Recenzja: Pomadka COLOUR CELEBRITIES firmy Eveline Cosmetics

Dodano 28 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

W to niedzielny, jakże spokojny, a zarazem chłodny dość wieczór przychodzę do Was z ostatnią już recenzją na temat kosmetyków marki Eveline. I tak jak pisałam w ostatnim poście, będzie to recenzja kolejnej pomadki. Tym razem COLOUR CELEBRITIES. Co to oznacza? Zostańcie ze mną do końca to wszystko Wam wyjaśnię :)

CO PISZE PRODUCENT?

COLOUR CELEBRITIES Luksusowa szminka 3-w-1

Zastosowanie nowoczesnych technologii pozwoliło stworzyć w laboratorium Eveline Cosmetics nowatorską, niezwykle trwałą, a przy tym lekką w noszeniu i nakładaniu pomadkę do ust, która łączy właściwości szminki, błyszczyka i serum nawilżająco -wygładzającego. Zawarty w kosmetyku kompleks Ever Shine TM nadaje ustom wibrujący blask, natomiast naturalne pigmenty mineralne wzmacniają wyrazistość i trwałość koloru. Lekka, żelowa konsystencja pozostawia na ustach uczucie świeżości, komfortu i głębokiego nawilżenia.

Szminkę dodatkowo wzbogacono serum pielęgnacyjnym, bogatym w składniki o właściwościach nawilżająco – wygładzających:
– kwas hialuronowy – intensywnie nawilża skórę ust. Przyczynia się do zachowania maksymalnej jędrności i elastyczności. Wypełnia zmarszczki, sprawiając, że skóra staje się idealnie wygładzona.
– masło shea – stanowi bogate źródło substancji tłuszczowych, witaminy E i F, dzięki którym skóra szybciej się regeneruje.
– filtry ochronne UVA/UVB – chronią delikatne usta przed szkodliwych działaniem promieni słonecznych i negatywnym wpływem środowiska.

Efekty:

  • Długotrwały, głęboki kolor
  • Bardzo dobrze nawilżona, miękka i delikatna skóra ust
  • Bardziej lśniące, kusząco pełne, jędrne i gładkie usta
  • Delikatna tekstura gwarantuje komfort aplikacji

DSC_0128

DSC_0129

MOJA OPINIA: ( a w zasadzie mojej mamy :* )

Muszę Wam się przyznać, że ja tej szminki nie używałam ze względu na kolor i zawarte w niej złote drobinki. Nie przypadła mi do gustu pod tym kątem. Dlatego też podarowałam go mojej mamie. Ona skrupulatnie opisała mi ten produkt, dzięki czemu mogę Wam zrecenzować ten produkt. Jak się dowiedziałam od mamy , a zarazem żeby potwierdzić zapewnienia producenta, szminka faktycznie trzyma się długo i faktycznie jest to pomadka nawilżająca. Kolor delikatnie czerwony ze złotymi drobinkami, które nadają lekkiego błysku ustom. Mama stwierdziła, że jest to jej ulubiona szminka i faktycznie, praktycznie codziennie widuję tą pomadkę na jej ustach, jak i w torebce. Dodatkowym atutem jest wykonanie zewnętrzne tego produktu. Bardzo eleganckie opakowanie. Tak więc MAMA POLECA :)

To tyle na dzisiaj. Przebrnęliśmy przez fale postów z recenzjami. Teraz przyszedł czas na nieco lżejszą tematykę :) Ale póki co żegnam się z Wami i do następnego postu :*

Panna Kontrolna.

 

RECENZJA: POMADKA AQUA PLATINUM firmy Eveline Cosmetics

Dodano 26 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Czas mnie goni, dlatego przychodzę do Was z kolejną recenzją. Tym razem pomadki do ust. Nawet nie wiecie jaka byłam zachwycona kiedy otwierając pudełko od tej firmy zobaczyłam dwie pomadki. Jedną zaprezentuję i zrecenzuje dzisiaj specjalnie dla Was :)

CO PISZE PRODUCENT?

  • Kryjąca pomadka do ust
  • Głębia koloru, moc nawilżenia
  • Nadaje piękny i głęboki kolor, a
    witaminy C i E odżywiają i regenerują usta

    • Zawiera filtry UV
  • Innowacyjna receptura pomadki Platinum pozwala uzyskać głębie koloru już po pierwszej aplikacji. Kremowa konsystencja podkreśla kształt ust pozostawiając je nawilżone przez wiele godzin. Lekka i ultra delikatna formuła pielęgnuje usta, wygładza je i sprawia, że stają się rozkosznie ponętne. Piękny, soczysty kolor wykończony delikatnym połyskiem utrzymuje się około 6 godzin

DSC_0123

DSC_0124

MOJA OPINIA:

Pomadka super :) Matowa, w kolorze nude. Dobrze kryjąca. Nie testowałam jej wytrzymałości na ustach, ale chyba trzyma się dosyć długo. Nie narzekałam na nią więc musiało być ok. Opakowanie ma bardzo stylowe. Ładnie pachnie. Niektóre szminki mają tendencje to przemieszczania się. Mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli. Ta ładnie pozostaje na swoim miejscu. Nie jestem pewna tylko co do nawilżenia. Powiedziałabym raczej, że średnio nawilża. Jednak i tak polecam Wam tę oto pomadkę. Zapewne jak większość kosmetyków firmy Eveline Cosmetics nie jest to drogi produkt, a jaki dobry :)

Przede mną jeszcze tylko jedna recenzja. I dam Wam spokój na jakiś czas z tego typu postami. Mam nadzieję, że w jakiś sposób są one dla Was przydatne. 

Trzymajcie się cieplutko i do następnego wpisu :*Buziaczki :*

Panna Kontrolna

 

Recenzja: Multifunkcyjne serum do rzęs 5w1 SOS Lash Booster

Dodano 24 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Kolejny dzień, kolejny post to i musi być kolejna recenzja. Tym razem produktu, nad którym bardzo długo się zastanawiam, czy w ogóle zacząć go używać. Dlaczego? Przedstawiam Wam Multifunkcyjne serum do rzęs 5w1 SOS Lash Booster. Nie mam problemu ze swoimi rzęsami, ani z ich długością ani również z ich gęstością czy kolorem. Powiedziałabym, że nawet jest to mój największy atut. Postanowiłam jednak spróbować. Przecież mi to nie zaszkodzi, a może nawet w jakiś sposób poprawi kondycje rzęs. Zostańcie ze mną do końca wpisu to przekonacie się jaka jest moja opinia na temat tego produktu, bo przecież wiemy dobrze, że na rynku jest wiele tego typu produktów zaczynając od najtańszego REGENERUM a kończąc na REVITALASH który kosztuje majątek.

CO PISZE PRODUCENT?

Multifunkcyjne serum do rzęs 5w1 SOS Lash Booster to innowacyjny produkt, który łączy w sobie właściwości serum odbudowującego, aktywatora wzrostu rzęs oraz bazy pod tusz. LUXURY OF YOUTH COMPLEX bogaty w drogocenny olejek arganowy działając w synergii z kwasem hialuronowym wnika w strukturę rzęs i stymuluje ich wzrost, podwajając objętość. Skutecznie regeneruje, odżywia i zagęszcza rzęsy. D-panthenol wzmacnia rzęsy od nasady aż po same końce. Regularne stosowanie serum sprawia, że rzęsy stają się wyraźnie gęstsze, dłuższe, mocniejsze i mniej podatne na wypadanie.

PRODUKT TESTOWANY DERMATOLOGICZNIE!

DSC_0119

DSC_0120

MOJA OPINIA:

Produkt zachwycił mnie w 100%. Nie powiem Wam niestety jak sprawdziłby się u  mnie przy regularnym stosowaniu, ponieważ czasami zapominałam go nałożyć. Nakładałam go jedynie pod tusz do rzęs i czasami na noc jak sobie przypomniałam. Zauważyłam, że rzęsy praktycznie przestał mi wypadać. Jako baza pod tusz fajnie trzyma go, dzięki czemu się nie osypuje. Zauważyłam również, że tak jakby lekko mi je wydłużyło. Plusem ogromnym jest to w jaki sposób nakładamy ten produkt. A więc jest on w formie tuszu do rzęs, białego co prawda, ale nie przeszkadza to w nakładaniu innego koloru. Nie podrażniał oczu, co może zdarzać czy bardzo delikatnych oczach. Produkt wypróbowałam i na pewno przy nim zostanę.
Polecam Wam ten produkt, który zdecydowanie jest tańszy do REVITALASH a równie skuteczny.

Buziaczki :*

 Panna Kontrolna :*

 

Dawno żadnej recenzji nie było, więc wypadało by coś ocenić, skomentować, polecić albo nie. Pewnie nie zdziwi Was fakt, że będzie to kosmetyk z firmy Eveline Cosmetics… Do zrecenzowania zostały mi jeszcze 4 produkty a do końca września tak niewiele czasu. Przedstawiam, więc Wam BALSAM-KOMPRES PO DEPILACJI ARGAN OIL 9w1.

 

CO PISZE PRODUCENT?

Balsam-Kompleks po delacji intensywnie odżywia skórę po depilacji i chroni jej naturalną równowagę. Zawiera unikalny kompleks najcenniejszych składników regenerujących, nawilżających i wygładzających skórę : olejek arganowy, proteiny jedwabiu, ekstrakt z liści oliwki, kwas hialuronowy, mocznik, glukozę, kompleks witamin A+E+F, D-panthenol i alantoinę.

BŁYSKAWICZNE DZIAŁANIE:

1. Nadaje efekt aksamitnie gładkiej skóry.
2. Koi i łagodzi podrażnienia.
3. Skutecznie wygładza.
4. Zapewnia ultra nawilżenie do 24h
5. Zmiękcza i uelastycznia naskórek.
6. Aktywnie regeneruje.
7. Chroni skórę przed starzeniem się.
8. Zatrzymuje wodę w komórkach.
9. Przywraca zdrowy koloryt.

Wyjątkowe połączenie składników aktywnych zapewnia skórze idealną pielęgnację i regenerację. Balsam łatwo się wchłania i natychmiast przywraca skórze elastyczność i jedwabistą gładkość.

Regularne stosowanie balsamu spowalnia odrastanie włosków, co znacznie wydłuża czas między kolejnymi zabiegami depilacji.

DSC_0115

DSC_0116

DSC_0118

MOJA OPINIA:

Balsam ma bardzo przyjemny zapach, lekką konsystencję. Faktycznie ładnie nawilża nóżki i tu wielki plus, ponieważ moje nogi często są przesuszone i zarazem podrażnione. Nie ważne czy to po goleniu czy po peelingu. Balsam ten ładnie i szybko nawilża, szybko się wchłania. Co do opóźniania wyrastania włosków, to akurat nie zauważyłam, żeby w jakiś sposób opóźnił ich wzrost. Wszystko fajnie, ale właśnie przy tym jednym punkcie, do którego przekonuje nas producent się niestety nie mogę zgodzić. Ogólnie bardzo chętnie kupię kolejne opakowanie, ze względu na jego wydajność i dobre działanie nawilżające.

Mam nadzieję, że kolejna opinia, na kolejny produkt tej firmy będzie dla Was przydatna. Dajcie znać, czy używacie tego typu balsamów, może macie jakiś swój ulubiony? Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi produktami. Ja się z Wami żegnam już i do napisania :)

Panna Kontrolna.

 

Kochany pamiętniczku – jakoś brak mi czasu…

Dodano 19 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Czas jest wszędzie. Każdego dnia, najzwyczajniej nam go brakuje. Kiedy robi się milion rzeczy na raz, a chciało by się zrobić przynajmniej dwa miliony, wtedy prosimy Boga o wydłużenie doby. Cieszy mnie jednak to, że akurat w tek kwestii nas nie słucha. Bo kto by chciał dodatkowych kilku godzin pracować. Ja na pewno nie. Umiem sobie wszystko tak poukładać, że pomimo, mojego narzekania na brak czasu, on zawsze się znajduje. Sam. Ale przecież nie o tym dzisiaj :)

„Jeśli nie stajesz się lepszy, stajesz się gorszy.”

– Pat Riley

Trzeci tydzień mojego dążenia do sukcesu uważam za nie udany. Nie dlatego, że przesadzałam z jedzeniem, ani, że nadchodzi jesień. To zupełnie nie ta bajka. Tak jak to ostatnio mam w zwyczaju, moje treningi odbywają się poniedziałek, środa, piątek ( czasami sobota ). Od jakiegoś czasu, zauważyłam, że chodzę na siłownię, nie dlatego, bo chce ładnie wyglądać, tylko dlatego, że żal mi wydanych pieniędzy. Postanowiłam jakoś urozmaicić sobie te tygodnie ćwiczeń czymś innym. Wiecie rowerki i bieganie, czasami faktycznie jest monotonne. Nawet jak się biega przy dźwiękach jakieś super energicznej muzyki. Ja postanowiłam, że w środy będę chodzić na zajęcia fitness ” UDA, PUPA, BRZUCH „. Już raz byłam. Pot lał się strumieniami, myślałam, że nie dam rady. Mięśnie bolały. Ale do wytrwania motywowała Pani instruktor. To była taka odskocznia od tej monotonii. Ktoś potrafił sprawić, że wytrwałam do końca. Coś innego się zadziało i od razu na nowo wróciła mi ochota na ćwiczenia.

Co do jedzenia no to troszkę nagrzeszyłam. Przyznaje się. Nie miałam czasu jeść regularnie, czasami pozwoliłam sobie na coś bardziej kalorycznego. Do tego przyszedł stres przed nadchodzącym egzaminem. Nie objadam się w momencie kiedy się stresuje. Wtedy akurat mam tendencję do unikania jedzenia, bo wszystko momentalnie staje mi w gardle. Tak już mam. To po mamie. Jak nie jem to też nie piję. A jeśli już to litry kawy i napojów energetycznych. Wieeeeeeeeeeem. Sam cukier, samo zło. Ale cóż ja na to poradzę. Taki czas. Mam jednak nadzieję, że od jutra będę mogła odetchnąć z ulgą i na nowo wrócić do walki o lepszą siebie :)

Tyle na dzisiaj. Nic szczególnego, a jednak coś. Moje spostrzeżenia, moje grzeszki, mój wstyd. Obiecuję zdecydowaną poprawę. Nie od jutra. Od dzisiaj. Jak widzicie znalazłam odrobinę czasu by podzielić się z Wami moim kawałkiem wyjętego z życiorysu.

Trzymajcie się cieplutko i walczcie!

Nie możemy się poddać.

Nie teraz !

Panna Kontrolna.

 

Kochany pamiętniczku – już prawie 2 tygodnie…

Dodano 14 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

…walczę o wymarzoną sylwetkę. Nie powiem, bo miałam parę upadków słodyczowych. Tylko raz przesadziłam i wynik kcal wynosił ponad 1700 zamiast 1500. Reszta nawet nie dochodziła do 1500. Wiem. Wiem… Źle. Jednak na nie umiem więcej jeść. Znaczy umiem, ale nie chce. Za długo walczyłam o to co już mam. Wielką szkodą by było jakbym to teraz zaprzepaściła.

„Sukces jest sumą małych wysiłków

powtarzanych dzień po dniu.”

-Collier

Ten jakże motywujący cytat chodzi za mną od wczoraj. Już zdążyłam się Wam pochwalić nim na fb.  Ale właśnie szukam czegoś co mnie będzie coraz to dalej popychać… oczywiście w stronę sukcesu. Dzień mija za dniem. Doba w tym momencie ma zdecydowanie za mało godzin. O tym już też wspominałam. Ten tydzień będzie bardzo, ale to bardzo ciężki. Nie tylko ze względu na treningi, ale również dlatego, że zbliża się egzamin, którego muszę zaliczyć, bo jak nie to czeka mnie ustny, a tego nie przeżyje. Wróćmy jednak do treningu. Co w nim będzie takiego ciężkiego?
A więc staram się robić ćwiczenia areobowe. Nie lubię biegać na polu. Czemu? Sama nie wiem. Na bieżni jakoś lepiej jest mi się skupić, mam przed sobą licznik i wiek ile spalam kalorii i poza tym na siłowni każdy sobie jest równy. Nikt się nie patrzy na Ciebie jak na jakiegoś dziwoląga, który właśnie zaczyna swoją walkę o lepszą sylwetkę. Może właśnie, dlatego zaczęłam chodzić na siłownie. Nie mówię, że nie będę nigdy biegać na dworze. Wolę pomału się do tego zabierać. Jak pomału? A więc jak wyczytałam na pewnej stronie
http://www.treningaerobowy.pl
/
żeby zacząć spalać tkankę tłuszczową potrzebny jest właśnie taki trening. A że wymarzyłam sobie, bieganie to mam. Jednak to całkowitego biegu przez 40 minut jeszcze dużo mi brakuje. Przy pomocy tej strony mam nadzieję osiągnąć sukces i doprowadzić do tych 40 minut ciągłego biegu.

Bez tytułu

 ( www.treningareobowy.pl)Bez tytułu1 ( www.treningareobowy.pl)

Strona o której wam wspomniałam, jest świetna. Wszystko jest szczegółowo opisane, jakie są zalety biegania, jak w ogóle zacząć i itp. Naprawdę Wam polecam. Ja już swoje pierwsze trzy dni mam za sobą. I czuje się świetnie :) Tak naprawdę to nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek będę chodziła na siłownie. Aż do czasu. Jak to się mówi? Nigdy nie mówi nigdy… Więc już nigdy nie powiem :)
Kochane walczę z całych sił. Udowodnię, że dam radę!

Postanowienia na WRZESIEŃ :

1. Mniej jeść słodkiego

2. Pić zdecydowanie więcej wody

3. Zgubić 2-3 cm

4. Zrzucić jakieś 2kg.

Małe ale jakie ważne postanowienia. Miejmy nadzieję, że te wszystkie słodycze w końcu odrzucę. I będę walczyć z tym pragnieniem sięgnięcia po jakąś słodką przekąskę. :) A woda stanie się moim ulubionym napojem, a nie wrogiem. To tyle na dzisiaj.

Żegnam Was cieplutko:*

Panna Kontrolna.

 

Recenzja KOREKTORA DO BRWI firmy Eveline Cosmetics ART SCENIC

Dodano 12 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Kochane i Kochani tak jak zapowiadałam, recenzji odnośnie produktów firmy Eveline będzie tutaj pełno. Mam nadzieję, że jednak się nie zrazicie i nadal będziecie mnie odwiedzać. Przyznam Wam się, że czasami nawet zapominam dodać jakiś post odnośnie tych produktów. Skleroza nie boli, tylko później trzeba szybko nadrobić. Wszystkie recenzje muszą ukazać się do 30 września. Zostało ich jeszcze 4. Mam nadzieję, że podołam. Ale my tu gadu, gadu, a produkt sam się nie zaprezentuje.

Tak więc przedstawiam Wam KOREKTORA DO BRWI firmy Eveline Cosmetics ART SCENIC.

CO PISZE PRODUCENT?

Unikalny produkt przeznaczony do korekty brwi, jako jedyny zapewnia jednocześnie przyciemnienie, nabłyszczenie i optyczną regulację brwi. Żelowa konsystencja oraz specjalna opatentowana szczoteczka sprawia, że korektor jest wyjątkowo wygodny, szybki i łatwy w użyciu.

DSC_0113

DSC_0114

MOJA OPINIA

Producent opisał ten produkt bardzo zwięźle i na temat. Na zdjęciu poniżej możecie zauważyć różnicę między jedną a drugą brwią.  Od zawsze miałam nierówne brwi i chociaż je regulowałam, cudowałam to zawsze będą one nie równe. Taka moja uroda :) ( Nie zwracajcie uwagi na koloryt mojej cery, bo akurat dodałam filtr, który znacznie poszarzał moją cerę )Powiem Wam, że jak dla mnie ten produkt jest genialny. Nigdy nie chciałam jakoś super podkreślać moich brwi. Chciałam jedynie, żeby wyglądały schludnie, nie wywijały się w każdą stronę, a to zdarza im się często. Faktycznie produkt ma konsystencję żelową, dlatego fajnie ujarzmia niesforne włoski. Lekki kolor brązowy ładnie podkreśla brwi, koryguje jakieś braki, ale bez przesady. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Znalazłam w końcu produkt idealny do moich brwi i do moich potrzeb :) Polecam wypróbować.

DSC_0109

To tyle na dzisiaj. Krótki, zwięzły i na temat post. Pozdrawiam Was Wszystkich bardzo gorąco i do następnego razu :*

PAAAAAA :*

Panna Kontrolna.

 

Kochany pamiętniczku – Sport to zdrowie cz. 1

Dodano 10 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Nowy cykl postów odnośnie jakiejś części mojego życia prywatnego.  Oczywiście nie będę Wam się zwierzać z moich problemów osobistych, albo z kim właśnie piszę na fb. Będą to bardziej relacje z moich dni na siłowni. Bo jeśli jeszcze nie wiecie, ale już trzy razy byłam na siłowni po 2 godziny. Dlaczego? A właśnie. Ale wszystko od początku.

561092_256375004481208_625801216_n

O PRZESZŁOŚCI SŁÓW KILKA….

 Zawsze uważałam się za osobę grubą i niezbyt atrakcyjną. W gimnazjum przy wzroście 170 cm ważyłam 75 kg i było bardzo widocznie.  Wszystko zaczęło się zmieniać wraz z momentem, kiedy pojawiała się moja druga połowa. Ale nie tylko wtedy. Zaczęłam chudnąć zaraz po skończeniu liceum i wtedy zrzuciłam w ciągu dwóch lat 10 kg. Mało? Dla mnie to był sukces. Nie robiąc w zasadzie nic waga leciała w dół. Jakiś czas temu dodawałam swoje tygodniowe poczynania jeśli chodzi o ćwiczenia i posiłki. Kiedy jednak zrobiłam przerwę, trudno było do tego wrócić. Teraz chcę spełnić swoje marzenie. Chcę mieć ciało jakie zawsze chciałam mieć. Jestem zmotywowana do granic możliwości ( swoich oczywiście). Dodatkowo chcę poprawić swoją wydolność. Chcę by mój chłopak w przyszłości miał piękną żonę. Wiecie jak to jest. Faceci mówią, że podobamy się im takimi jakimi jesteśmy. Ja nie robię to tylko dla niego. Robię to też dla siebie, żeby w końcu czuć się dobrze we własnym ciele. 

CO ZAMIERZAM TERAZ…..?

Tak jak powiedziałam. Trzy razy na siłowni byłam i pokochałam wysiłek całym sercem. 4 kilometry na bieżni. 1 godzina rowerek w zmiennych pozycjach. 20 minut ćwiczeń siłowych. Jakie to cudowne uczucie kiedy kończąc trening możesz powiedzieć sobie: ” JESTEM Z SIEBIE DUMNA”. I tak po każdym w pełni odbytym treningu. Oczywiście do tego motywujemy się razem. Nie chodzę sama ćwiczyć. Chodzi ze mną moja siostra i jej koleżanka. W trójkę motywujemy się razem do tego by przetrwać każde, nawet najbardziej wysiłkowe ćwiczenie. Coś cudownego. Do tego motywuje mnie też fakt, że w końcu wydałam pieniądze na karnet na tą siłownię, więc trudno by było na marne wydać pieniądze i nie chodzić. Ta myśl ciągnie mnie jeszcze bardziej. Wiem również to, że po miesiącu ćwiczeń na siłowni, na pewno kupię kolejny karnet.!!!

A MOŻE COŚ BYĆ ZJADŁA….?

A co z posiłkami? Prowadzę swój własny, prywatny dziennik posiłków. Nie liczę kalorii. Na pewno nie zjadam więcej niż 1500 kcal dziennie. Czasami nawet mniej. Staram się pić te 1,5-2 l dziennie wody. Najlepiej mi to wychodzi w dniu treningu. Jakoś wtedy mnie bardziej do niej ciągnie :) Staram się ograniczać słodycze, aczkolwiek jest to bardzo trudne, bo ja uwielbiam słodkości. *.* Staram się jak mogę żeby osiągnąć ten cel. Najbardziej jednak obawiam się tych napadów głodu w momencie zbliżającego się okresu. Macie jakieś sposoby na to? Dajcie mi znać. Koniecznie! :)

Dlatego postanowiłam, że na nowo wprowadzę takie wpisy odnośnie moich postępów. Wiadomo. Czasem będą te gorsze dni, każdy przecież je miewa. Póki co pozytywnie patrze w przyszłość :)

motywacja-wiara-cierpliwosc-determi

Teraz uciekam troszkę odpocząć. Jutro mam dzień regeneracji. Będę odpoczywać, ale bez przesady. Nauka i stos notatek na mnie czekają. NIESTETY…

Do następnego postu.Panna Kontrolna.

 

Kolejny dzień, kolejny post, a więc kolejna recenzja. Dzisiejszy post będzie o Żelu do higieny intymnej LActa MED firmy Eveline Cosmetics. Zapewne firma Was nie zaskoczyła, bo przecież była mowa o tym, że przez najbliższy miesiąc będą się produkty tej firmy pojawiać na potęgę : ) Mam jednak nadzieję, że jakiś produkt, po tych recenzjach zechcecie kupić. Przejdźmy jednak do tego produktu.

Co pisze producent?

DSC_0093

Żel do higieny intymnej LactaMED zapewnia delikatną pielęgnację miejsc wymagających specjalnej ochrony. Dzięki innowacyjnym składnikom aktywnym łagodzi podrażnienia, przywraca naturalną równowagę pH oraz odbudowuje optymalną mikroflorę. Delikatna formuła Pro Intima Cate TM zawirająca wyciąg z aloesu, alantoinę, EcoderminęTM, D-panthenol oraz kwas mlekowy, zmniejszają ryzyko wystąpienia infekcji i stanów zapalnych. Żel. LactaMED polecany jest do codziennej pielęgnacji okolic intymnych. Efektowni koi i łagodzi podrażnienia, skutecznie neutralizuje nieprzyjemny zapach, dzięki czemu doskonale sprawdza się nawet u osób intensywnie uprawiających sport. Żel wyjątkowo delikatnie myje miejsca intymne, nie naruszając bariery hydrolipidowej naskórka i pozostawiając na długo uczucie świeżości i komfortu.

Wskazania: żel LactaMEd rekomendowany jest do codziennej pielęgnacji okolic intymnych dla kobiet w każdym wieku. Regularne stosowanie żelu zapobiega infekcjom miejsc intymnych i podrażnieniom. Zalecany jest w szególności w sytuacjach, w których odczuwalny jest dyskomfort spowodowany zaburzeniem rónowagi kwasowej okolic intymnych, m.in:
– w czasie menstruacji
– po wysiłku fizycznym
– przy antybiotykoterapii i antykoncepcji
– w okresie menopauzy

Specjalnie opracowana formuła nie zawiera parabenów, tradycyjnego mydła, barwników oraz alkoholu, dzięki czemu żel jest wyjątkowo delikatny, łagodny i bezpieczny dla skóry.

Zaawansowane składniki aktywne:- Pro Intima CareTM zawiera łagodne substancje myjące pochodzenia naturalnego oraz składniki aktywne, które dbają o prawidłową równowagę mikroflory miejsc intymnych
EcodermineTM odbudowuje naturalny ekosystem naskórka i błony śluzowej miejsc intymnych. Zapobiega rozwojowi bakterii chorobotwórczych, zmniejszając ryzyko wystąpienia infekcji i stanów zapalnych. Przywraca równowagę immunologiczną, sprzyja rozwojowi fizjologicznej, korzystnej flory bakteryjnej. Nawilża, łagodzi podrażnienia i pieczenia.
Pałeczki kwasu mlekowego Lactobacillus są niezbędne dla zdrowia okolic intymnych. Skutecznie zapobiegają wnikaniu i rozwojowi drobnoustrojów mogących wywołać infekcję. Przywracają naturalne pH skóry. Neutralizują nieprzyjemny zapach.
Wyciąg z aloesu działa na skórę kojąco i tonizująco. Pozwala dłużej cieszyć się uczuciem świeżości i komfortu. Łagodzi podrażnienia i przyspiesza regenerację naskórka.
-Alantoina ma właściwości nawilżająco-regenerujące. Chroni błonę śluzową przed nadmiernym przesuszeniem i podrażnieniami. Wzmacnia mikrobiologiczną barierę ochronną naskórka i zapobiega infekcjom.
-D-panthenol doskonale łagodzi podrażnienia. Dzięki właściwościom pozwalającym na zatrzymanie wody w komórkach, długotrwale nawilża i ułatwia utrzymanie fizjologicznego pH miejsc intymnych.

DSC_0094

DSC_0095

Moja opinia:

Odkąd stosuje tego typu żele, przeważnie na mojej półce gościł żel intymny ale firmy Ziaja. Muszę Wam jednak powiedzieć, że odkąd zaczęłam stosować ten z Eveline, Ziaja pójdzie na drugi plan. Ten żel jest świetny. Nie powoduje podrażnień, ma bardzo delikatny zapach i faktycznie po jego zastosowaniu czułam się świeżej, żeby nie powiedzieć czysto. Produkt ma dodatkowy plus za to, że opakowanie jest z pompką, dzięki czemu aplikacja jest wygodna. Pojemność to 250 ml. Naprawdę bardzo przypadł mi do gustu, szczególnie, że miewam czasami problemy w tych miejscach i na dodatek kiedy miałam okres. Tak więc produkt u mnie się sprawdził w 100% Polecam!

Słoneczko póki co nam świeci, zobaczymy jak długo. Widać jednak różnice w samopoczuciu, kiedy przychodzi deszcz, stajemy się zdołowani. Kiedy tylko wyjdzie słońce, człowiekowi aż chce się żyć. W takim razie nie pozostaje mi życzyć Wam spokojnego dnia, niezależnie od tego gdzie teraz jesteście i co robicie :)

Buziaczki :*

Panna Kontrolna.

 

Kosmetyczni ulubieńcy Sierpnia!

Dodano 4 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Pierwszy tydzień Września trwa w najlepsze, a ja jeszcze przez moment pozostanę przy Sierpniu jeśli chodzi o posty. Obiecuję jednak, że już kolejne posty nie będą miały z tym miesiącem nic wspólnego. Dzisiaj przyszedł czas na kosmetycznych ulubieńców ubiegłego miesiąca. Troszkę późno opublikowany został ten post, ale lepiej późno niż wcale :) Tak więc nie przedłużając wstępu przechodzimy do sedna sprawy.

DSC_0074

Jak widać na załączonym obrazku w Sierpniu zdecydowanie ulubieńcami był kosmetyki kolorowe. Nie malowałam się jakoś super specjalnie, ale jednak chciałam zatuszować pewne niedoskonałości, podkreślić rzęsy, i zmatowić skórę. Nie powiem bo miałam pewne problemu ze swoją cerą jeśli chodzi o nadmierne wydzielanie sebum. Dobrze jednak, że wiem jak sobie z tym poradzić i za pomocą kosmetyków do pielęgnacji twarzy ten problem się zmniejszył. Ale przejdźmy do bardziej szczegółowego opisu.

DSC_0078

1. Płyn micelarny do demakijażu firmy Ziaja. Ten produkt stosowałam wyłącznie do demakijażu oczu. Jest delikatny, nie podrażnia mi oczu, jest bezzapachowy. Bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Cena też bije wszystko. ( Oczywiście jestem genialna i wyrzuciłam paragon, ale cena nie przekraczała 6 zł? ). Stosowałam go od miesiąca bo ten z BeBeauty jakoś ostatnio przestał działać. Ten Wam z czystym sumieniem mogę polecić.

2. Matujący płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu firmy BeBeauty. Jak już wcześniej wspomniałam płyny micelarne z tej firmy zdecydowanie przestałam używać do demakijażu oczu. Ale do tonizowania twarzy idealnie się sprawdził. Szczególnie w tym okresie kiedy moja skóra zaczęła wytwarzać zdecydowanie za dużo sebum. Ten produkt delikatnie zmniejszył jego wydzielanie, przez co moja skóra nie produkowała go nadmiernie, tylko z dnia na dzień pomału zmniejszała jego ilość. Nie mogę powiedzieć, że całkowicie go usunęła. Broń Boże! Do tego dopuścić bym nie chciała. Delikatnie matowi cerę. Nie zawiera Alkoholu co już jest dużym plusem. *OSOBY ZE SKÓRĄ TŁUSTA NIE POWINNY UŻYWAĆ PRODUKTÓW ZAWIERAJĄCYCH ALKOHOL, PONIEWAŻ TEN SKŁADNIK TYLKO POBUDZA WYDZIELANIE SEBUM. Polecam Wam gorąco ten produkt jeśli jeszcze go nie używałyście.

3. Krem do rąk i paznokci kozie mleko firmy Ziaja. Ziaja jak widać jest moim faworytem jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji. Jeśli jednak chodzi o kremy do rąk ten jest moim zdecydowanym faworytem i nie zamienię go na żaden inny krem. Dlaczego? Pięknie pachnie. Mało kosztuje. Wydajny. Szybko się wchłania. Fajnie nawilża nasze łapki. Czego chcieć więcej. W ogóle zakupiłam go przez przypadek. Woda na północy kraju bardzo wysuszyła mi dłonie i skórki w około paznokci. Wyglądało to strasznie. Musiałam zakupić jakiś krem, a że się spieszyłam to wzięłam pierwszy lepszy. I co się okazało? Jest fantastyczny :)

4. Żel antybakteryjny firmy Bath & Body Works. W czasie podróży zdecydowany ulubieniec. Zapach obłędny. Bardzo długo się trzyma na łapkach. Ten kto miał to myślę, że również złego słowa na temat tego produktu nie powie. :)

5. Krem nawilżający, matujący +25 firmy Ziaja. Jakiś czas temu pisałam już o tym produkcie. Zdecydowany ulubieniec jeśli chodzi o kremy do twarzy. Lekki, szybko się wchłania, nie pozostawia denerwującej powłoki na twarzy, o delikatnym zapachu, nie drogi. Prawie na studencką kieszeń :)

DSC_0082

6. Matowa pomadka firmy BeBeauty odcień 01. Zakochałam się w tej pomadce i właśnie w tym kolorze. Jest piękny. Odbija światło tak, że nasz uśmiech staje się bielszy. Jak to pomadka matowa ma tendencję do przesuszania ust. Ale jeśli nałożymy wcześniej coś nawilżającego to nie będzie to jakiś wielki problem. Nie rozlewa się ona po całych ustach. Zapach delikatny. Polecam.

7. Lasting Finish by Kate pomadka w odcieniu 104 firmy Rimmel London. Ten produkt również pokazywałam Wam w jakimś poście. Kolo podobny do ten z BeBeauty. Droższa. Nie rozlewa się na ustach. Przyjemny zapach. Kolor pasujący w lecie jak i będzie idealny na jesienne dni.

8. Double Stay Mineral Matt Makeup firmy Lumene. A teraz po polsku. Mineralny długotrwały podkład matujący. Przeznaczony do cery mieszanej i tłustej. Nawet nie wiecie jak długo szukałam idealnego podkładu. Miał nie wyglądać sztucznie, ale miał zakrywać delikatnie niedoskonałości, wyrównywać koloryt skóry. I wreszcie znalazłam! Ten podkład jest idealny dla mnie. Nie zapycha, jest lekki, w sam raz na lato. Sprawia, że cera wygląda świeżo, delikatnie matuje. Produkt genialny.

9. False Lash Wings firmy L’Oreal Paris. Tusz do rzęs, który powoduje efekt motyla. Jak dla mnie idealny tusz. Super czarny. Szczoteczka na początku troszkę mnie przestraszyła, ale jest świetna. Idealnie rozczesuje rzęsy. Jedyne co zabija to cena. Dlatego kupuje ten produkt tylko na promocji. Taką szczegółową recenzję znajdziecie na blogu mojej koleżanki Kasi ->
http://kateslifestyle.blogspot.com/2014/08/test-maskara-loreal-false-lash-wings.html

DSC_0089

10. Korektor do brwi art scenic firmy Eveline Cosmetic. Szczegółowa recenzja tego produktu pojawi się w późniejszym okresie. Cieszę się jednak, że ten produkt wpadł mi w łapki. Szukałam czegoś delikatnego do podkreślenia moich brwi i jednocześnie czegoś co nad nimi zapanuje. Ten produkt jest dla mnie wręcz idealny. Ma szczoteczkę jak do rzęs, więc łatwo się nakłada produkt. Nie jest zbyt mocny te kolor, więc krzywdy sobie nie zrobię. Już teraz Wam gorąco go polecam.

DSC_0087

11. Cat’s eyes liner firmy Miss Sporty. Eye Liner w pisaku. Wypróbowałam wiele takich produktów. Większość szybko zasychała. Jednak ten już mam bardzo długo i cały czas jest świeży. Pisak się nie rozwalił, ciągle jest spójny. Zamieniłam eye linery w pędzelku właśnie na ten. Szybko schnie, a ja nie mam za dużo czasu na malowanie kresek. Podkreślam nim jedynie górną linię rzęs. Ten produkt bardzo precyzyjnie to robi. I jak większość produktów które posiadam,nie kosztował za wiele.

12. Cień do powiek firmy Inglot nr. 330. Beżowy. Fajnie matuje powiekę. Idealny jako baza pod eye liner. W sierpniu był męczony przeze mnie prawie codziennie. A wydaje się, jakby go nic nie ubyło. Produkt bardzo, ale to bardzo wydajny. Matowy. Uwielbiam cienie z tej firmy i uważam, że są jedne z lepszych jeśli chodzi o jakość i cenę.

DSC_0091

Tak moi Kochani. To już koniec moich wywodów na temat kosmetyków tych ulubionych. Jeśli mieliście jakiś produkt dajcie znać co o nim sądzicie. A i na ostatnim zdjęciu ta grudka to nie żadna kurzajka. To komar -.- Nie cierpię tych owadów.

Póki co żegnam się z Wami i do następnego wpisu!

Całuski :*

Panna Kontrolna.

 

me>
  • Twitter
  • Facebook