :)

Już pod koniec sesji razem z moimi dziewczynkami świętowałyśmy 21 urodzinki Karoli. Prawie wszystko wyszło tak jak chciałyśmy. Ciacho , kawusia w coffee heaven to coś co zdecydowanie uwielbiamy. Do tego ploteczki itp. I love it!!  Ostatnio również miałam okazję opiekować się tym przystojniakiem na zdjęciu z butelką. Kochany Wojtuś. Uwielbiam to dziecko. Zdecydowanie :) 13 lutego świętowałam z moją drugą połówką 3 lata wspólnie spędzonych chwil. A przed nami jeszcze tyle pięknych przygód. Chwilę później nadeszły Walentynki. Wiem, że jest to temat kontrowersyjny, czy je obchodzić czy też nie, jednak ja obchodzę. Uwielbiam kiedy w sklepach aż roi się od różnych podarunków, panowie na ulicach lecą do swoich połówek z bukietem czerwonych róż i czekoladkami. Coś pięknego. Ale moje drogie, po takim dniu z czekoladkami i różnymi smakołykami nadszedł czas, żeby o siebie zadbać. Do tego jednak nie zmusiły mnie Walentynki, a wizyta u ortopedy. Stwierdziłam, że absolutnie nie mam zamiaru w wieku 21 lat więcej tam przychodzić z problemem kręgosłupa, dlatego biorę się za siebie i zaczynam ćwiczyć z Chodakowską. Nie chcę schudnąć, chcę tylko wzmocnić mięśnie i podrasować kondycję no i może pozbyć się zbędnego tłuszczyku gdzieniegdzie.

Tak kochani prezentuje się zbiór moich zdjęć, które udało mi się cyknąć jak mi się przypomniało. Tak już ze mną jest. Głowa gdzieś w chmurach, a reszta ciała mocno stąpa po ziemi.

Życzę Wam miłego wieczorku jak i żeby ten nadchodzący tydzień również taki był.

Panna Kontrolna.

 

Panna Kontrolna Testuje – Blend-a-med #2

Dodano 20 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Jej. Jak dawno mnie tu nie było. Jakoś po sesji nie miałam weny do pisania czegokolwiek. Cała motywacja mnie opuściła. Jednak powracam po dość długiej przerwie. Wracam, ponieważ nowy semestr już się u mnie zaczął i w związku z tym nowe postanowienia sobie wymyśliłam. Ale o nich będzie oddzielny post.

Uwielbiam niespodzianki. A wczorajsza to już przeszła wszelkie moje oczekiwania. Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie internetowym. Do wygrania była elektryczna szczoteczka i kilka opakowań pasty Blend-a-med 3D WHITE LUXE. Nawet nie wiecie jakie było moje zaskoczenie, kiedy po powrocie do domu czekała na mnie tajemnicza paczka, a w tej paczce szczoteczka i 4 różne pasty właśnie z tej edycji. Kolejne produkty do testowania. Ale już przechodzimy do sedna.

Muszę się od razu wytłumaczyć czemu tutaj są tylko 3 opakowania pasty. A więc jedną się podzieliłam z moim mężczyzną. A mnie został te trzy. Od zawsze byłam ciekawa tych „lepszych” past wybielających. Zastanawiam się czy aby na pewno będą widoczne efekty po zaledwie tygodniu. Co do szczoteczki to od dawna planowałam zakup tej elektrycznej. A tutaj nie musiałam wydawać ani grosza. Takie prezenty to ja uwielbiam.

1. Blend-a-med 3D WHITE LUXE -GLAMOROUS WHITE – opis producenta : „Specjalny system podwójnej krzemionki został opracowany z myślą o olśniewającym uśmiechu. Dzięki niemu ZĘBY NIE TYLKO STAJĄ SIĘ WYRAŹNIE BIELSZE W 5 DNI, ale powstaje na nich również cieniutka warstwa ochronna ZAPOBIEGAJĄCA POWSTAWANIU NOWYCH PRZEBARWIEŃ”

2. Blend-a-med 3D WHITE LUXE – HEALTHY SHINE – producent pisze: „Specjalnie opracowany system podwójnej krzemionki, w bezpieczny sposób WYBIELA ZĘBY. Dodatkowo WZMACNIA SZKLIWO NIEZBĘDNYMI MINERAŁAMI, pielęgnując zęby od wewnątrz.

3. Blend-a-med 3D WHITE LUXE – ANTI-TOBACCO FRESH – producent piszę: ” Specjalnie opracowany system podwójnej krzemionki, w bezpieczny sposób WYBIELA ZĘBY, usuwając nawet NAJTRUDNIEJSZE PRZEBARWIENIA PO KAWIE CZY TYTONIU. Specjalna formuła zapewnia DŁUGOTRWAŁE UCZUCIE ŚWIEŻOŚCI.”

Moja opinia: Cieszę się, że je wygrałam, bo mogę je przetestować. Zobaczymy czy faktycznie spełniają wszystkie napisane przez producenta warunki i przy okazji przekonam się czy warte są tych 15 zł, które trzeba wydać, żeby sobie taką pastę zafundować.

A taką dostałam szczoteczkę. Jest bardzo ładnie wykonana. Jak sam producent pisze jest to wersja limitowana. Cena jaką bym musiała zapłacić za jej kupno to ok 400 zł. Jak zobaczyłam cenę to aż się przeraziłam. Będę na nią dmuchać, żeby nic się z nią nie stało. Na razie użyłam ją tylko dwa razy więc nic szczególnego Wam o niej nie napiszę, jednak już wiem, że się bardzo zaprzyjaźnimy .

Tak więc wróciłam. Zaczynamy nowy semestr.

Buziaczki.

Panna Kontrolna.

 

Małe zakupki z Panną Kontrolną.

Dodano 8 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Ahh to słońce. Jak się cieszę, że od paru dni mamy wiosnę. Co prawda tylko taką pogodową a nie kalendarzową, ale to nic nie szkodzi. Ważne, że nie ma śniegu i nie ma mrozu. Dla mnie jest to ogromne zbawienie.

Sesja zaliczona. Nareszcie mam tydzień ferii. Będę leżeć do góry brzuchem i nic nie robić. Oczywiście żartuje. Nie umiem nic nie robić. Zapewne będę się starała nadrobić troszkę postów, żeby był na zaś. A dzisiaj już od rana jestem na nogach. Podskoczyłam do paru sklepów i kupiłam parę produktów do pielęgnacji. Zamówienie z Avon-u również do mnie dotarło więc pora się pochwalić.

Takie mini mini mini zakupy poczyniłam. Większość była na promocji i stwierdziłam, że małe zapasy będą jak najbardziej wskazane. Inne to znowu mój grymas, a co. Trzeba sobie czasem umilić dzień. Ja jak chcę sobie poprawić humor to kupuje albo ciuchy, albo kosmetyki. Oczywiście częściej to drugie, ale kosmetyków nigdy za wiele. Ale przejdźmy już do omówienia poszczególnych produktów.

Zacznijmy od lewej strony. Na pierwszy rzut oka idzie Intensywnie Regenerująca Maseczka – Naturalne oleje firmy Biovax. Firma zapewne wszystkim dobrze znana. Mnie jednak ostatnim razem nie zachwyciła. Postanowiłam jednak dać szansę tej odżywce. 

Opis producenta: Biovax to gwarancja ZDROWYCH WŁOSÓW! Receptura maseczki Biovax zawiera w swoim składzie 3 naturalne oleje obfitujące w cenne substancje odżywcze gruntownie rewitalizujące włosy bez efektu obciążania:

Olej Arganowy ( Maroko), dzięki wysokiej zawartości witaminy E (min. 550mg/l), chroni włosy przed destrukcyjnym działaniem wolnych rodników oraz promieniowaniem UV. Hamuje procesy starzenia. Dodaje włosom blasku, sprężystości, efektywnie je wygładza.

Olej Makadamia (Hawaje), stanowi bogate źródło kwasu palmitooleinowego C16:1, harmonijnie funkcjonującego z lipidami skóry. Doskonale odżywia skórę głowy, warunkując prawidłowy wzrost zdrowych włosów.

Olej Kokosowy (Indie), wnika do głębokich warstw włókna włosa, gdzie hamuje utratę jego składników budulcowych. Wzmacnia strukturę, zapobiegając ich łamliwości. Zapewnia silny i długotrwały efekt nawilżenia.

Formuła nie zawiera: parabenów, SLS ( Sodium Lauryl Sulfate ), SLES (Sodium LAureth Sulfate), olejów mineralnych.

Efekt na włosach: włosy odmłodzone, pełne życia i energii, równomierne nawilżenie, wygładzona powierzchnia włosów, promienne, lśniące zdrowym blaskie włosy.

Skład:

Aqua, Cetyl Alkohol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth -20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oli, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Betaine, Acetylated Lanolin, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Parfum, Phenoxyethanol,  Ethylhexylglycerin, Methylisothiazolinone, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citrtic Acid, Triethanoalamine, Hexyl Salicylate.

Moje opinia: Jedynie co mogę powiedzieć na temat tej odżywki dzisiaj, to fakt, że ma naprawdę bardzo dobry skład. Oleje naturalne są wysoko postawione w składzie co zdecydowanie działa na plus. Betina jest substancją łagodną dla skóry i włosów, czyli działa nie drażniąco. Gliceryna działa nawilżająco. Tak więc jestem póki co pozytywnie nastawiona do tego produktu.

Drugi produkt to odżywcza kuracja z marokańskim olejkiem arganowym do wszystkich rodzajów włosów firmy Avon. Skończył mi się preparat do końcówek więc postanowiłam go wypróbować. Użyłam go raz. Na początku bałam się, że będzie on przetłuszczał włosy. Jednak po zastosowaniu nic się z nimi nie stało. Przez przypadek wyrzuciłam pudełko więc nie wiem co pisał producent. Jednak jeśli chodzi o skład to z tego co widziałam w internecie olejek arganowy jest dosyć wysoko. Jednak wcześniej jest Crambe Abyssinica Seed Oil, czyli olej abisyński, który „nadaje połysk, nawilża, pozostawia na włosach cienki nie obciążający film poprawiający wygląd”.  Wypróbujemy, zobaczymy.

Trzecim produktem jest szampon Head&Shoulders apple fresh. Zakochałam się w jego zapachu. Pomijam fakt, że zawiera masę SLSów, jednam mnie to nie przeraża. Kiedy szampon się nie pieni, mam wrażenie , że ciągle są brudne. Tak więc nie przejmuje się składem. Zobaczymy jednak czy faktycznie ten zapach będzie się długo utrzymywał na włosach.

Peeling Myjący z truskawką firmy Joanna. Kocham te peelingi. Za ich cenę, za ich działanie i za ich świetny zapach. Truskawka zdecydowanie jest moim faworytem. Ten peeling posiada dosyć duże drobinki, a ja go stosuje do twarzy. Pomyślicie samobójca. Moja skóra jednak lubi taki silniejszy zabieg raz na jakiś czas. Oczywiście nie stosuje go codziennie. Jeśli zdarzy się raz w tygodniu to jest święto.

Jeśli chodzi o skład, to oczywiście zawiera SLSy, barwniki, substancje zlepiające, ale one nie sprawiają, że moja skóra jest jakaś gorsza przez to. Nie pojawiają się żadne odczyny alergiczne więc patrzę na to z przymrużeniem oka. Oczywiście zawiera też te dobre substancję.

Na koniec coś kolorowego. Zakupiłam dwie kredki firmy Avon. Jedna to tradycyjna biała, a drugi kolorek to turkusowy Oczywiście aparat przekłamał troszkę kolor tej drugiej kredki. No cóż. Złośliwość rzeczy martwych. Lubię te kredki, ponieważ są dosyć miękkie i fajnie się je rozciera. Nie są takie tępe. Nad składem się nie będę rozwodzić, bo to by było zbyt pracochłonne. Osobiście lubię te kredki i zawszę z przyjemnością po nie sięgam.

To by było na tyle. Czy używałyście jakiegoś produktu? Dajcie znać.

Widzę, że takie „pogadankowe” posty Wam nie przypadły do gustu. Jednak raz na jakiś czas będą się takie pojawiać, żeby nie ograniczać tego bloga wyłącznie do kosmetyków.

Życzę Wam udanego weekendu!

Panna Kontrolna.

 

Roczny urlop macierzyński? Co o nim myśleć?

Dodano 5 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Witam Was wszystkie i wszystkich bardzo serdecznie. Kolejny słoneczny dzień. Kolejne zaliczenie z głowy. Dzisiaj w porannym programie Pytanie śniadanie, poruszana była kwestia rocznego urlopu macierzyńskiego. I chciałabym dzisiejszy post poświęcić właśnie temu tematowi. Od pewnego czasu przysługuje nam taki roczny macierzyński urlop. Iść czy nie iść ? I tutaj są zdania podzielone. Niektóre świeżo upieczone mamy wracają bardzo szybko do pracy, i później uważane są za wyrodne matki, a inne znów biorą cały rok urlopu by wychowywać swoje dziecko.

Żyjemy w tak głupich czasach, gdzie młodzi ludzie mają problemy ze znalezieniem dogodnej pracy. Kiedy już się trafi niezła okazja zarobku, wtedy każdy chcę jak najdłużej utrzymać tą pracę, chcę się rozwijać zawodowo. Co jednak kiedy mamy w planach dziecko? Z tego co słyszałam od wielu moich koleżanek, jak i od mojej rodziny, które już stawał przed tym wyborem , każda się boi brać roczny urlop. Boją się, że po powrocie do pracy już nie będzie dla nich miejsca. Dlatego albo biorą, krótszy urlop, albo już po 2 tygodniach wracają do pracy. A co z opieką nad dzieckiem? Kto się nim zajmie? Nikt przecież tak dobrze nie zajmie się naszym maleństwem jak my same.

Co ja sądzę o tym urlopie? Pomimo że mam dopiero 21 lat to już się zastanawiam nad swoją przyszłością. Za kilka lat oczywiście planuję mieć dziecko i bardzo bym chciała skorzystać z przywileju jakiego nam dano. Jednak już teraz boje się o swoją karierę zawodową, co będzie za te kilka lat. Myślę jednak, że będę chciała jak najwięcej czasu spędzić ze swoim dzieckiem, a jeżeli już nastanie taka konieczność, że będę musiała wrócić do pracy to wrócę. Mój zawód jaki będę wykonywać za jakiś czas ma takie udogodnienia, że można go wykonywać również w domu. Zakupić fotel kosmetyczny, różne preparaty. Nie jest to jakaś wielka sztuka. Wtedy można nawet przy małym dziecku nie rezygnować z pracy. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie we wszystkich zawodach da się połączyć jedno i drugie. Mam jednak nadzieję, że za te kilka lat, poprawi się troszkę sytuacja w naszym kraju i nie będziemy musieli bać się o pieniądze.

Mówi się, że ” pieniądze szczęścia nie dają”. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Masz pieniądze? Spisz spokojnie. Nie martwisz się o swoje finanse nie musisz się zadłużać. Żyjesz spokojniej. Kiedy nie masz pieniędzy, martwisz się czy starczy ci na opłacenie rachunków, na życie. Ten kto wymyślił to stwierdzenie nie zabłysnął. W dzisiejszych czasach wszystko ma znaczenie.

A wy? Co myślicie? Pójdziecie na roczny urlop macierzyński czy raczej będziecie chciały jak najszybciej wrócić do pracy?

Panna Kontrolna.

 

ULUBIEŃCY STYCZNIA – 2014

Dodano 4 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Witam Was wszystkich w ten słoneczny dzień. Nie wiem jak u Was, ale u mnie od rana świeci słoneczko i jest bardzo ciepło. Czyżby wiosna miała nadejść? Tak! Ja chcę już wiosnę. Ale nie o tym jest dzisiejszy post. Styczeń się skończył, a co za tym idzie nadszedł czas na ulubieńców minionego miesiąca. Tak więc bez zbędnego pisania przechodzimy do ulubieńców.

W dzisiejszych ulubieńcach znajdą się kosmetyki, które najczęściej używałam w tym miesiącu i bez których styczeń byłby nie za przyjemny. Znajdą się również dodatki, z którymi tak naprawdę się nie rozstaję. Ale o tym wszystkim już za momencik.

Pielęgnacja twarzy zwłaszcza zimną jest bardzo istotna. Ja postawiłam na Krem nawilżająco- matujący z Ziaji do cery tłustej i mieszanej. Produkt niewątpliwie podbił moje serce. Zaczynając od konsystencji, która jest bardzo lekka i nie tłusta , po zapach bardzo delikatny i kończąc na samym działaniu. Doskonale matuje, ale i nawilża. Bardzo nie lubię, kiedy moja skóra jest napięta i łuszcząca się. Przeważnie tak się dzieje, kiedy nadchodzą mrozy. Ten krem idealnie sprawdził się w tym czasie. Cena również jest przestępna : ok  9 zł na stoisku Ziaji. Do tego jest bardzo wydajny.

Styczeń to również okres sesji, która odbija się na naszej skórze. Wychodzą jakieś niechciane pryszcze związane ze stresem, nasza skóra wygląda na zmęczoną i szarą po nieprzespanej nocy. Wtedy sięgam po maskę z glinką żółtą od Ziaji, która fajnie rozjaśnia koloryt naszej skóry i powoduje, że nie wyglądamy jak zombi. Jak widzicie w mojej szafce, króluje ta firma. Maseczka sama w sobie jest bardzo przyjemna w stosowaniu. Ma ładny zapach, co dodatkowo odprężą, jest skuteczna i to za niewielką cenę. Czego chcieć więcej , zwłaszcza kiedy się jest  biednym studentem :)

W porze zimowej, również w mojej torebce nie mogło zabraknąć dobrego produktu do ust. W tym miesiącu zdecydowanym numerem jeden było masełko z Nivea Vanilla & Macadamia. Produkt o bardzo dobrym działaniu, ładnie nawilża usta, cudownie pachnie, że aż chcę się go nakładać na usta. Bardzo wydajny. Stosuje go on ponad 1,5 miesiąca i praktycznie nic go nie ubyło. Cena: 10 zł to też nie jest jakiś wielki wydatek, kiedy mamy pewność, że kupujemy dobry i sprawdzony produkt, który wystarczy nam na wiele miesięcy.

Wiecie, że moje włosy to jedno wielkie nieszczęście, ale tylko pod względem ich ilości. Dlatego, żeby tylko troszkę je odżywić stosuje do codziennej pielęgnacji odżywkę przeznaczoną do każdego rodzaju włosów firmy Ziaja. Kolejny produkt z tej firmy. Co ja na to poradzę, że jest to moja ulubiona firma. Ale nie o tym dzisiaj. Ten produkt fajnie mi zastępuje lakier. Kiedy widzę, że moje włosy zaczynają się elektryzować nie sięgam bo chemiczny lakier do włosów, ale po tą mgiełkę. Delikatnie spryskuje włosy i już nie ma mowy o elektryzowaniu. Mgiełka o delikatnym zapachu, delikatnym działaniu, wydajna i nie droga. Cena to: ok.  9 zł. Wiele razy się tutaj pokazywał ten produkt. Widać więc, że jest zdecydowanie nr 1 jeśli chodzi o pielęgnację włosów.

Jeśli chodzi o szampon do włosów, to w mojej łazience dowodzi Head & Shoulders przeciw wypadaniu włosów. Co do szamponów to moje włosy są bardzo wybredne. Często nie tolerują innych szamponów. Wtedy oprócz wypadających włosów dochodzi łupież. Przetestowałam ich wiele, i wiem, że tylko ten szampon moje włosy tolerują. Jeśli chodzi o działanie, to nie jestem pewna, czy hamuje wypadanie włosów. Na pewno bardzo dobrze się pieni, dobrze usuwa bród z włosów, sprawia, że są lekkie i wyglądają świeżo. Dodatkowo nie pojawia się łupież, a zapach ma po prostu genialny. Może kiedyś znajdę jakiś zamiennik tego, ale na razie pozostanę wierna temu produktowi.

Jakiś czas temu kupiłam balsam po depilacji firmy Joanna. Jednak moje lenistwo jest ogromne i przestałam go używać. W styczniu się przeprosiłam z tym produktem, ponieważ moje nogi po depilacji były strasznie przesuszone. Ten balsam delikatnie nawilżył, nie podrażniał. Zapach ma lekko duszący, ale idzie się do niego przyzwyczaić. Kolejna część ciała, która jest bardzo wybredna. Nie ma za wiele preparatów, które moje nogi zwłaszcza po depilacji tolerują. Złośliwość nie zna granic. Ten produkt jednak pomógł mi zadbać o nogi.

Dłonie, ach te dłonie. Z nimi to mam ciągły problem. Ciągle są przesuszone, szorstkie, skórki wokół paznokci wyglądają nieestetycznie. W tym miesiącu wypróbowałam krem do rąk Cocoa Butter firmy Avon. Plusy to cena i zapach. Pięknie pachnie kakaem i kokosem. Mniam. Czasem mam ochotę go zjeść. Ładnie się wchłania i rzeczywiście daje uczucie nawilżenia. Jednak nie na długo. Dodałam go do ulubieńców za zapach, i to, że chociaż przez chwile nawilża moje dłonie.  Jednak muszę znaleźć jakiś inny, dobry produkt, który rzeczywiście da mi do idealne nawilżenie.

Ohhh. moje ulubione perfumy tego miesiąca. Praktycznie się z nimi nie rozstawałam. Bardzo wydajne. Pięknie pachnące. Do tego długo się utrzymują na ciele. Jest jednak jedna mała wada. Ten brokat, który dodany jest do perfum. Codziennie wyglądam jakbym wróciła z jakiejś imprezy karnawałowej :) Ale wybaczam.

Ulubiony cień do powiek to Paradice no 69 firmy Pierre Rene. Piękny turkusowy cień. Pięknie wygląda na oku. Dobrze się rozprowadza, nie osypuje się. Najlepiej się go nakłada na base, ponieważ daje wtedy taki bardzo wyrazisty kolor. Lubię go łączyć z brązem. Według mnie jest to idealne połączenie dające bardzo fajny efekt na oku.  Dodatkowo jest niedrogi. Odsyłam Was do sklepu internetowego tej marki. Tam znajdziecie więcej produktów, bardzo dobrej jakości: www.pierrerene.pl .

NA sam koniec dodatki. Nie są one jakieś specjalne. Skromne wkrętki ( w zasadzie to tylko noszę wkrętki ), pierścionki, bez których czuje się goła i dwie bransoletki, bardzo skromne, ale fajnie pasujące do wielu stylizacji. Praktycznie nie noszę niczego innego oprócz tych pokazanych na zdjęciach dodatków. Tak mam. Jak coś mi przypadnie do gurtu, to później ciężko to ze mnie ściągnąć. Ale myślę, że nie tylko ja tak mam :)

Kochane i kochani. Tak prezentują się ulubieńcy  ubiegłego miesiąca. Luty już trwa w najlepsze. Sesja pomału dobiega do końca. Przede mną jeszcze dwa zaliczenia i egzamin. Trzymajcie kciuki, bo jak na razie to strasznie się stresuje. A kiedy się stresuje to wszystko ucieka mi z głowy.Tym, którzy rozpoczęli ferie, życzę udanych ferii, a tym którzy trwają jeszcze w sesji, życzę wytrwałości i powodzenia.

Buziaki.

Panna Kontrolna.

 

Luty Luty Luty i podsumowanie Stycznia :)

Dodano 1 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Witajcie. Słoneczko leniwie zagląda za chmurek, a ja siedzę jeszcze w cieplutkim łóżeczku i piszę dla Was posta. Nadszedł luty. Ja rozpoczynam go ten miesiąc od Zabawy Karnawałowej. Nie będę jednak się bawić tylko pracować. Razem z Zespołem mamy okazję zagrać i troszkę zarobić. Fajnie, bo zbliżają się Walentynki i Nasza rocznica. Ogólnie to ten miesiąc zapowiada się bardzo zwariowany. Sesja pomału dobiega do końca. Ale pomału. Przede mną jeszcze dwa zaliczenia i egzamin. Później będę odpoczywać. Nigdzie się nie wybieram, ze względu na to, że moja druga połówka też ma sesję i musi się uczyć troszkę więcej niż ja. Zobaczymy.

Jakie mam ogólnie postanowienia na ten miesiąc? W sumie żadnych konkretnych. Na razie chcę zaliczyć sesję i w końcu odpocząć psychicznie. W tym roku sesja nie jest dla mnie zbyt łaskawa, ze względów zdrowotnych. Stres daje o sobie znać po przez połamane paznokcie, łamiące się, a do tego powróciło nadmierne wypadanie włosów. Ciągłe utrapienie z nimi mam. Jak nie urok to sraczka. Jednak ja się nie poddaje i idę dalej.

Co do Walentynek i Rocznicy. Pochwalę się, że to już nasza trzecia :) Cieszę się ogromnie. Jest tylko jeden mały problem. Nie mam pomysłu na te dni. Powiem Wam, że Rocznica wypada 13 lutego, a Walentynki mamy 14 lutego więc za jednym zamachem chciałabym ogarnąć te dwa małe święta. Tylko nie mam pomysłu jak je spędzić, ani co mogę kupić mojemu kochanemu. Proszę Was o pomoc. Jakie macie propozycje co do spędzenia tego czasu i jaki prezent mogłabym zafundować mojemu Paskudzie?

Podsumowanie Stycznia !

Co mogę powiedzieć o poprzednim miesiącu? Zleciał nawet nie wiem kiedy. Przecież dopiero zaczynałam zaliczać egzaminy, a już pomału zbliżamy się do czwartego semestru. Jak ten czas leci. Zastanawiam się, czy przez ten czas coś ciekawego się wydarzyło u mnie. W zasadzie to nic. Na bieżąco jestem z postami, albo przynajmniej się staram.

Jakiś czas temu stwierdziłam, że pomału dotyka mnie zboczenie zawodowe. Idę sobie ulicą i zawsze dojrzę jakiś defekt u ludzi przechodzących obok mnie. A to jedna ma źle zrobione brwi, żel dobrany kolor, inna ma niezadbane paznokcie, inna ma jakieś schorzenie skóry. Czasem jest to fajne, bo widzę to czego inni nie widzą. Jednak czasem to troszkę przeszkadza :)

Przez cały ten miesiąc nie przeczytałam żadnej ciekawej książki. Za to moim uzależnieniem muzycznym stała się jedna piosenka Moniki Urlik, która każdego dnia daje mi takiego kopa, żeby iść do przodu i się nie poddawać.

Nie wie nikt – Monika Urlik



Blogiem, a w zasadzie blogerką, która mnie ciągle zadziwia, inspiruje i motywuje do działa jest oczywiście :

Grubaska w małym mieście – www.grubaskawmalymmiescie.blog.pl

Zaglądajcie do niej, bo naprawdę dziewczyna ma dar do motywowania ludzi po przez słowa pisane.

Ja uciekam pomału się szykować. Życzę udanego weekendu!

Panna Kontrolna.

 

 

me>
  • Twitter
  • Facebook