Kochany pamiętniczku – jakoś brak mi czasu…

Dodano 19 września 2014, w Bez kategorii, przez Panna Kontrolna

Czas jest wszędzie. Każdego dnia, najzwyczajniej nam go brakuje. Kiedy robi się milion rzeczy na raz, a chciało by się zrobić przynajmniej dwa miliony, wtedy prosimy Boga o wydłużenie doby. Cieszy mnie jednak to, że akurat w tek kwestii nas nie słucha. Bo kto by chciał dodatkowych kilku godzin pracować. Ja na pewno nie. Umiem sobie wszystko tak poukładać, że pomimo, mojego narzekania na brak czasu, on zawsze się znajduje. Sam. Ale przecież nie o tym dzisiaj :)

„Jeśli nie stajesz się lepszy, stajesz się gorszy.”

– Pat Riley

Trzeci tydzień mojego dążenia do sukcesu uważam za nie udany. Nie dlatego, że przesadzałam z jedzeniem, ani, że nadchodzi jesień. To zupełnie nie ta bajka. Tak jak to ostatnio mam w zwyczaju, moje treningi odbywają się poniedziałek, środa, piątek ( czasami sobota ). Od jakiegoś czasu, zauważyłam, że chodzę na siłownię, nie dlatego, bo chce ładnie wyglądać, tylko dlatego, że żal mi wydanych pieniędzy. Postanowiłam jakoś urozmaicić sobie te tygodnie ćwiczeń czymś innym. Wiecie rowerki i bieganie, czasami faktycznie jest monotonne. Nawet jak się biega przy dźwiękach jakieś super energicznej muzyki. Ja postanowiłam, że w środy będę chodzić na zajęcia fitness ” UDA, PUPA, BRZUCH „. Już raz byłam. Pot lał się strumieniami, myślałam, że nie dam rady. Mięśnie bolały. Ale do wytrwania motywowała Pani instruktor. To była taka odskocznia od tej monotonii. Ktoś potrafił sprawić, że wytrwałam do końca. Coś innego się zadziało i od razu na nowo wróciła mi ochota na ćwiczenia.

Co do jedzenia no to troszkę nagrzeszyłam. Przyznaje się. Nie miałam czasu jeść regularnie, czasami pozwoliłam sobie na coś bardziej kalorycznego. Do tego przyszedł stres przed nadchodzącym egzaminem. Nie objadam się w momencie kiedy się stresuje. Wtedy akurat mam tendencję do unikania jedzenia, bo wszystko momentalnie staje mi w gardle. Tak już mam. To po mamie. Jak nie jem to też nie piję. A jeśli już to litry kawy i napojów energetycznych. Wieeeeeeeeeeem. Sam cukier, samo zło. Ale cóż ja na to poradzę. Taki czas. Mam jednak nadzieję, że od jutra będę mogła odetchnąć z ulgą i na nowo wrócić do walki o lepszą siebie :)

Tyle na dzisiaj. Nic szczególnego, a jednak coś. Moje spostrzeżenia, moje grzeszki, mój wstyd. Obiecuję zdecydowaną poprawę. Nie od jutra. Od dzisiaj. Jak widzicie znalazłam odrobinę czasu by podzielić się z Wami moim kawałkiem wyjętego z życiorysu.

Trzymajcie się cieplutko i walczcie!

Nie możemy się poddać.

Nie teraz !

Panna Kontrolna.

 

Jedna odpowiedź na Kochany pamiętniczku – jakoś brak mi czasu…

  1. Taaaak, zajęcia fitness to jest to! Sama bieżnia i rowerek nie dają tej satysfakcji, a ćwicząc w grupie jest motywacja, bo skoro inni mogą to ja też! ;) Aż chce mi się na siłownię, przypomniałaś mi jakie to super emocje ;) Powodzenia kochana w dalszej walce ;*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


me>
  • Twitter
  • Facebook