Podsumowanie sierpnia + niekosmetyczni ulubieńcy

Dodano 31 sierpnia 2014, w Lato, przez Panna Kontrolna

Już jutro sierpień się zakończy. Rozpocznie się wrzesień. Przyszedł więc czas na podsumowanie minionego miesiąca. SIERPIEŃ zleciał bardzo szybko. Mój tydzień nad morzem jeszcze szybciej. Dzięki Wam mój blog dalej funkcjonuje, bo mogło być różnie. Czy coś ciekawego działo się przez ten miesiąc? Miesiąc jak każdy inny. Zleciał szybko, bez żadnych specjalnych wrażeń. Przybyło tylko cyferek na blogu z czego się bardzo cieszę :)

cats

Statystyki mówią wszystko. Cieszę się, że ktoś tutaj zagląda. To daje mi motywację do dalszego pisania. Jeszcze jakby każdy co tu zaglądał zostawiał po sobie jakiś komentarz, to chętnie bym zaglądnęła do innych blogów. Oczywiście nie jest tak, że nie odwiedzam innych blogó. Odwiedzam, oczywiście. Nie jestem wpatrzona tylko w swojego. Od czasu do czasu lubię powędrować po innych stronach, skomentować i zostawić ślad po mojej wizycie :) Tak więc wszystkich odwiedzających zachęcam do pozostawienia komentarza z linkiem do waszego bloga.
 

Jakie plany mam na następny miesiąc?

1. Planuje zaliczyć to co mi zostało na studiach.
2. Zaplanowane mam również nowe wpisy. Pojawi się dużo recenzji kosmetyków zwłaszcza firmy Eveline. Ale jakieś przerywniki pomiędzy jedną, a drugą recenzją również się pojawią.
3. Będę opiekować się dzieciątkiem mojego kuzyna. Co prawda parę razy we wrześniu, ale to zawsze jakieś zajęcie przed rozpoczęciem roku akademickiego
4. Mam również zamiar powrócić do wpisów odnośnie mojego jadłospisu i ćwiczeń i tygodniowych podsumowań.
5. Również w moim życiu, mam nadzieję, że zajdzie pewna zmiana w najbliższym czasie, ale o tym na razie ciiii.

NIEKOSMETYCZNI ULUBIEŃCY SIERPNIA!

Co takiego Panna Kontrolna ma Wam do polecenia jeśli chodzi o niekosmetycznych ulubieńców? Książki. W sierpniu pochłonęłam aż dwie.

DSC_0067
Pewnie nie będzie dla Was zaskoczeniem, że przeczytałam bardzo popularną ostatnio książkę Johna Greena ” Gwiazd naszych wina” – > powstał również film na podstawie tej książki, który również jest cudowny.

A o czym jest ta książka? ” Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.
Wnikliwa, odważna, humorystyczna i ostra książka to najambitniejsza i najbardziej wzruszająca powieść Johna Greena, zdobywcy wielu nagród literackich. Autor w błyskotliwy sposób zgłębia ekscytującą, zabawną, a równocześnie tragiczną kwestię życia i miłości.” ( opis -> http://www.empik.com/gwiazd-naszych-wina-green-john,p1095464090,ksiazka-p )

Jaka jest moja opinia o niej? Płakałam jak głupia. Uwierzcie mi. Ta historia wycisnęła ze mnie wszystkie negatywne emocje, które w sobie tłumiłam. Dzięki czemu, mam siłę na kolejne dni. Nie spodziewałam się również takiego zakończenia, jakie autor nam zafundował. Książka bardzo ciekawa. Cały czas trzyma w napięciu. Pokazuje świat chorego człowieka. Pokazuje, że on też ma uczucia i że ma prawo do miłości. Szczerze polecam każdemu. No chyba, że nie lubicie płakać, wtedy ją pomińcie. :)

Drugą jest „HOPELESS” autorstwa Colleen  Hoover-> kolejna bardzo popularna w ostatnim czasie książka. Postanowiłam, że i ją przeczytam. Zobaczę o co tyle szumu. I powiem Wam, że nie zawiodła mnie również ona.

Ale o czym jest ta książka? „Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera.Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia.” ( opis -> http://www.empik.com/hopeless-hoover-colleen,p1096713188,ksiazka-p )

Jaka jest moja opinia? Ma piękną okładkę. Myślałam, że to kolejna historia o nieszczęśliwej miłości, która w rezultacie kończy się happy endem. A tu proszę. Taka niespodzianka. Zupełnie coś innego. Okładka mnie zmyliła, ale przecież nie ” powinno się oceniać książki po okładce”. Cieszę się, że mnie tak pozytywnie zaskoczyła. Przy tej nie płakałam, ale polecam!

Tak prezentują się skromni niekosmetyczni ulubieńcy sierpnia. Czytaliście? Mieliście styczność z tymi książkami? Koniecznie dajcie mi znać.

Ja póki co uciekam do dalszej nauki. Wszystkim, którzy rozpoczynają jutro nowy rok szkolny życzę wytrwałości, samych najwyższych ocen, zdania wszystkich egzaminów na koniec i żeby ten czas w szkole nie był zbyt nudny :)

Buziaczki: *

Panna Kontrolna.

 

Relacja z wakacji – Gdańsk po raz drugi!!

Dodano 29 sierpnia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Przyszedł czas na relację z Gdańska. Tak wiem, to już  drugi wpis odnośnie tego miejsca, ale moje już trzecie wakacje w tym miejscu. Może się Wam to wydać nudne, bo ile można jeździć w to samo miejsce? Ja jednak uważam, że jeśli tylko jest co zwiedzać i jeśli komuś dane miejsce przypadło do gustu, to można jeździć co rok. Jestem tego żywym przykładem, aczkolwiek już wiem, że za rok tam nie pojadę :) Kiedyś wrócę, ale kiedy? To się jeszcze okaże.

Udało nam się przyjechać do Gdańska na dwa dni przed końcem Targu Dominikańskiego. Od trzech lat jest taki sam. Nic się tak prawdę nie mieniło. Dołożyli jedynie wielkie Koło Młyńskie, dzięki czemu wczasowicze mogli obejrzeć panoramę miasta. Atrakcja fajna, ale również dosyć droga, ponieważ za trzy obroty na takim kole trzeba było zapłacić 25 zł. Jednak kto bogatemu zabroni :) W tym roku spotkaliśmy Pana Cejrowkiego nie w Sopocie, a właśnie w Gdańsku na Targu. Jak zwykle boso. Zdjęcie zrobiłam jedno, ale beznadziejnej jakości, gdyż tłum był tak duży, że przepchać się do niego to była nie lada sztuka. Wszystko dlatego, że podpisywał i sprzedawał swoją nową książkę.
A co dobrego można było zjeść? Kiełbaski, kapusta zasmażana, golonka, pajda chleba ze smalcem i to właśnie te zapachy były wszędzie i one najbardziej kojarzą mi się z tym miejscem. Jednak w tym roku serce nam skradł oscypki z grilla. Trafiliśmy akurat na tak dobrze z grilowane, że aż szkoda było nie iść po kolejne. Oczywiście do tego żurawina musiała być.
Tłum ludzi każdego dnia przedzierał się przez te wszystkie straganiki.
cats

 Z racji tego, że pogoda niezbyt nam dopisywała na plażowanie, trzeba było sobie jakoś zorganizować czas. Dlatego różnego rodzaju wycieczki były jak najbardziej na miejscu. Przez dwa lata nie mieliśmy okazji wstąpić do Gdyni. Jakoś nie było nam po drodze. W tym roku odwiedziliśmy Gdynię. Wszystko by było fajnie gdyby pogoda nie dawała w kość. Oczywiście słoneczko świeciło, ale za to ktoś włączył wiatrak na full. Wiało tak, że nie dało się długo siedzieć, przez co również temperatura była niższa i zamiast chodzić w letnich ciuchach ja przerzuciłam się na nieco cieplejsze rzeczy. Szkoda tylko, że przegapiliśmy zlot żaglowców. Heh. No cóż. może kiedyś uda nam się je zobaczyć.

cats3

Na sam koniec naszego pobytu, razem ze znajomymi wybraliśmy się na wycieczkę na Hel. na początku byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, z tego względu, że pogoda zapowiadałam się idealna na plażowanie. Dobrze, że nie plażowaliśmy, gdyż pogoda szybko się zmieniła. Na Helu wynajęliśmy gokarta na cztery osoby i objechaliśmy dookoła Hel, zahaczając o Cypel. Po raz pierwszy od trzech lat płynęliśmy statkiem. Był to chyba najlepszy rejs na jakim byłam. Trwał on półtorej godziny, siedzieliśmy na samym czubku statku, pogoda nam dopisała, a kapitan super opowiadał o zatoce i o porcie marynarki wojennej. Spędziliśmy tam bardzo romantyczne chwile :)
Na dodatek mieliśmy okazję obejrzeć paradę pojazdów jakie były (prawdopodobnie) w czasie II Wojny Światowej. Kobiety, mężczyźni i dzieci byli ubrani w charakterystyczne stroje właśnie z tego okresu.

cats1acats5

Dawno nie jadłam gofrów. Niespecjalnie za nimi przepadam, a poza tym chyba nigdy nie udało mi się go zjeść całego. W tym roku skusiłam się na gofra z nutellą ( bita śmietana wylądowała przez pomyłkę) i oczywiście nie zjadłam go całego. Norma. A co jedliśmy na obiady? Aż wstyd się przyznać, ale KFC (częściej) i McDonald były najszybszą formą obiadu, ale oczywiście niezdrową. Raz spróbowaliśmy chińskiego makaronu z warzywami ( pyszny i sycący ), raz była pizza w Pizza Hut, raz wstąpiliśmy do Sphinxa (polecam jedzenie w tej restauracji!), i raz na mieście jakiegoś kotleta z frytkami i surówkami.

W drodze powrotnej do domu, zahaczyliśmy o Warszawę. Wstyd się przyznać, ale nigdy nie miałam okazji być w tej naszej stolicy. Aż do teraz. Wyjechaliśmy na taras widokowo Pałacu Kultury, poszliśmy do Galerii Złote Tarasy i do sklepu Bath&Body Works. Było bardzo miło.

cats4

Taka skromna relacja. To co dobre zbyt szybko się skończyło. Tydzień zleciał nawet nie wiem kiedy. Do tego został mi miesiąc wakacji i kilka dni na nauczenie się do egzaminu. A na dodatek w powietrzu czuć nadchodzącą jesień. Czy aby nie za szybko?

Całuje Was gorąco i do następnego postu:*

Panna Kontrolna.

 

Wróciłam z wakacji. Zdecydowanie trwały one za krótko. Jednak zawsze to jakaś odskocznia od codzienności. Wpis odnośnie wakacji pojawi się w późniejszym terminie. Dzisiaj chciałam Wam pokazać jakimi produktami podzielił się ze mną Eveline Cosmetics oraz jakie nowości wpadły mi w łapki. Jednak zacznijmy od początku. Dlaczego i jak to się stało, że dostałam kosmetyki Eveline? A więc jakiś czas temu ( dokładnie rok temu ), mogliście czytać na moim blogu opinię o kosmetykach właśnie tej firmy. Dwa tygodnie temu ponownie odezwała się do mnie Pani z tej firmy z informacją, że zostałam wybrana jako jedna z iluś tam blogerek, które mają możliwość przetestowania pewnych produktów do pielęgnacji. Nie będzie to recenzja tylko prezentacja tego co posiadam obecnie.

DSC_0001

Siedem produktów. Pełnowymiarowych. Byłam mile zaskoczona jak zobaczyłam te wszystkie cudeńka. Na samą myśl o nich buzia mi się śmieje. A to tylko początek tego co mam do przetestowania. Co więc znalazłam w pudełku? Żel do higieny intymnej, krem do depilacji, krem po depilacji, dwie pomadki, serum powodujące wzrost i zagęszczenie rzęs oraz korektor do brwi. A z czego się najbardziej cieszę? Tak naprawdę ze wszystkiego. W porównaniu do poprzedniej paczki ta zdecydowanie pobiła poprzednią. Z chęcią przetestuje wszystkie produkty.

DSC_0002

Miałyście coś ze zdjęcia? Jeśli tak, to dajcie znać co o nich sądzicie.

A teraz to co sobie sama zakupiłam lub zostało zakupione przy pomocy osób trzecich. Jedną z tych najprzyjemniejszych rzeczy są żele antybakteryjne z Bath&Body Works. Wreszcie miałam okazję być w Warszawie i wstąpić do tego sklepu. Od razu się zakochałam w każdym jednym produkcie. Nie ważne czy to dla kobiet, czy mężczyzn. Wszystko tam pachnie cudownie. Ja jednak zdecydowanie byłam naszykowana właśnie na te żele. Wchodziłam do tego sklepu dwa razy by kupić sobie ( za pierwszym razem) oraz mojej siostrze i moim laseczkom ze studiów, bo wiem, że także chciały takie mieć ( drugie podejście ). I tak oto przedstawiają się moje zapachy, które wybrałam po długich namysłach. Największym szczęściem było fakt, że była promocja. 4 za 25 zł. W regularnej cenie za jedno opakowanie zapłacimy 8.99. Kto by się nie skusił na taką okazję? :D

DSC_0005DSC_0006

Następne kosmetyki przyjechały do mnie z Niemiec. Bardzo chciałam wypróbować żele do mycia ciała z Balea. Dużo dobrego o tych produktach słyszałam, a że miałam okazję je zdobyć to czemu bym miała z tego nie skorzystać. Tak więc w moje łapki trafiły cztery żele pod prysznic o pięknych zapachach: arbuza i melona, aloesu i limonki, kokosu i brzoskwini, marakui oraz mleczko do ciała o zapachu kokosa i orzechów shea. Kto miał ten wie jak te produkty obłędnie pachną.

DSC_0037

Teraz już się z Wami żegnam i  życzę Wam miłego dnia, pomimo, że pogoda nie za bardzo dopisuje…

Buziaczki :*

Panna Kontrolna

 

6 rzeczy, które czynią mnie szczęśliwą !

Dodano 24 sierpnia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Właśnie wróciłam z wakacji i od razu postanowiłam coś tutaj wam dodać. Pomiędzy jednym, a drugim wpisem o kosmetykach musi się pojawić jakiś odmienny post.A uwierzcie mi będzie ich w najbliższym czasie bardzo dużo. Dzisiejszym tematem będzie szczęście, a dokładnie 10 rzeczy, wydarzeń, ludzi itp, które sprawiają, że czynią mnie szczęśliwą. Skąd w ogóle pomysł na taki post? Często oglądam youtube, a co za tym idzie dziewczyny, które nagrywają vlogi. I właśnie tam miałam okazję po raz pierwszy go obejrzeć. Postanowiłam, że ja również coś takiego zrobię, ale w wersji pisemnej, bo inaczej niestety się nie da :) Przejdźmy więc do rzeczy.

o-HAPPINESS-facebook

1. Mój chłopak. Moje największe szczęście, które trwa już bardzo długo, i niech trwa jak najwięcej. To dzięki niemu jestem taka, a nie inna. Mogło być również, mogłam dzisiaj żałować wielu decyzji, jednak niczego nie żałuje, bo wiem, że wszystko wyszło mi na dobre. Miłość jaką mnie on obdarza, jest chyba tym największym szczęściem. Przecież pieniądze nie sprawią, że będę szczęśliwa skoro nie mam z kim się nimi dzielić. Tak więc Mój chłopka to moje szczęście.

2. Codzienność. Zapytacie jakim cudem każdy jeden dzień może być szczęśliwy. Odpowiem, że nie każdy musi być szczęśliwy. Jednak pomału uczę się, że życie jest zbyt krótkie by marnować je na zmartwienia i troski. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny, nie ważne czy dzieje się dobrze czy źle. Ja się cieszę z tego, że mogę wstać i cieszyć się chwilą, słońcem, wiatrem, chłopakiem, rodzinom.

3. Poranna kawa. O tak. To jest zdecydowanie najprzyjemniejszy aspekt każdego poranka. Zapach kawy do śniadania. Chyba większości kawa kojarzy się z porankami. Przeważnie z takimi, kiedy człowiek nie musi nigdzie się spieszyć. Tak. To też jest szczęście.

4. Rodzina. Kiedy ma się pełną rodzinę ( mama, tata, dziadek, babcia, siostra, brat ) to wtedy sam fakt posiadania rodziny sprawia, że na sercu jest cieplej. Masz się do kogo zwrócić w potrzebie, razem spędzacie wolny czas. Jest weselej. Masz kogo odwiedzić, z kim napić się kawy. Niby takie nic a jak cieszy.

5. Morze. Wyjazdy nad morze. Szum, piasek, słońce, czego chcieć więcej. Szkoda, że tak rzadko jestem nad tym morzem. Staram się w każde wakacje pojechać, by naładować akumulator na najbliższy rok. Aczkolwiek jakakolwiek wycieczka, gdzieś dalej od domu daje mi taki relax wewnętrzny, uspokaja mnie.

6. Sen. O  taaaak. Jestem śpiochem, więc każda godzina więcej poświęcona spaniu sprawia, że mój wskaźnik szczęścia zdecydowanie skacze w górę. Wiem, może to dziwne, że spanie mnie uszczęśliwia, no ale tak jest. Kiedy jestem wyspana jestem szczęśliwa, mogę więcej.

A jak jest u Was? Co czyni Was szczęśliwymi? Dajcie znać jak opublikujecie taki post. Oczywiście może być ich więcej. Ja wypisałam tylko 6, bo tylko tyle rzeczy czyni mnie naprawdę szczęśliwą.

Żegnam się z wami i  do następnego postu :*

Papa :*

 

Przez ten czas kiedy tutaj nie zaglądałam, zdążyłam przetestować parę produktów. Dlatego cieszę się, że teraz mogę się podzielić z Wami moją opinią na ich temat. Będą to bardzo różne kosmetyki, zaczynając od kosmetyków do pielęgnacji a kończąc na kosmetykach kolorowych. Zaczynamy więc tą serię od odżywki do włosów.

Jakiś czas temu zaczęłam bardzo dużą uwagę zwracać na moje słowy. Kiedyś odżywka do włosów była gościem. Teraz po każdym myciu używam dowolnej odżywki, którą akurat mam pod ręką. Czasem są to błyskawiczne odżywki, a czasem, kiedy moje wiem, że moje włosy potrzebują większego odżywienia lub nawilżenia wtedy do gry wkraczają maski, którym poświęcić trzeba więcej czasu. Jednak dzisiejszy post będzie o tej błyskawicznej.

IMG_20140812_125320

Co piszę producent?

A więc piszę tak: ” Odżywka „Gładkość jedwabiu” do włosów trudnych do ułożenia. Pozostawia włosy miękkie, idealnie gładkie i lśniące. Ułatwia stylizację. Efekt utrzymuje się nawet przez 24 godziny po zastosowaniu* Przy stosowaniu pełnej gamy produktów Advance Technique ” Gładkość jedwabiu”: szamponu, odżywki oraz kuracji SPOSÓB UŻYCIA: Wmasować odżywkę w umyte szamponem, mokre włosy. Pozostawić na około minutę i spłukać”. 

Skład:

IMG_20140812_125241

Moja opinia.

Mam go jakieś 2 miesiące, może troszkę dłużej, i tak naprawdę nie ubyło go jakoś specjalnie dużo. Więc ogromny plus za wydajność. Czy zgadzam się z opisem producenta. Tak. Faktycznie włosy po zastosowaniu tej odżywki są mięciutkie, zdrowo się błyszczą, to nie jest połysk przetłuszczonych włosów, oraz dobrze się je układa, w szczególności kiedy w grę wchodzi prostowanie ich. To jest mój drugi produkt z jedwabiem, poprzednie wcale mi się sprawdziły, wręcz byłam uprzedzona do wszystkich kosmetyków, które go zawierały, ponieważ bardzo przetłuszczały mi włosy. Ta odżywka zdecydowanie jest godna polecenia, ale tylko tym osobom, które nie mają problemu z przetłuszczającymi się włosami, ponieważ prawdopodobnie u nich się nie sprawdzi.

Jeśli chodzi o skład to oczywiście jest to produkt nafaszerowany silikonami, i innymi badziewnymi składnikami, które mogą jednocześnie sprawić, że te włosy będą piękne, ale również, że stan naszych włosów się pogorszy. Jak to bywa w przypadku różnych chemikaliów. Ja nie zauważyłam, żeby w jakiś sposób ten produkt pogorszył kondycję moich włosów, a przecież dobrze wiecie, że mam z nimi nie lada problem. Pisałam o tm w poście odnośnie łysienia androgenowego.

IMG_20140812_125411

Konsystencja jest kremowa, lekka. Więc niepotrzebnie nie przeciąża włosów. Zapach ma bardzo przyjemny i bardzo długo utrzymuje się na włosach. Jeśli kiedykolwiek używaliście odżywek, właśnie z Avonu to praktycznie każda ma taki sam zapach. Jest on przyjemny więc nie robi mi jakiejś różnicy to czy wszystkie kosmetyki z tej serii będą miały taki, czy inny zapach. Ważne jest dla mnie działanie.

Jaka jest cena? Prawdopodobnie kupiłam ją na promocji i kosztowała jakieś 10 zł. Pewna nie jestem, więc ręki nie dam sobie uciąć. Nie była na pewno droga, a jak na taką wydajność i działanie zdecydowanie warto ją wypróbować.

 

Z dzisiejszego postu było by tyle. Dajcie znać, czy miałyście kiedyś taki produkt, czy może macie jakieś inne maski, odżywki do włosów, które u Was się sprawdzają. Ja się już z Wami żegnam i do następnego postu.

Buziaczki.

Panna Kontrolna.

 

Kosmetyczne nowości u Panny Kontrolnej – kosmetyki kolorowe.

Dodano 7 sierpnia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Nadszedł dzień opublikowania kolejnego postu. Cieszę się, że jednak dalej mam ochotę coś dla Was napisać. Dzisiejszy post będzie poświęcony nowością jakie ostatnio do mnie zawitały z kosmetyków kolorowych. Powiem Wam, żę troszkę ich jest, ale i tak to nie jest wszystko. Chciałam Wam pokazać tylko takie perełki. Muszę Wam również się pochwalić, że końcem czerwca uzyskałam tytuł makijażystki GOSH COSMETIC, dlatego pomału staram się kompletować mój własny prywatny kufer makijażysty, wizażysty, jak kto woli :) Jeśli będziecie chcieli zobaczyć, co już znajduje się moim kufrze to dajcie znać, wtedy opublikuję specjalnie dla Was taki post.

IMG_20140804_124255

Ale przejdźmy już do tematu dzisiejszego postu.  Nie będę przecież niepotrzebnie przedłużać. Jak widać na załączonym obrazku będą to kosmetyki do makijażu. Niektóre już ulubione, a niektóre ciągle testuje, by móc powiedzieć, że są tymi produktami bez których się nie obejdę :)

IMG_20140804_124342

Paleta SLEEK GARDEN OF EDEN. Przepiękne kolory, bardzo dobrze napigmentowane. Parę razy użyłam ich ale nie są to na pewno kolory na co dzień. Jednak uważam, że firma SLEEK to jednak z tańszych ale bardzo dobrych firm kosmetycznych. Jeśli już mam zainwestować w jakąś porządną paletę to właśnie wybieram te od SLEEKA. Głośno jest o tych paletach, również mają dużo różnych kombinacji kolorystycznych zaczynając od bardzo naturalnych, bo bardziej żywe. Każdy znajdzie coś dla siebie i do tego na każdą okazję :)

IMG_20140804_124241

Druga paleta, ta z wyższej pułki. NAKED 2 bardzo popularna ale również bardzo droga. Oczywiście jeśli się ją kupuje w stadardowej cenie. Ja ją dostałam a osoba którą ją kupiła trafiła na bardzo dobrą okazję i dlatego też ta paleta trafiła w moje łapki :) Powiem Wam, że mam mieszane uczucia co do tej palety. Fajnie bo można zrobić nimi makijaż codzienny jak i wieczorowy. Kolory są również bardzo dobrze napigmentowane jednak nie rozcierają się na powiece tak jak powinni. Pędzelek, który jest dołączony w zestawie na pewno pójdzie w kąt bo nie nadaje się malowania pomimo, że jest bardzo przyjemny w dotyku. Nie wiem. Na chwilę obecną nie jestem jakoś super zadowolona z tego produktu. A może to podróbka? :D Któż to wie. Wiem, że dam jej jeszcze jedną szanse :)

IMG_20140804_124330

Zapewne każdy z Was kiedykolwiek był w INGLOCIE i miał okazję używać ich kosmetyków. Ja je wręcz uwielbiam podobnie jak kosmetyki SLEEK. System FREEDOM jest świetny. Cienie jak i każdy produkt do makijażu również są świetnej jakości. Jednak dzisiaj nie o cieniach a o bronzerze i różu. Zakupiłam bardzo standardowe odcienie, które pasują do większości karnacji. Tak więc nimi na pewno nie zrobimy sobie krzywdy. Oczywiście do tego wszystkiego musiała być paletka magnetyczna, w której będę mogła je przechowywać. Bronzer to odcień 502 a róż 82. Obydwa matowe. Nie chciałam żadnych drobinek, ponieważ uważam, że to nie zawsze ładnie wygląda. Produkty Inglot są bardzo dobre no i oczywiście nie drogie. Takie na każdą kieszeń. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Jak jak tam wchodzę to nigdy nie mogę się zdecydować na konkretny odcień cieni do powiek i zawsze spędzam tam zdecydowanie za dużo czasu :)

IMG_20140804_124224

PROFESJONALNY ZESTAW KOREKTORÓW DO ZADAŃ SPECJALNYCH to coś co zdecydowanie powinno się znaleźć w kosmetyczce każdej kobiety. Nigdy nie wiadomo co będzie trzeba zakryć. Te cztery korektory nie zajmują wiele miejsca a mogą odmienić nasze życie :) Może przesadziłam w tym momencie, jednak wiem, że czasem są takie momenty kiedy musimy dobrze wyglądać, ale nagle los płata nam figle i to albo wyjdzie nam jakiś nieproszony gość na twarzy albo noc byłą bardzo ciężka i trzeba zatuszować sińce pod oczami. W tym wypadku dobrze mieć pod ręką takie pudełeczko korektorów. Cena ok. 11 zł.

W ostatnim czasie również postawiłam na puder, ale w odcieniu transparentnym. Wiele słyszałam dobrego o produktach MIYO dlatego skusiłam się na PUDER TRANSPARENTNY firmy MIYO. Bardzo przyjemny produkt. Ładnie matuje naszą cerę na dosyć długi czas. Jest niedrogi. Nie pamiętam dokładnie po ile go kupiłam ale chyba coś w granicach 11 zł na stronie http://www.pierrerene.pl/ . O kosmetykach tej marki już kiedyś pisałam więc zostawię Wam odnośnik na końcu postu. Jedyny minus to jego sypkość. Dla mnie to nie jest problem, ale dla niektórych może być, ponieważ jeśli jest go za dużo w tej części, z której możemy go nabrać wtedy przy otwieraniu może się nam wysypać. Ale poza tym nic mu nie mogę zarzucić.

IMG_20140804_124200

Przyszedł czas na kolorowe kosmetyki do ust. Kiedy kończyłam kurs makijażysty każda uczestniczka dostawała parę kosmetyków. Wśród nich był błyszczyk. Ale za to jaki błyszczyk. Mowa tutaj o GOSH INTENSE LIP COLOUR nr 306. Cóż za intensywność koloru. Piękna czerwień, bardzo żywa, ale również zmysłowa. Nie wysusza ust, pięknie się błyszczy i bardzo długo utrzymuje się ustach pomimo picia czy jedzenia. Powiedziałabym, że po części ma właściwości takiego pisaka do ust. Firma GOSH nie należy do najtańszych marek jednak kosmetyki naprawdę są warte ich ceny.

Drugi produkt to pomadka LASTING FINISH BY KATE MOSS nr 102. Jest to delikatny róż, bardzo kobiecy, zdecydowanie pasujący do każdej pory roku jak i dnia. Niestety ten produkt posiada wadę. Nie nawilżą ust, przez co po jakimś czasie mamy wrażenie bardzo wysuszonych ust. Pomimo to uwielbiam ten produkt za kolor.

W końcu konturówki. U mnie znalazły się te z firmy ESSENCE. Konturówka ma za zadanie utrzymywać dłużej szminkę, błyszczyk na naszych ustach. Jak również poprawić drobne wady w wyglądzie naszych ust jeśli takie mamy. Te są fajne. Używałam je może parę razy i na razie mi się nie naraziły. To dobrze. Drogie nie były bo chyba coś ok 6 zł w Douglas.

IMG_20140804_124316

Tak prezentują się mniej więcej odcienie poszczególnych produktów. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was wywodami a temat powyższych kosmetyków i że z przyjemnością o nich poczytaliście.

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam miłego dnia :)

Buziaczki.

Panna Kontrolna.

 

Kosmetyczne nowości u Panny Kontrolnej – kosm. do pielęgnacji

Dodano 4 sierpnia 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Witam Was wszystkich bardzo gorąco po tak długiej nieobecności. Szczerze mówiąc to bardzo mi brakowało pisania postów dla Was. Ale mam nadzieję, że szybko nadrobię zaległości. Nie będę się tłumaczyć dlaczego mnie tyle nie było, bo to nie ma najmniejszego sensu. Każdy z Was zapewne ma lepsze i gorsze dni. Ważne jest jednak to, że na nowo zaczynam działać na blogu.

Jak już widać po tytule rozpoczynam sierpień od ulubieńców. Dzisiaj część pierwsza, czyli kosmetyki do pielęgnacji. Powiem Wam, że jakoś specjalnie ona się nie zmieniła. Żele do mycia twarzy póki co używam dalej te same, mimo że moja cera zaczęła płatać figle, kiedy nadeszły gorące dni. Ale co nowego dołączyłam do mojej pielęgnacji to już za chwilkę.

IMG_20140804_105456

Jak widać już na pierwszy rzut oka w tym miesiącu stawiam na firmę Ziaja. Dlaczego? A dlatego, że jest nie droga, a kosmetyki ma naprawdę dobre. Zaczynając od tych, które możecie dostać w każdej drogerii, po przez serię MED do nabycia w aptekach, kończąc na PRO dla salonów kosmetycznych. Jeśli chodzi o tą trzecią grupę to zauważyłam, że jest ona dostępna dla każdego, a nie tylko dla profesjonalistów. A tak nie powinno być. O ile na każdym opakowaniu produktów przeznaczonych dla każdego konsumenta napisana jest informacja dotycząca częstotliwości stosowania danego produktu, o tyle na serii PRO nie ma, gdyż każda kosmetyczka powinna być przeszkolona w zakresie danej firmy i ich kosmetyków i mniej więcej orientować się jak stosować dany produkt. O tak troszkę z innej beczki :) Ale przechodzimy już do meritum.

IMG_20140804_105641

Ja przez długi, długi czas szukałam dobrego peelingu. Niestety, te drogeryjne dla mnie się nie sprawdzają. Dlatego postanowiłam zakupić PEELING Z MIKOROGRANULKAMI ( BARDZO MOCNY ) DO CERY TŁUSTEJ I MIESZANEJ z serii ZIAJA PRO. Zawiera on substancje aktywne takie jak:

-ekstrakt z tymianku( „posiada silne właściwości antybakteryjne i oczyszczające. Skutecznie usuwa bakterie i zapobiega powstawaniu stanów zapalnych. Korzystnie wpływa na stan skóry łojotokowej ze zmianami trądzikowymi.” ),
-lukrecji ( „Zmniejsza rozwój bakterii wzmacniając antybakteryjne właściwości wyciągu z tymianku. Przyspiesza odnowę naskórka i łagodzi podrażnienia. Dzięki związkom zatrzymującym wodę w skórze daje widoczny efekt nawilżenia i wygładzenia.”)
-białej herbaty( „Neutralizuje wolne rodniki, chroniąc lipidy skóry przed utlenianiem. Intensywnie nawilża oraz zapobiega utracie wody. Zmniejsza nadmierne złuszczanie się naskórka i skłonność do występowania podrażnień.”)
-prowitaminę B5 ( D-panthenol ), który działa jako czynnik nawilżający i zapobiegający ucieczce wody z naszej cery.

Nie stosuje tego produktu jakoś specjalnie długo, ale jest naprawdę bardzo przyjemny. Zapach ma bardzo łagodny. Cena to ok 22zł w salonach Ziaja.

Kolejny produkt to KREM NAWILŻAJĄCY DO CERY NORMALNEJ, TŁUSTEJ I MIESZANEJ z serii OCZYSZCZANIE. Krem ten posiada w swoim składzie liście manuka. Krem ten ma za zadanie regulować nadmierne wydzielanie sebum, czyli ma za zadanie zmatowić naszą skórę, według producenta dobrze sprawdza się pod makijaż, i tutaj się z nim zgadzam. Produkt ten ma działanie również nawilżające. Szybko się wchłania (  tutaj nie do końca się zgadzam ), przeciwdziała powstawaniu zaskórnikom. Cena to ok. 13 zł za 50 ml. Produkt godny polecenia za niską cenę, ale bardzo dobrą jakość.

W gratisie dostałam PŁYM MICELARNY ULGA dla cery wrażliwej. Nie mam jakiegoś wielkiego problemu z cerą jeśli chodzi o nadwrażliwość. Jak również niekoniecznie lubię stosować płyny micelarne właśnie z ZIAJA. Jednak ponownie dałam mu szansę i się nie zawiodłam. Ładnie zmywa makijaż, nie pozostawia smug podczas zmywania tego makijażu, bez zapachowy, nie podrażnia oczu, w sumie w końcu jest przeznaczony dla cery wrażliwej. Polecam. Jaka jest jego regularna cena? Nie mam pojęcia jednak myślę że więcej niż 6 zł to nie będzie kosztował. :)

IMG_20140804_105738

Słoneczko przygrzewa, więc dużo czasu spędzamy na polu by chociaż troszkę się opalić. Ja od jakiegoś czasu stosuje spray MASŁO KAKAOWE, które jest przyspieszaczem do opalania. I faktycznie przyspiesza i opalenizna jest równomierna.  Jak pisze producent lekko natłuszcza, z czego się bardzo cieszę, bo z reguły mam suchą skórę więc dodatkowo ją odżywię. Cena to ok 10 zł za 100ml. Niby taki niepozorny produkt, a jaki dobry :) POLECAM.

Opalanie opalaniem, ale trzeba pamiętać, że w czasie opalania też może dojść do niechcianego poparzenia słonecznego. Później będziemy się męczyć z piekącą skórą. A że za niedługo wybieram się na wakacje to trzeba było się zaopatrzyć w KREM ŁĄGODZĄCY z 10% D-panthenolem. Ja nie ma problemu z poparzeniami słonecznymi ale moja druga połowa i owszem. Dlatego, żeby o niego zadbać zakupiłam ten produkt, jak się sprawdzi o tym po przyjeździe :) Cena ok 5 zł

IMG_20140804_105706

A teraz coś do włosów. Wiece dobrze, że od pewnego czasu borykam się z problemem wypadających włosów. Leki, które ponownie dostałam nie sprawdzają się już tak jak za pierwszym razem. Dlatego mama kupiłam mi specjalny szampon przeciw wypadaniu włosów. Powiem Wam, że dzięki niemu moje włosy razem z lekami zaczynają odżywiać. Oczywiście nie będą już takie jakie kiedyś, ale pomału wypada ich coraz mniej a to już mój mały sukces. Szampon nie był z byt tani. Ok 40 zł prawdopodobnie. Polecam tym, którzy również borykają się z problemem nadmiernie wypadających włosów.

IMG_20140804_105606

Tak moi kochani. Doszliśmy do końca tej części. Następna będzie o kosmetykach kolorowych, a troszkę ich już mam. Następnie szykuje wpis o niekosmetycznych nowościach u mnie. W końcu muszę nadrobić cały ten czas, w którym nic nie pisałam. Jak długo popiszę tego nie wiem zwłaszcza, że zbliża mi się trzeci, a zarazem ostatni rok studiów, a co za tym idzie pisanie pracy licencjackiej. Ale podobno jak się chce to wszystko idzie pogodzić.

Póki co żegnam się z Wami i życzę Wam spokojnego i pogodnego poniedziałki, bo u mnie coś się zaczyna chmurzyć :)

Buziaczki.

Panna Kontrolna. :*

 ŹRÓDŁO : www.ziaja.com

 

me>
  • Twitter
  • Facebook